01.08.2017, 10:19 | czytano: 1612

Handlujący na Krupówkach czują się nękani przez straż miejską

ZAKOPANE. Maria Trebunia, jedna z handlarek z Krupówek, uważa, że ona i inni handlujący są zbyt często kontrolowani przez straż miejską, co jest dla nich bardzo uciążliwe. Sytuacja nasiliła się szczególnie po wprowadzeniu uchwały o parku kulturowym.
- Te kontrole są ustawiczne - mówi Maria Trebunia. - Po wprowadzeniu parku kulturowego patrole straży miejskiej są tak częste, że możemy czuć się dosłownie jak przestępcy. Stawia nas to zwłaszcza w złym świetle wobec naszych klientów. Sprawdzany jest każdy centymetr towaru, który wystaje poza stragan. A żeby sprzedać,jakoś taką chociażby kamizelkę, to musimy ją wyeksponować.
Dodatkowym problemem dla handlujących na dolnych Krupówkach, czy w tzw. zakopiańskich sukiennicach, jest znajdujący się tam postój dorożek. Według nich zaprzęgi zasłaniają stragany. Proponują, aby wyznaczono tam miejsce, jedynie dla dwóch dorożek. Wraz z odjazdem jednej pojawiłaby się kolejna.

Marek Trzaskoś, komendant Straży Miejskiej w Zakopanem zapewnia, że zna problem, ale działania podwładnych mu funkcjonariuszy są spowodowane właśnie wejściem w życie uchwały rady miasta o parku kulturowym.
- My jako strażnicy jesteśmy zobligowani, aby na terenie Krupówek było przestrzegane prawo miejscowe, czyli uchwała przyjęta przez Radę Miasta – mówi komendant. - Większość przedsiębiorców dostosowała się do niej, jest jednak garstka, która nadal jej nie respektuje.

Marek Trzaskoś zapewnia, że straż nie traktuje bardzo restrykcyjne handlujących. Większość interwencji kończy się bowiem na upomnieniach.

- Zdajemy sobie sprawę, że często handlujący na straganach niewiele zarabiają. Dlatego właśnie bierzemy pod uwagę przede wszystkim ten aspekt ludzki i nie są nakładane ustawicznie mandaty – mówi komendant. – Rozumiemy, że jedna z zasad marketingu mówi, że towar należy, jak najbardziej wyeksponować, ale z drugiej strony jesteśmy zobowiązani do nadzoru nad respektowaniem miejscowego prawa. Stąd może wynika to niezrozumienie.

js/
zobacz także
komentarze
zakopiańczyk02.08.2017, 17:38
Szanowna Pani jeśli Pani się to nie opłaca ,to dlaczego Pani tam jeszcze jest. W Poroninie zawsze można zrobić taki bangladesz jak zrobiliście z Krupówek.Konie nie są od paru lat ,konie zawsze były związane z Podhalem i naszym regionem.Was nie było handlarzy , a konie po Zakopanem jeżdziły juz przed 1-wojna Swiatowa
kolton01.08.2017, 19:57
mogli by sie wziasc za panow namawiajacych w gre trzy kubki
Hmm01.08.2017, 18:08
Hmm nowy kolejny specjalista od marketingu, a może wystarczy sprawdzić nawet po nazwisku powiązania rodzinne na Krupówkach i Pod Gubałówką i okaże się, że to nie marketing lecz konkurencja. Czy zdrowa po sprawdzeniu pokazują się ciekawe rzeczy? No Panowie śledczy dziennikarze pole do fajnego artykułu.
Egdar0701.08.2017, 12:33
No tak będą teraz lamentować i będziemy się nad nimi litować i skończy się jak zwykle że ten cały burdel jaki był na Krupówkach wróci z powrotem. Co do dorożek to one tam stały od zawsze - a góralskie sukiennice o wiele później zbudowali, może więc pozbądźmy się najpierw tego jarmarcznego handlu, który w całości powinien być przeniesiony pod Gubałówkę. Jak im się nie podobają zapisy Parku Kulturowego to nie muszą wcale tam handlować.
com01.08.2017, 11:03
mhm.. niewiele zarabiają :D W sumie to chyba największa głupota jaką słyszałem.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl