I w niczym jej nie przeszkadza "Zakaz wstępu" z ostrzeżeniem o karze postawiony przez kolejarzy.
Dziś zamiast huku lokomotyw usłyszymy tu szum rowerowych opon, a w pobliżu stacji Fabryczna tory pochłania las. Rowerzyści mknący dziś trasą z Nowego Targu na Słowację często nie zdają sobie sprawy, że jadą po nasypach, które kiedyś łączyły Galicję z Węgrami. Historia tej linii to gotowy scenariusz na film o wielkiej polityce, wojnach i zmieniających się granicach, które ostatecznie wymazały pociągi z lokalnego krajobrazu.Ślady historii na szlaku
Wszystko zaczęło się na przełomie XIX i XX wieku. Wtedy to ambitne plany zakładały budowę strategicznego połączenia transwersalnego. Pociągi z Twardoszyna do Suchej Hory ruszyły 21 grudnia 1899 roku. Polacy na swoją kolej czekali do 1 lipca 1904 roku. To właśnie wtedy pierwszy skład połączył stolicę Podhala z granicą państwa w Suchej Horze, przejeżdżając przez Czarny Dunajec i Podczerwone.
Bezpośrednie połączenie Nowego Targu z Trzcianą (Trstená) i dalej z Królewianami (Kraľovany) funkcjonowało sprawnie aż do zakończenia II wojny światowej. Rok 1945 przyniósł jednak drastyczne zmiany. Ruch międzynarodowy zamarł na dobre, a tory na samej granicy między Podczerwonem a Suchą Horą stały się nieprzejezdne lub po prostu zniknęły.
Likwidacja trasy następowała etapami po obu stronach granicy. Słowacy podjęli radykalne decyzje w latach 70. XX wieku. W maju 1971 roku wstrzymali ruch pasażerski, kilka miesięcy później towarowy, a w 1975 roku oficjalnie zlikwidowali odcinek do Suchej Hory.
Polska część linii trzymała się nieco dłużej. Do 1981 roku pasażerowie mogli dojechać pociągiem do Podczerwonego. Do upadku komuny w 1989 roku kursowały tu jeszcze składy towarowe, obsługujące głównie lokalne żwirownie. Lata 1991-1992 przyniosły ostateczny demontaż torowiska.
Drugie życie na dwóch kółkach
Choć po stalowych szynach niemalże nie ma już śladu, samorządy z obu stron granicy znalazły sposób na wykorzystanie starego szlaku. W 2015 roku na dawnych nasypach otwarto Historyczno-kulturowo-przyrodniczy szlak wokół Tatr. Dziś to jedna z najpopularniejszych tras rowerowych w regionie.
Podczas wycieczki nadal można poczuć ducha dawnej kolei. Przy ścieżce stoją budynki stacji, m.in. w Podczerwonem i Suchej Horze: właśnie kończy się gruntowny remont stacji w Czarnym Dunajcu.
Rowerzyści korzystają także ze starych mostów kolejowych, które inżynierowie przystosowali do ruchu jednośladów. To dobry przykład na to, jak historia może zyskać nową, pożyteczną formę, służąc mieszkańcom i turystom w zupełnie inny sposób.
Choć zapewne wielu miejscowym łezka w oku się zakręci na wspomnienie danej kolei i tłumów wysiadających z pociągu przy bramie NZPS-u (Nowotarskich Zakładów Przemysłu Skórzanego "Podhale").
Józef Figura


















