11.08.2019, 19:29 | czytano: 4061

Regina Tokarz: Rozmawiamy z dyrektorem Wierzbą o współpracy, nie o łączeniu szpitali

zdj. Podhale24
NOWY TARG/ZAKOPANE. - O łączeniu oddziałów jeszcze nikt konkretnie nic nie mówił. Myślę, że bardziej może się to opierać na współpracy między szpitalami, dlatego że w jednym szpitalu są inne specjalności, a w drugim są inne - komentuje dyrektor zakopiańskiego szpitala im. Tytusa Chałubińskiego.
Regina Tokarz pytana o możliwość połączenia placówek medycznych, o czym wspomniał podczas sesji Rady Powiatu dyr. Marek Wierzba powtarza: - W Zakopanem nie ma oddziału neurologii i udarowego, więc wozimy pacjentów do Nowego Targu. Nie ma w Zakopanem również psychiatrii. Z kolei w Nowym Targu nie ma urologii, więc przyjeżdżają do nas pacjenci. Rozmawiamy z dyrektorem Wierzbą o szeroko pojętej współpracy, żeby była jak największa dostępność pacjentów do leczenia, ale to dotyczy bardziej współpracy, niż łączenia oddziałów.
Dyrektor szpitala w Zakopanem przyznaje, że od kilku miesięcy prowadzone są rozmowy z dyrekcją Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Nowym Targu, jednak "nikt konkretnie nic o łączeniu nie mówił". Dopytywana, czy takie połączenie oddziałów jest możliwe, kwituje: - Wszystko jest możliwe, to kwestia statutu, zmian organizacyjnych. A to już pozostaje w gestii nie dyrektorów, ale organów założycielskich.

Zapytana o opinię na temat łączenia oddziałów i braku lekarzy, goszcząca w Nowym Targu wiceminister zdrowia Józefa Szczurek - Żelazko powiedziała: - To rozwiązanie pozostaje na poziomie lokalnym, o zasadność należałoby pytać osoby zarządzające szpitalami. Wierzę, że dyrektorzy bazując na swojej wiedzy i mając na względzie troskę o dobro pacjentów będą podejmować racjonalne decyzje. /.../ Mamy w kraju za dużo łóżek "ostrych", należałoby je przekształcić w łóżka "opieki długoterminowej". Społeczeństwo nam się starzeje. Potrzebujemy takich łóżek i form opieki nad seniorami. W tym kontekście potrzebne są porozumienia między powiatami i szpitalami. /.../ Co do braku personelu, to przypomnę, że powstają nowe wydziały lekarskie, jest na nich 2 tysiące więcej miejsc. Proces kształcenia lekarzy trwa kilkanaście lat, więc efekty widoczne będą dopiero po jakimś czasie. Zwiększono także ilość miejsc na kierunku "pielęgniarstwo". W ciągu 4 ostatnich lat powstały 24 nowe uczelnie, co w sumie daje obecnie 96 uczelni kształcących pielęgniarki. Poza tym, w tym roku w rejestrze prowadzonym przez Samorząd Pielęgniarski zapisano, że o prawo wykonywania zawodu zwróciło się więcej pielęgniarek, niż skończyło studia. To znaczy, że panie wracają do zawodu, wracają też z zagranicy. Oznacza to, że warunki stały się dla nich atrakcyjniejsze i wracają do zawodu.

not. SPalka
zobacz także
komentarze
Konkretnie14.08.2019, 16:21
"Konkretnie" to Dyrektorzy w ogóle nie mogą rozwiać, bo to czy szpital ma dany oddział czy nie określa rada powiatu określając w uchwale strukturę szpitala, do tego sieć szpitali z jednej strony daje gwarancje finasowania z drugiej zobowiązuje do prowadzenia oddziału.
Rezygnacja przez jeden szpital z oddziału wymagałaby uchwały rady powiatu i zgody NFZ. Dyrektorzy to sobie mogą między sobą pogadać, czy by sobie chcieli tak czy inaczej...
pacjent12.08.2019, 18:04
to że zwiększyła się liczba pielęgniarek to nie znaczy że przyjdą do pracy do szpitala!!! Nie chce się już tego słuchać jak kłamiecie i dalej twierdzicie że dobrze zarabiają panie pielęgniarki ! Co za obłuda
Jolka 4 ciąże11.08.2019, 22:07
Jak chcesz rodzić to tylko Tytusa Chałbińskiego. Tam idziesz i rodzisz bo personel jest dobrze wyszkolony i ty jesteś dla nich a nie oni dla ciebie jak w PRL a i nie męczą cie jak w rzeźni nowotarskiej.
Mombasa Asad11.08.2019, 20:44
Pozostaje zjeść Snickersa i cyk do grobu...
venti76711.08.2019, 20:31
Pali się Jej grunt pod nogami i szuka partnera w biznesie ,
w sumie to te 200000ml zł trza zapłacić do NFZ wiec szpital W nowym Targu to łakomy kasek dla Tokarzowej. Mam nadzieje ze dyrektor Wierzba będzie cwańszy niż ona.
maverick11.08.2019, 20:17
O łączeniu oddziałów nikt konkretnie nic nie mówił - czyli pani dyrektor niczemu nie zaprzecza, bardzo ważne jest tutaj słowo "konkretnie". O zasadność takiego rozwiązania należałoby zapytać nie osoby zarządzające szpitalem, tylko społeczeństwo, bo to ono jest suwerenem. Natomiast owszem, kraje Europy zachodniej ucieszą się z prezentu, gdy się dowiedzą że w Polsce kształci się dla nich o 2 tysiące więcej lekarzy i że jest o 24 więcej uczelni kształcących pielęgniarki, bo to de facto dla obsługi ich systemów opieki zdrowotnej zwiększamy to kształcenie medyczne, ponieważ oni zawsze będą mieli lepszą ofertę płacową dla naszych pielęgniarek, np. chociażby dlatego że tak jak Wielka Brytania w ogóle nie kształcą u siebie pielęgniarek, więc nie ponoszą na ten cel kosztów (napiszę to pełnym tekstem: my te koszty ponosimy). To że o prawo do wykonywania zawodu w Polsce zwróciło się więcej pielęgniarek niż skończyło studia o niczym jeszcze nie świadczy (pracy w Polsce póki co nie podjęły, pracują w swoim zawodzie na zachodzie ale na wszelki wypadek chcą mieć świstek uprawwniający do pracy w Polsce, żeby się nagle nie okazało że po nabyciu giga doświadczenia w zachodnim szpitalu wrócą do Polski i będą traktowane przez polskie władze medyczne jak śmieć przy ubieganiu się o pracę). Być może po prostu pracując za granicą nie chcą za sobą palić mostów w Polsce, chociażby na wypadek ostrego Brexitu, choć akurat w ich przypadku Brytyjczycy na kolanach są gotowi zawrzeć z Polską porozumienie o ich zatrudnianiu w Wielkiej Brytanii po wyjściu z UE (czytałem obszerny artykuł w Economiście na ten temat, że UK jest całkowicie zależne od dopływu pielęgniarek z Polski i Rumunii i przepraszają za Nigela Farage'a). Dlaczego my mamy wierzyć rejestrowi Samorządu Pielęgniarskiego, a nie naocznemu oglądowi sytuacji w szpitalach, gdzie personelu medycznego ewidentnie jest za mało?
Zobacz pełną wersję podhale24.pl