08.01.2019, 17:20 | czytano: 5779

Barometr zawodów 2019. Kto znajdzie pracę w Małopolsce

Arch. Podhale24.pl
Budowlańcy, kierowcy, kelnerzy i fryzjerki – to najbardziej poszukiwani fachowcy na małopolskim rynku pracy. Tak wynika z przeprowadzonego po raz dziewiąty barometru zawodów w naszym regionie.
Badania potwierdzają bardzo dobrą koniunkturę gospodarczą. Województwo małopolskie znajduje się na 3. pozycji w Polsce pod względem stopy bezrobocia – za województwami: wielkopolskim (3,1 proc.) i śląskim (4,3 proc.). W listopadzie 2018 roku stopa bezrobocia w Małopolsce wyniosła 4,7 proc.
To dobre informacje dla poszukujących pracy. Pod koniec roku, a konkretnie w listopadzie stopa bezrobocia w naszym regionie wyniosła 4,7 proc. – czyli o 1 proc. mniej niż wartość ogólnopolska, która utrzymała się na poziomie z października, czyli 5,7 proc. – komentuje wicemarszałek województwa małopolskiego Tomasz Urynowicz. I dodaje: - Spektrum zawodów, w których można podjąć pracę, jest naprawdę szerokie.

Wśród zawodów deficytowych najliczniej reprezentowane są zawody budowlane: betoniarze, zbrojarze, brukarze, cieśle, stolarze budowlani, dekarze, blacharze budowlani, monterzy instalacji budowlanych, murarze, tynkarze, operatorzy, mechanicy sprzętu do robót ziemnych, pracownicy robót wykończeniowych w budownictwie, robotnicy budowlani, kierownicy budowy oraz inżynierowie budownictwa.

Na niedobór pracowników budowlanych, poza dużym popytem wynikającym z prowadzonych i planowanych inwestycji, wpływają trudne warunki pracy i relatywnie niskie wynagrodzenia, a także praca poza miejscem zamieszkania oraz brak doświadczenia.

Liczną grupę tzw. deficytów na poziomie województwa stanowią zawody z branży produkcyjnej: elektrycy, elektromechanicy, elektromonterzy, spawacze, ślusarze, operatorzy obrabiarek skrawających, robotnicy obróbki drewna i stolarze, a także krawcy i pracownicy produkcji odzieży.

Branża produkcyjna odczuwa deficyt pracowników z doświadczeniem. Trudności z rekrutacją to wynik ciężkich warunków pracy w niektórych zakładach produkcyjnych oraz niskich zarobków. Pracodawcy coraz częściej poszukują też specjalistów, którzy posiadają więcej niż jedną kwalifikację – np. ślusarzy z umiejętnością spawania albo spawaczy pracujących w różnych technologiach.

Podobnie jak w całym kraju, również w Małopolsce utrzymuje się duże zapotrzebowanie na kierowców i pracowników związanych z transportem, przede wszystkim na kierowców autobusów oraz kierowców samochodów ciężarowych, a także mechaników pojazdów samochodowych, blacharzy i lakierników oraz spedytorów i logistyków.

Trudności ze znalezieniem kierowców wynikają z charakteru pracy – długiej nieobecności w domu, wymagań takich jak dyspozycyjność, znajomość języków obcych, odpowiedzialność materialna oraz konieczność posiadania odpowiednich uprawnień.
W branży transportowej, podobnie jak w budownictwie, mimo zatrudniania pracowników z zagranicy, przedsiębiorcy wciąż borykają się z problemami kadrowymi. Niedobór mechaników samochodowych oraz blacharzy i lakierników wystąpi pomimo dużej liczby absolwentów szkół zawodowych. W trakcie nauki uczniowie nie nabywają odpowiednich umiejętności, często też nie mają predyspozycji, ani chęci do pracy w zawodzie.

Na brak pracy nie będą narzekać lekarze oraz pielęgniarki i położne, opiekunowie osób starszych lub niepełnosprawnych oraz fizjoterapeuci i masażyści.

Stosunkowo łatwo będzie znaleźć pracę fryzjerom i kosmetyczkom, oraz w gastronomii – na stanowisku szefa kuchni, kucharza, kelnera lub barmana. Widoczny jest także deficyt samodzielnych księgowych, pracowników do spraw rachunkowości i księgowości oraz projektantów i administratorów baz danych i programistów. Nowością jest prognozowany deficyt nauczycieli praktycznej nauki zawodu i nauczycieli przedmiotów zawodowych.

Poprawa sytuacji na rynku pracy wpłynęła na zmniejszenie liczby zawodów nadwyżkowych w skali województwa. W roku 2019 prognozowane jest wystąpienie tylko 2 takich zawodów – ekonomistów oraz pracowników administracyjnych i biurowych. Nadwyżki szukających pracy dotyczą przede wszystkim zawodów, na które jest niewielkie zapotrzebowanie oraz takich, w których system kształcenia nie jest dopasowany do potrzeb rynku pracy. Wpływ na nadwyżki pracowników mają również nieprzemyślane wybory edukacyjne młodych ludzi, do czego przyczynia się m.in. niewystarczający zakres doradztwa zawodowego w szkołach, prowadzonego przez odpowiednio przygotowanych specjalistów.

Źródło: Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, oprac. r/
komentarze
kogitator11.01.2019, 20:32
@ Nieeee:
Ja również uważałem że skoro gimnazja już powstały i zadomowiły się w Polsce, to powinno się je było zostawić, ale gdy tak z perspektywy czasu dzisiaj spoglądam a posteriori na wydarzenia wokół tworzenia gimnazjów 20 lat temu to widzę (dopiero dzisiaj, wtedy tego nie widziałem) że decydenci wówczas już mieli plan ich likwidacji w nieodległej przyszłości (wydaje mi się że chodziło o zdobycie poparcia społecznego do budowy lub rozbudowy budynków gimnazjów w każdej gminie i o nic więcej; po co? Nie wiem, ale wiem że w Niemczech imigranci lokowani są w budynkach po wycofywanych z użytku szkołach).
Co do nauczycieli to jest ich nadmiar raczej a nie brak, ponieważ wraz z postępującym niżem demograficznym nie zmniejszono liczby uczniów w oddziałach klasowych, przez co tysiące nauczycieli poszło na zieloną trawkę.
Co do pracy na dwie zmiany to absolutnie nie ma takiej potrzeby, ponieważ mamy w każdej prawie miejscowości budynki po zlikwidowanych gimnazjach, z którymi to budynkami nie ma co zrobić, no chyba że zamysł jest taki aby sprowadzić do ich imigrantów (ale i tych imigrantów zacznie wkrótce brakować, albowiem kryzys imigracyjny w Europie zdaje się być powoli przełamywany - wygrali oczywiście Niemcy, którzy zasilili sobie gospodarkę w parę milionów tanich nowych rąk do pracy; zresztą i sami imigranci nie za bardzo kwapili się do osiedlania się w ubogiej i raczej ksenofobicznej Polsce, z bardzo zimnym do tego klimatem, trudnym językiem, itp.). Dlatego w każdej gminie jest budynek szkolny po zlikwidowanym gimnazjum do wykorzystania - czy nie lepiej aby jeden nauczyciel przyjechał do trzydziestoosobowej klasy we wiosce niż żeby trzydziestoosobowa klasa jechała busami do jednego nauczyciela w szkole średniej w Nowym Targu? - jedno z tych rozwiązań jest logiczne, tańsze i przyjazne uczniom, natomiast drugie jest bezsensownym nabijaniem kasy busiarzom i kradzieżą dojeżdżającej młodzieży cennego czasu i pieniędzy; decydenci w prawidłowo funkcjonującym państwie wiedzieliby które rozwiązanie wybrać.
Nieee11.01.2019, 08:32
do kogitator
20 lat działały gimnazja i nie widziałem zbliżającej się kolizji ze ścianą - jeśli o tym piszesz.
Poczekaj do września i zobaczysz ścianę z bardzo bliska - wszystkie szkoły powiatowe pracujące na dwie zmiany, braki nauczycieli, przypadkowe osoby pracujące z młodzieżą i kształcące ich z kompetencji JJJ. A za to odpowiada WYŁĄCZNIE PIS. Zaczekaj do jesieni - zobaczysz gdzie będzie siedzieć i jakie ojro zarabiać obecna ministra od edukacji.
A o busy się nie martw, jak będą klienci to będą busy - biznes się będzie kręcił jeszcze lepiej niż teraz u nich. PKS rentowny nie był i bez reformy zarządzania nim - nigdy by nie był.
kogitator10.01.2019, 21:29
@ Nieeeee:
Rozpędzony pociąg w tym sensie że PO i SLD naprowadziło polskie szkolnictwo na niechybną kolizję z rzeczywistością i w porę zwiało, zostawiając bajzel komu innemu. Chodziło mi o edukację, a nie o gospodarkę.
Nieeeee10.01.2019, 18:34
do kogitator
Czyżby świat równoległy? Deforma edukacji to dzieło PO i SLD? Nauka na dwie zmiany też? Hmmm, chwilę żyję i inaczej to chyba wygląda.
A rozpędzony pociąg gospodarki polskiej to chyba dobry objaw rozwoju kraju? Ale może się mylę, tyle tu "inteligeniciaków" i "jajogłowych", niech się wypowiedzą.
kogitator10.01.2019, 09:51
@ Art Tur:
To nie jest wina PiS, tylko wina PO i SLD, skądinąd słusznie podczas wyborów ukaranych za swoją "radosną twórczość". Rozpędzili pociąg do maksymalnej prędkości, po czym zobaczywszy że przed nami mur i nie zdążymy w porę wyhamować, wyskoczyli z pociągu, zostawili dziadostwo które narobili i teraz siedzą na stołkach w Brukseli, a my wciąż nie możemy po nich posprzątać. Czy pamiętasz niedawną próbę starostwa aby nakazać aptekom pracować w nocy? Przez 30 lat ludzie PO i SLD mieli gęby pełne pustych frazesów o wolnym rynku, a teraz ci sami ludzie wymyślili sobie, że w sposób nakazowo-rozdzielczy jak za stalinowskiej komuny, wydadzą prywatnym aptekom nakaz pracy w nocy. Ale to jest pikuś w porównaniu z awanturą jaka wybuchnie gdy w podobnie arogancki i nakazowo-rozdzielczy sposób będą usiłować nakazać busiarzom pracę w soboty i po 19-wieczór. Busiarz ma swobodę działalności i ma pełne prawo jechać wtedy kiedy zechce i żaden politruk nie ma prawa ingerować mu w życie prywatne. Było PKS, któremu jako instytucji można było odgórnie polecić jazdy w soboty i wieczorami po 19-tej, ale przecież to był "moloch" i trzeba było zlikwidować "molocha", no to teraz winszuję powodzenia przy negocjowaniu oddzielnie z każdym przewoźnikiem prywatnym, żeby łaskawie dowozili uczniów w soboty i wieczorami po 20-tej - kłania się tu prawo o niezamierzonych, a brzemiennych w skutki działaniach sprzed lat (aby teraz zmusić busiarzy do jazdy po dwudziestej to może to państwo kosztować dużo, dużo więcej aniżeli dawna dotacja do PKS).
Art Tur09.01.2019, 10:45
@kogitator

Czy to nie przypadkiem wina PiS-u że ktoś musi się uczyć wieczorami? Czy szkoły mają wybór?
Art Tur09.01.2019, 10:42
@kogitator
Szkoły zawodowe kształcą w tych zawodach, gdzie jest więcej chętnych uczniów - taka demokracja. A niektóre z zawodów wymienionych w barometrze jako deficytowe nie są wpisane na listę zawodów MEN i niestety szkoły nie mogą kształcić fachowców w tych zawodach.
A czy jest rynek pracownika/robotnika? Proszę spróbować znaleźć firmę remontową z terminem na najbliższy miesiąc czy dwa - taką, która ma budowlańca, elektryka, hydraulika i zrobi kompleksowy remont domu czy mieszkania.
kogitator09.01.2019, 08:55
@ obserwator:
Nie wiem czy słyszałeś coś w ogóle o tzw. Life Long Learning (LLL) - jest to założenie we współczesnej cywilizacji, że uczymy się przez całe życie, że non stop, co parę lat, rynek pracy będzie wymagał coraz to nowych umiejętności od pracowników, niestety, gdy słyszę o tym że są planowane zajęcia popołudniowe od 13-tej do 20-tej dla uczniów zawodówek, to mogę takie plany traktować jedynie jako dowód na to, że władze oświatowe na naszym terenie kompletnie nie rozumieją wymogów współczesności jeśli chodzi rynek pracy. Szkoła ma wyposażyć uczniów w tzw. wehikuł JJJ (język ojczysty, język angielski/niemiecki, oraz język logiki matematycznej), który umożliwi im w przyszłości odpowiednie dokształcanie pod kątem nowego zapotrzebowania na rynku pracy, a którego to zapotrzebowania my dziś jeszcze nawet nie jesteśmy w stanie przewidzieć. To muszą być mobilne, aktywne, porządnie wykształcone jednostki, zdolne do podjęcia nauki w formie odpowiedniego szkolenia zawodowego za lat dziesięć, dwadzieścia i trzydzieści. Tak wykształcone społeczeństwo to jest w dzisiejszych czasach największy skarb danego państwa i narodu. A my co robimy? Z góry i na starcie ten skarb zaprzepaszczamy, usiłując zorganizować zawodówkom naukę wieczorami do godz. 20-tej, w okrojonej formie - takie warunki a priori przekreślają szanse młodzieży w zawodówkach aby w przyszłości takie wykształcenie otrzymane na popołudniowych lekcjach umożliwiło im w przyszłości udział w szkoleniach LLL, skazuje ich na bezrobocie gdy skończy się za parę lat zapotrzebowanie na ich wąską specjalizację, nie mówiąc już o tym że będą to ludzie bez hobby, bez zainteresowań, niewiedzący co ze sobą zrobić frustraci, ponieważ większość klubów, kółek zainteresowań, całe życie kulturalne i towarzyskie ma miejsce po południu, czyli w czasie kiedy oni, będąc w kluczowym do rozwijania swych kompetencji kulturalnych i intelektualnych wieku, zostaną zmuszeni do przebywania do godz. 20-tej wieczór na lekcjach w szkole. Toż właśnie zawodówki powinny mieć lekcje zaraz rano, dopóki mają świeże umysły do zrozumienia i opanowania uniwersalnej wiedzy JJJ, natomiast licea i technika jeżeli już to niech mają lekcje wieczorami, bo oni sobie poradzą. Nie wolno nam jako społeczeństwu ot tak machnąć ręką na uczniów zawodówek; to nie jest już XIX wiek i fizoli do roboty już nam nie potrzeba. Zawodówki muszą dawać swoim uczniom staranne i gruntowne wykształcenie ogólne w zakresie JJJ.
SBolek09.01.2019, 03:51
Pracodawcy sami do tego doprowadzili.
Prosze niech dziennikarz wymieni chociaz jedna firmę zatrudniająca kierowcę ciężarówki, która płaci zgodnie z prawem ,podstawa plus dieta, a nie frachty, kilometrówki itd. Budowlanka ,na czarno , szara strefa itd itp. I tak jest w każdym zawodzie. Ludzie już nie chcą być niewolnikami za 2 tys zl netto. Lepiej zarobić 2 tus euro.
Obserwator, robotnik zawsze będzie w cenie i nigdy się nie zakonczy, świat to nie tylko Polska, ludzie już przejżeli na oczy .
Dziękuję i dobranoc.
kogitator08.01.2019, 23:48
@ obserwator:
Czy komputery będą w restauracji nakrywać do stołu, wycierać obrus, itd.? Czy będą miały program jak przyciąć lepiej niż fryzjer włosy? Czy będą na podczerwień namierzać żyłę u pacjenta aby pobrać krew? Przy remoncie budynku będą za pomocą rentgena badać, czy dana deska jest spróchniała i jak tak, to usuną ją, a w to miejsce przybiją nową deskę?Będą robiły analizę wieku gałęzi i drzew w parku żeby zrobić przecinkę, itd., itp.? Nic z tych rzeczy! Natomiast np. w każdym urzędzie miasta/ gminy wystarczy jeden burmistrz/ wójt i porządny komputer. Reszta do zwolnienia. W szpitalu wystarczy jeden naprawdę dobry chirurg i komputer połączony zdalnie z innymi specjalistami za granicą, oraz pielęgniarki i salowe. Reszta lekarzy która obecnie serwuje chorym statyny i leki przeciwbólowe do zwolnienia.
Wbrew temu co piszesz nie mamy dziś w Polsce rynku robotnika, bo gdyby tak było to nie polscy robotnicy, a polscy urzędnicy (sic!) wyjeżdżaliby za granicę do pracy, a jest odwrotnie. Drugi dowód to plany w oświacie, aby szkoły zawodowe uczyły uczyły gorszych Polaków wieczorami, bo rano jest zarezerwowane w szkołach dla jajogłowych inteligenciaków.
A tak w ogóle to obecna organizacja szkolnictwa zawodowego to jawna drwina i kpina ze wskazań tego barometru zawodów. Powszechnie wiadomo, że brakuje np. spawaczy, ale zamiast tego kształci się specjalistów od architektury. Brakuje mechaników, ale zamyka się klasy mechaniczne, a w to miejsce otwiera klasy dla techników pojazdów samochodowych, których uczy się rozmowy z klientem, a nie jak trzymać w ręce śrubokręt, a już broń Boże coś jeszcze w aucie faktycznie naprawić.
obserwator08.01.2019, 22:33
@kogitator -ale, żeś chłopie galopem poszedł, dlaczego twoja wizja ma jeden koniec. Przedstawiam Ci drugi - jeśli powstanie sztuczna inteligencja to uwierz mi maszyny wykonujące wszystkie czynności do których dzisiaj brakuje robotników już będą na nią czekać. Ale w jednym racje przyznaje - dzisiaj mamy rynek robotnika, który wcześniej czy później się zakończy. Taki ot cykl koniunkturalny - korzystać kto może i tyle.
ZA WÓD08.01.2019, 22:30
Saper to ten co
jak mówi niejeden raz
MYLI SIĘ TYLKO RAZ
Ale Brudasy
To ludzie Rasy
CO MYLI SIĘ TYLKO
DWA RAZY
kogitator08.01.2019, 21:58
@ Prosty Robotnik:
10/10! Tych co pracują głową zastąpią komputery, bo to są zbyt zaawansowane prace nad sztuczną inteligencją aby do tego miało nie dojść. Zostanie praca dla tych tylko którzy zabiorą się do czarnej roboty, której nie zrobią komputery. Magistrzy jajogłowi na zieloną trawkę.
Z czym bym jednak polemizował trochę to te zawodówki, czyli że są one pozamykane. Przeżywamy z tego co widzę swoisty renesans szkół zawodowych, ale niestety w wersji o bardzo okrojonym standardzie. Ciągle zielone światło dla jajogłowych (których za moment zastąpi sztuczna inteligencja więc są niepotrzebni), tymczasem dla młodzieży zawodówek kształcenie jest planowane od września 2019 w godzinach wieczorowych, od 13-tej do 20-tej. Już widzę jak rodzice drzwiami i oknami uderzają do szkół, które traktują ich pociechy jak obywateli drugiej kategorii.
robol08.01.2019, 21:57
prosty robotnik-święte słowa:)
Marie Paradis08.01.2019, 20:39
Ostatnio pomyślałam że najlepszy interes mają i będą mieli
producenci ŻÓŁTYCH KAMIZELEK
abc08.01.2019, 19:14
Prosty robotnik.
dobrze piszesz, tylko nie wszyscy to rozumieją, a szkoda.
pozdrawiam inteligentnych i nie tylko tych z "dyplomem".
Prosty robotnik.08.01.2019, 17:40
Nie ma się co dziwić że brakuje wykwalifikowanych pracowników, prawdziwych zawodowców w swoim fachu.
Szkoły zawodowe pozamykane, do tego że się jest po zawodówce było wstyd się przyznać i takie są tego efekty.
Sami magistrowie po studiach, którzy poszli na studia po to by zaspokoić niespełnione ambicje rodziców.
A dziś brakuje fachowców, czeladników, mistrzów w zawodzie.
Ja jestem kucharzem po zawodówce, pracowitym i sumiennym.
Jestem dobry w tym co robię i nie jest to pycha tylko świadomość swojej wartości.
I zarabiam dużo więcej od nie jednego magistra.
Tak więc nie pchajmy swoich pociech na siłę do liceum i na studia jeśli tam nie widzą swojej przyszłości.
Ktoś musi rękami zapracować na tych co pracują głową i odwrotnie.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl