NOWY TARG. Na dotychczasowych zjazdach - a w zasadzie lukach w barierach drogowych przy ul. Krakowskiej - pojawiły się wczoraj wieczorem nowe bariery uniemożliwiające przejazd do ul. Królowej Jadwigi i kilku budynków przy ul. Mickiewicza. Zmiany w organizacji ruchu wprowadził Powiatowy Zarząd Dróg, a powodem były kwestie bezpieczeństwa. Mieszkańcom się to nie spodobało.
Od kiedy zmieniono kategorię drogi krajowej na powiatową - wprowadzane są kolejne działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa na tym odcinku drogi w Nowym Targu. Jak informowaliśmy - na początku kwietnia br. zdecydowano, iż na starej zakopiance będziemy jeździć wolniej.Z przeprowadzonych pomiarów wynika, że dziennie przejeżdżało tamtędy 200 pojazdów na dobę. - Nie mamy więc do czynienia z incydentalnym wykorzystaniem, lecz z regularnym wykonywaniem manewrów polegających na znacznym wyhamowaniu, często do zatrzymania - na drodze głównej oraz włączaniu się do ruchu w miejscu, które nie stanowi skrzyżowania ani prawidłowo zaprojektowanego zjazdu. Tego typu sytuacje tworzą trwałe punkty konfliktowe i są kwalifikowane jako rozwiązania niebezpieczne z punktu widzenia inżynierii ruchu. Nie możemy się bronić, że to było ułatwienie, skoro stwarzało niebezpieczne sytuacje - argumentuje dyr. PZD i dodaje, że zmiany w organizacji ruchu opiniowała dwukrotnie Policja.
Do Powiatowego Zarządu Dróg wpłynęło pismo od mieszkańców niezadowolonych z wprowadzonego rozwiązania, które ogranicza im dostęp do nieruchomości, może też utrudnić dojazd ratownikom. W odpowiedzi PZD wyjaśnia, że decyzja "wynika z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz eliminacji rozwiązań, które generują ryzyko zdarzeń drogowych", ponadto "stan techniczny przerw w barierach drogowych oraz ukształtowanie nawierzchni w ich obrębie, w tym występujące obniżenie w postaci korytka odwadniającego (tzw. muldy), powodują konieczność gwałtownego ograniczenia prędkości oraz wykonywania manewrów w niekorzystnych warunkach geometrycznych. Przejazd przez tego typu elementy infrastruktury wiąże się z ryzykiem utraty stabilności pojazdu, uszkodzenia zawieszenia, a także ograniczoną możliwością płynnego i bezpiecznego włączenia się do ruchu. Okoliczności te dodatkowo potęgują zagrożenie zarówno dla pojazdów włączających się do ruchu, jak i uczestników ruchu poruszających się drogą główną. Jednocześnie podkreślić należy, że każda przerwa w barierze energochłonnej powoduje utratę jej ciągłości, a tym samym ogranicza skuteczność działania systemu bezpieczeństwa biernego, którego zadaniem jest ochrona uczestników ruchu przed skutkami zdarzeń drogowych. Istniejące luki nie stanowią również zjazdów oraz skrzyżowań dróg w rozumieniu przepisów i nie spełniają wymagań technicznych w zakresie geometrii, widoczności oraz warunków włączenia się do ruchu. W konsekwencji ich funkcjonowanie należy traktować jako nieuporządkowane i niebezpieczne rozwiązanie infrastrukturalne".
Odnosząc się do argumentu o zmniejszeniu natężenia ruchu na tym odcinku drogi, PZD wyjaśnia: "zgodnie z pomiarem natężenia ruchu drogowego wykonanym we wrześniu 2025 r. średnio dobowe natężenie na tej drodze wynosi 13 556 pojazdów, co wskazuje na duże natężenie ruchu. W takich warunkach pojazd wykonujący manewr zatrzymania lub włączenia się do ruchu w miejscu nieprzewidzianym jako skrzyżowanie staje się szczególnie trudny do przewidzenia przez innych uczestników ruchu".
Kierowców czekają kolejne zmiany. PZD zaproponował dwa warianty poprawy płynności ruchu w tym rejonie - otwarcie nowego skrzyżowania, co pozwoli na przejazd ul. Kolejową w dwóch kierunkach, albo ograniczenie wjazdu na Kolejową i otwarcie na Królowej Jadwigi.
s/ zdj. Maciej Gębacz i Szymon Pyzowski









Wszystkie te nasze spory wynikają z cwaniackiego zachowania co niektórych i tyle. Tak samo Podtatrzańska i Kolejowa. Jeżeli tam mieli by korzystać ze zjazdów tylko okoliczni, żeby nie pchać się do centrum czy na około to było by super. A ja już wiem, że na taką Podtatrzańską to się będzie kierowało połowę jadących z Białki do Krakowa....