17.09.2019, 09:36 | czytano: 7524

Uciekali tuż obok płonącej butli z gazem

Fot. Marcin Szkodziński
ZAKOPANE. Trwa zbiórka pieniędzy na pogorzelców z ul. Bogdańskiego, którzy w sobotę 7 września w jednej chwili stracili cały dobytek. Wszystko przez rozszczelnioną butlę z gazem, która niemal odcięła drogę ucieczki dwóm osobom. Teraz mieszkają w domku letniskowym.
Ogień, który pojawił się na skutek rozszczelnienia butli z gazem szybko opanował drewniane pomieszczenia budynku mieszkalnego. Na szczęście mieszkańcy już nie spali, dzięki czemu mogli szybko opuścić budynek.
– Usłyszałam huk jakby spadającej ze ściany półki. Jak weszłam do kuchni, to z butli z gazem płonień sięgał niemal sufitu – opisuje początek pożaru Teres Lisek. – Jakby to płonęło cokolwiek innego, to na pewno próbowała bym gasić, a tak krzyknęłam do rodziców, żeby uciekali. Bałam się, że butla w każdej chwili może wybuchnąć – dodaje.

Płonąca butla z gazem stała w kuchni, która była również przejściem pomiędzy sypialnią rodziców Pani Lisek, a wyjściem z budynku. Starsze małżeństwo musiało przejść tuż obok płonącej butli i zajętych ogniem desek, którymi zdobione były ściany.

Na szczęście wszystkim mieszkańcom domu udało się uciec, ale niczego z dobytku nie zdążyli uratować.

– Miałam tylko telefon, przez który wezwałam straż pożarną – mówi Teresa Lisek. – Później jeden ze strażaków wyrzucił przez okno torebkę z kluczykami do samochodu, który stał tuż przy budynku, a którego plastiki zaczęły się już topić od temperatury – opisuje niszczycielską siłę ognia.

Strażakom, którzy przyjechali niemal z całego powiatu udało się ugasić ogień. Niestety, to co zostało po pożarze nie nadaje się już do użytku. – Wszystko co nie spłonęło, to odór z tych rzeczy jest tak potworny, że nie nadaje się to do używania. Próbowaliśmy to wyprać nawet kilka razy, ale nic to nie daje – mówi kobieta ocalała z pożaru.
Z pomocą przyszli szybko sąsiedzi i rodzina, którzy przynieśli ubrania i najpotrzebniejsze rzeczy. Niestety domu nie uda się szybko odbudować, a pieniądze z ubezpieczenia nie pokryją wszystkich szkód. Obecnie cała rodzina przeniosła się do letniskowego domku, który powstał z przerobionego warsztatu. Nadchodząca zima dla pogorzelców może okazać się najgorszym czasem. Wszystko przez brak ogrzewania w domku, który był zasilany z pieca w domu, który spłonął.

Osoby, które chcą pomóc pogorzelcom z Zakopanego mogą wpłacać datki na specjalne konto utworzone w tym celu: www.zrzutka.pl/pomoc-pogorzelcom-z-zakopanego

ms/ zdj. Marcin Szkodziński
zobacz także
komentarze
S17.09.2019, 21:50
Sprawdzanie szczelności podłączenia butli przy pomocy zapałek lub innego żródła otwartego ognia i takie są efekty.Sam gaz bez przyczyny się nie zapali.Wyrazy współczucia dla poszkodowanych.
góralka17.09.2019, 14:34
Ja mam na tarasie grila i butlę gazową.Może ktoś mi powie,co mam zrobić w zimie,czy zostawić ją na tarasie,czy pozostawienie jej na mrozie będzie bezpieczne?
Wyrocznia17.09.2019, 14:09
Mając wieloletnie doświadczenie w przebywaniu z ludźmi, widząc ich podejście do pracy i bylejakość, doszedłem do wniosku, że trzeba zrezygnować z kuchenki gazowej w domu. Nie ma co ryzykować własnym życiem i majątkiem, przez jakieś niedopatrzenie ze strony dostarczyciela gazu.
Anka17.09.2019, 12:36
Butan, już widzę, jak Ty w takiej sytuacji przytomnie i odważnie rzucasz się na butlę z kocem...
PZU17.09.2019, 11:05
Spokojnie, przecież ludzie głupi nie są i na pewno mieli ubezpieczony dom.
Butan17.09.2019, 10:13
Gdyby ktoś był na przyszłość w takiej sytuacji, to proszę rzucić na butlę koc, kołdrę cokolwiek co stłumi ogień, butla napewno w tym czasie nie wybuchnie.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl