08.06.2016, 09:42 | czytano: 2278

Zakonnik i artysta przypomnieli urzędnikom o ich misji

Nie tylko wręczenie nagród burmistrza było głównym punktem ostatniej uroczystej sesji Rady Miasta w Zakopanem. Z inicjatywy przewodniczącego Grzegorza Jóźkiewicza, uroczystość poprzedziła prelekcja o biedzie, samotności, ubóstwie i bezdomności.
Taki temat został przywołany w 100-tną rocznicę śmierci św. Brata Alberta Chmielowskiego, który na Kalatówkach założył pustelnię. Tutaj mieści się również nowicjat braci albertynów.
Mówili o tym wszystkim, nie tylko zakopiańskim radym, ale również licznie zgromadzonej publiczności Brat Starszy Paweł Flis - przełożony generalnego Zgromadzenia Braci Albertynów oraz artysta grafik Jacek Hajnos, który niedługo zamierza wstąpić do zakonu.

- Wiodącym tematem uroczystej sesji są trudne problemy społeczne, mianowicie bieda, ubóstwo, bezdomność. Jak usłyszałem właśnie od ojca Pawła, ubóstwo jest cnotą, to jest rzecz, o której musimy pamiętać - mówił Grzegorz Jóźkiewicz, przewodniczący Rady Miasta w Zakopanem

Już na wstępie brat Flis przypomniał, że podstawową dewizą zakonu, którego jest przełożonym jest służba bliźnim. Jak mówił, bracia albertyni nie zostali powołani do nagradzania za pomoc innym.

- Ponoć przed wojną braci albertynów określano takim małym wierszykiem: „dużo robić - mało gadać, nisko siadać - mało jadać” – opowiadał brat Paweł. - Myślę, że brat Albert dał świadectwo takiej postawy. Szedł za Chrystusem bez kompromisu. Dużo go to kosztowało. Przecież w jego imię porzucił sztukę malarstwo i zajął się ludźmi dotkniętymi przez los.
Zanim św. Albert trafił do Zakopanego, prowadził w Krakowie ogrzewalnie dla bezdomnych. Pod Tatrami założył pustelnię. Pomógł mu w tym hr. Władysław Zamojski, który dał mu grunt na Kalatówkach.

Jak mówił obecny przełożony zgromadzenia braci albertynów, przyczyn ubóstwa jest wiele. Bardzo często ludźmi bezdomnymi są tacy, którym dobrze się w życiu powodziło, ale w pewnym momencie pojawili się na życiowym zakręcie.
Nie bez przyczyny, po bracie Wojciechu Flisie głos zabrał młody artysta Jacek Hajnos z Nowego Targu. To właśnie jego grafiki przedstawiające bezdomnych wisiały na ścianach Miejskiej Galerii w Zakopanem, gdzie odbywały się uroczyste obrady. Jak mówił Hajnos, zawsze starał się dłużej przebywać z człowiekiem, od którego ludzie odwracają wzrok, a on jako artysta postanowił go namalować.
- Po tych pięciu latach bytności z tymi ludźmi jestem najbogatszym człowiekiem na świecie, to jest niewiarygodne. Nigdy nie wiedziałem, że w wieku 26 lat będę się czuł człowiekiem spełnionym i szczęśliwym przez dobro – mówił do radnych i urzędników Hajnos.

Artysta przypomniał im, aby pamiętali, że mają szczególne możliwości i wyzwanie do pomagania ludziom, którym się nie powiodło w życiu.

Tekst i fot. Józef Słowik
zobacz także
Zobacz pełną wersję podhale24.pl