- Nie będzie obwodnicy - komentuje trzy dni po głosowaniu burmistrz Marcin Ratułowski. - Nie wiem jaką decyzje podejmie marszałek i czy bez naszej partycypacji będzie jeszcze chciał projektować tę obwodnicę - dodaje
Jak jednak przyznaje - teoretycznie taka możliwość istnieje. - Ale jak nie będziemy się jako samorząd dokładać, to nikt nas nie będzie pytać o zdanie. Właściciele gruntów będą stronami. My w takim przypadku będziemy tylko biernym uczestnikiem i będziemy mogli sobie protest złożyć, którego pewnie nawet nikt nie weźmie pod uwagę - zauważa burmistrz.Jest jeszcze jedna ewentualność - na następnej sesji uchwała o dofinansowaniu... kolejny raz wróci pod obrady.
Kierkowska: Nasz Rynek umrze
Podczas czwartkowej sesji radni w Czarnym Dunajcu długo debatowali nad uchwałą ws. pomocy finansowej dla województwa małopolskiego. Sprawa dotyczy zlecenia opracowania wielowariantowej koncepcji obwodnic na terenie gminy wraz z pozyskaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Gmina miałaby wyłożyć na ten cel połowę kwoty, czyli 500 tys. zł w tym roku i dodatkowy milion w przyszłym.
Jako pierwsza długą listę uwag do pomysłu zgłosiła radna Zofia Kierkowska, która uczestniczyła w spotkaniu z marszałkiem województwa i dyrektorem Zarządu Dróg Wojewódzkich. - Wątpliwości, które wcześniej miałam, nadal są takie same. Zrodziły się następne pytania. Na moje pytanie o wykup działek okazuje się, że część ZRID-em będzie wykupywana przez urząd marszałkowski. Ale na zebraniu w Starem Bystrem, z którego jest nagranie, było powiedziane, że działki resztkowe to już koszt gminy. Z moich wyliczeń wychodzi, że to może być koszt nawet 50 mln zł. A gdzie koszt dróg technicznych czy odwodnienia? Nie mamy nawet odpowiedzi, czy te obwodnice są nam niezbędne. Już wcześniej wydaliśmy na to 600 tys. zł, a ma być dodatkowe 1,5 mln zł. To zbędna inicjatywa. Nasz Rynek umrze. To lepiej dać te pieniądze na podwyżkę dla pracowników urzędu.
Ratułowski: jest droga - jest przyszłość
Jednak burmistrz przekonywał, że odszkodowania należą do tego, kto jest inwestorem, a jest nim ZDW.
- Bardzo proszę by podjąć uchwałę pozytywną lub negatywną. To historyczny dzień, mieszkańcy dowiedzą się w którym kierunku podąża gmina, bo wszyscy już są tym zmęczeni i poddenerwowani - podkreślał.
Marcin Ratułowski przekonywał też, że na obwodnicach skorzystają mieszkańcy. Jedni, którzy mają ruch za oknami, inni, którym nowa trasa otworzy tereny pod inwestycje gospodarcze.
- To wielka szansa szczególnie dla mieszkańców Starego Bystrego, którzy mają trudne warunki do pozyskania nowych terenów budowlanych. Jest droga - jest przyszłość. Jak jej nie będzie - zostaniemy z tym co teraz. Rozmawiamy o tym już dwa lata, chciałbym podjęcia decyzji. Chcę albo podpisać umowę, albo napisać marszałkowi, że rezygnujemy - ponaglał burmistrz.
Czepiel: Gdyby pan na początku chciał słuchać ludzi...
Marcin Ratułowski przypomniał też batalię sprzed lat o obwodnicę Chochołowa, na którą było już obiecane z budżetu województwa 60 mln zł, jednak z braku zgody pomysł upadł.
- Czy ma pan gwarancje na piśmie, że my nie będziemy płacić za wykupy tych działek? 50 mln zł! - dopytywał radny Paweł Dziubek.
Sprawa wywołała ostrą sprzeczkę, gdy burmistrz powiedział o sms-ie wysłanym właśnie do dyrektora ZDW i odpowiedzi, że nigdy podczas rozmów o takiej kwocie nie było mowy.
- Przez godzinę kłamaliście i wprowadzaliście nas w błąd - wypalił Ratułowski.
Na co radna Kierkowska odpowiedziała, że to wyliczenia radnych, a nie ZDW.
- Te obwodnice to pańska inicjatywa jeszcze z poprzedniej kadencji - przypomniał Tadeusz Czepiel. - I nawet byliśmy zadowoleni, bo zależało nam by wyprowadzić ruch od strony Jabłonki. O wschodniej nie było mowy. Gdyby pan na początku chciał słuchać ludzi to bylibyśmy w innym etapie - zaznaczył.
Burmistrz tłumaczył, że decyzja środowiskowa, która ma być efektem zleconego opracowania rozwieje wszelkie wątpliwości.
- Może się okazać, że obwodnica jest niepotrzebna ze względu na środowisko. Jeśli niemożliwa będzie wschodnia, to czy możliwa będzie zachodnia. A może będzie możliwy będzie miks - część wschodnią, a zachodnią? Potrzebny jest konkretny dokument, a nie STEŚ, bo on jest zbyt ogólny - podkreślił.
Przypomnijmy, STEŚ to Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowe, przygotowywane na wczesnym etapie planowania dużych inwestycji infrastrukturalnych. Głównym jego celem jest analiza porównawcza kilku wariantów planowanej inwestycji i wyłonienie tego najlepszego. Dopiero na jego podstawie inwestor występuje o wydanie Decyzji o Środowiskowych Uwarunkowaniach, która ostatecznie zatwierdza przebieg danej trasy.
Sołtysi: zgoda jest, ale...
Podczas dyskusji swoje zdanie wypowiedzieli także sołtysi każdej z zainteresowanych miejscowości. Ci z Chochołowa, Koniówki, Podczerwonego, Cichego a także Starego Bystrego przekazali poparcie dla inicjatywy, choć w tym ostatnim przypadku nie ma zgody na przesunięcie wschodniej obwodnicy w kierunku Drogi Wierchowej.
Jakub Głowacz, przewodniczący rady miejskiej Czarnego Dunajca przypomniał, że dwa lata temu doszło do "historycznego" pod względem frekwencji zebrania. Po burzliwych obradach i konsultacjach społecznych mieszkańcy sprzeciwili się przebiegowi przez swoje tereny tak obwodnicy wschodniej jak i zachodniej. Co do północnego wariantu, zdania były podzielone.
Zborowski: Nie macie prawa!
Do głosu na sesji dopuszczeni zostali także mieszkańcy. Józef Zborowski z Chochołowa nie szczędził krytyki podkreślając, że wydatkowanie pieniędzy na opracowanie to marnowanie publicznych pieniędzy. Zauważył, że rondo w Chochołowie zaplanowane zostało tuż przed jego domem.
- Według projektu mam je w sieni, ciężarówki staną na wprost mojej kuchni. Jestem za tym, by obwodnica szła, ale tak jak powinna. To co mamy (dokumentacja STEŚ - przyp. red.), to świstki, a nie dokumentacja. Projekt obwodnicy ze 600 mln zł nie tak ma wyglądać! Nie będziecie decydować o mojej ziemi i moim życiu. Nie macie prawa! Oprotestujemy to tak, że tej obwodnicy nie będzie i środki te zostaną wyrzucone w błoto. Dajmy sobie czas, spotkajmy się jeszcze raz w sołectwach - apelował.
Burmistrz jednak zauważył, że jeśli chodzi o obwodnicę Chochołowa to ZDW ma od 2019 r decyzje środowiskową i praktycznie może w każdej chwili, zamiast kompleksowej obwodnicy, zrobić "wydmuszkę" z wjazdem w Koniówce i wyjazdem przy termach.
- Od czterech lat przekonujemy wójta Kościeliska, by podjęli też te działania o kontynuację. Powiedzieli, że też to widzą, ale nie ma inicjatywy. Bo będzie się działo to samo co u nas. My chcemy wspomóc naszych mieszkańców i załatwić sprawę. Przy decyzji środowiskowej może pan wnosić swoje uwagi. I trzeba ją załatwić kompleksowo -przekonywał Marcin Ratułowski.
Jarończyk: Odsunięcie obwodnicy w jednym miejscu oznacza przybliżenie jej w innym
O głos poprosiła także mieszkanka Czarnego Dunajca.
- Odsyłani jesteśmy do fachowców, ale fachowcy też się mylą, a potem płacimy za to my. STEŚ miał nam dać odpowiedź czy budowa obwodnic jest zasadna. W większości sołectw pokazywana była jedynie niewyraźna mapka. To nie będzie droga jak ul. Jana Pawła, ale dwupasmowa jak w Waksmundzie, bez zjazdów. A kto będzie budował drogi techniczne? Bo województwo nie. Na spotkaniu w ZDW powiedziałam, że ta droga jest nie dla nas, tylko dla tych, co szybko chcą dojechać do Zakopanego. To usłyszałam, że do nas i tak nikt nie chce przyjechać.
Odpowiadając na zarzuty dotyczące braku konsultacji, wiceburmistrz Michał Jarończyk przypomniał, że w samym Chochołowie było co najmniej pięć spotkań.
- Było burzliwie, nawet mikrofon mi wyrwano. Były obwieszczenia, kto żyw chciał protestować to protestował. Przekładanie obwodnicy ze wschodu na zachód było ze cztery razy i projektant jeździł z nowymi rysunkami. To wygląda tak, że "jeśli droga nie będzie to przed moimi oknami, tylko oknami innych to zgoda". Odsunięcie obwodnicy w jednym miejscu oznacza przybliżenie w innym i też niezadowolenie - zauważył.
Podkreślił też, że tak duża inwestycja musi odbywać się etapami.
Dziubek: Burmistrz nas urabia
Burmistrz kończąc dyskusje przekonywał, że już w 2022 roku rada wyraziła wolę, by to procedować.
- Jeśli dziś podejmiecie uchwałę to jadę do marszałka podpisać umowę. Mogę wówczas się dowiedzieć konkretnie, czy widzą nasze partycypowanie np. na poziomie 8 mln zł, bo na to nas stać w przeciągu paru lat. A odrzucicie uchwałę, to piszę pismo, że nie możemy przystąpić do zadania, zostanie ono usunięte. I myślę, że już nie będziemy do tego wracać - podsumował Marcin Ratułowski.
- Burmistrz nas urabia, by to jako-tako przepchnąć. Musimy wymóc na województwie, by STEŚ odniósł się do warunków, które ZDW ma wykonać. Kadencja burmistrza się kończy a my zostaniemy z tym problemem - skwitował Paweł Dziubek.
Ostatecznie podczas głosowanie padł remis - po 7 radnych opowiedziało się za jak i przeciw, 4 wstrzymało się od głosu. Uchwała nie została więc przyjęta.
Józef Figura



