15.09.2017, 14:00 | czytano: 4148

Nie było dnia bez wołania o pomoc

Fot. Michał Adamowski
Górskie Ochotniczego Pogotowie Ratunkowe podsumowało wakacje. Ratownicy Grupy Podhalańskiej w okresie od 24 czerwca do 31 sierpnia interweniowali 103 razy. Praktycznie nie było dnia bez wołania o pomoc.
Ratownicy Grupy Podhalańskiej udzielają pomocy poszkodowanym w Gorcach, Pieninach i Beskidzie Wyspowym. - Mieliśmy wezwania od turystów w każdym wieku. Drobne otarcia wymagające opatrunku, najczęściej z takimi dolegliwości ludzie odwiedzali nasze stacje. Dzwonili, gdy na szlaku doznali urazów kończyn albo nagle zachorowali. Zgłoszenia pochodziły od samych poszkodowanych lub osób będących świadkami zdarzeń - wyjaśnia Mariusz Zaród, naczelnik Grupy Podhalańskiej GOPR. - Ratowaliśmy również mieszkańcom, którzy potrzebowali pomocy w terenach trudno dostępnych oraz prowadziliśmy akcje poszukiwawcze. Kiedy poszkodowany znajdował się w terenie trudno dostępnym, albo istniało realne zagrożenie jego życia, wtedy na pomoc wzywano śmigłowiec LPR. Kilka razy działania ratowników wspomagał toprowski śmigłowiec „Sokół”. Dwóm osobom niestety nie można już było pomóc.
- Wiele osób jedzie w góry bez odpowiedniego przygotowania kondycyjnego. Za cel wybierają szlaki przekraczające ich możliwości. Kończy się to wyczerpaniem, omdleniem, kłopotami z sercem – mówi Zaród. - Ku wielkiemu zaskoczeniu turysty prosty szlak okazuje się nie do przejścia, a po diagnozie lekarskiej pojawiają się choroby, których wcześniej nie był świadomy. Dlatego zawsze radzimy, aby wycieczkę zaplanować stosownie do posiadanej kondycji. Lekceważenie gór bardzo często kończy się telefonem do GOPR z prośbą o pomoc - dodaje.

oprac. r/ źródło: GOPR.pl
zobacz także
komentarze
babetka15.09.2017, 15:57
Jak dobrze, że są GOPR-owcy. Dziękujemy.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl