22.10.2022, 11:55 | czytano: 6240

Jacek Sowa: Nosalowe bajania - rzecz o Europejskim Kongresie Sportu i Turystyki

Jacek Sowa
FELIETON. Opróżniły się parkingi pod Nosalem, rozjechał się tysiąc gości i drugie tyle obsługi, która starała się uatrakcyjnić pierwszy, ale wielki kongres, mającym być kamieniem milowym rozwoju sportu głównie, bo turystyki w nim było jakby mniej.
Wisienką na torcie, a raczej bezą na tym przekładańcu ministerstw, związków sportowych i innych instytucji, których związek był głównie komercyjny, była wizyta Prezydenta RP, który wjechał do Nosalowego Dworu tunelem ze Skomielnej do Naprawy.
Bo wszakże naprawa rodzimego sportu była celem trzydniowych obrad i parudziesięciu paneli tematycznych, na których gadające głowy, zgrabnie prowadzone przez opłaconych redaktorów, wypowiadały się na temat stanu i ewentualnej modernizacji po linii i na bazie. Niestety, tylko garstka z tych osób (do której nieskromnie chciałbym się zaliczyć) miała czelność podpowiedzieć panom ministrom co należy zrobić, aby to naprawdę nabrało sensu i dało wymierne efekty.

Zachęcony uwagami wielu mądrych osób, do których w pierwszym szeregu trzeba zaliczyć krakowskich profesorów Jerzego Żołądzia i Jana Blecharza, a także paru starych znajomych od hokeja, piłki nożnej i wyczynowych motorów, zaczaiłem się na pogawędkę traktującą o nowym, wspaniałym programie identyfikacji, który pozwoli rozpoznać predyspozycje motoryczne naszych pociech już od kołyski niemalże. Program, który naukowo, a jakże, wymyśliła firma z krakowskiego Pasternika, od parunastu lat doradzająca za niemarne grosze) jak usprawnić działanie w każdej dziedzinie życia i wklepać do komputera, który dalej już sobie z tym poradzi. Takie via toll sportowych talentów, którego wdrażanie rozpoczęto od najmniej ryzykownych sportowo okolic, takie od Opola do Lublina. Padały liczby i terminy oraz prognozy oszałamiających efektów, których można spodziewać się już za …dziesięć lat. Brawo!

Panel ciepło prowadził redaktor od dawna współpracujący z Nowogrodzką, więc było lekko i przyjemnie, aż do czasu, gdy tuż przed końcowym gwizdkiem do mikrofonu dorwał się inny redaktor, współpracujący na co dzień z Szaflarską, Ludźmierską i Grelem.

W doliczonym czasie gry swoim wystąpieniem wprawił w zakłopotanie pana ministra sportu i wysokiego rangą urzędnika ministerstwa edukacji i nauki. Siedzącym obok nich utytułowanym szkoleniowcom od piłki kopanej i skoku o tyczce błąkał się pod nosem uśmieszek zrozumienia, ale oni byli tylko od przytakiwania.

Kolejny program poprawy sportowej drogi naszych młodocianych talentów przypomina mi trwającą od dekad modernizację linii kolejowej z Krakowa do Zakopanego. Prostuje się łuki, buduje nowe stacje, wymienia szyny, poprawia perony i megafony. I choć po jednej wciąż nitce jeździ coraz więcej pociągów, nadal wleką się pod Tatry tak wolno, jak kawalkada aut na weekendowej zakopiance, a przez głośniki na stacjach słychać głównie niezrozumiały bełkot.
Minister Bortniczuk chwali się ogromnym wzrostem budżetu swego resortu, tyle, że pewnie niebawem zostanie przejedzony na kolejne projekty i przyszłoroczne Igrzyska Europejskie; trochę już poszło na zakopiański kongres. Aby z zakupionej za paromiliardową kasę maki powstał pożywny chleb, trzeba oprócz czystej stolnicy także fachowych piekarzy. Ludzie tacy jak Feliks Stamm, czy Kazimierz Górski już od dawna nie żyją i do tej pory jakoś rzadko możemy poszczycić się rodzimymi trenerami. Za sukcesami kadry w siatkówce, czy koszykówce stoją zagraniczni szkoleniowcy (o futbolu przez grzeczność nie wspomnę), ale nam nie są potrzebni ludzie ściągani z zagranicy. Na boiskach aż roi się od marnych obcokrajowców, ściąganych przez cwaniaków od coachingu, a nasi nastolatkowie dochodzą do ściany, której z powodu klubowych układów i prezesowskich ambicyjek nie są w stanie przebić.

Do Ameryki nam daleko. Autor z Cezarym Trybańskim

Nikt nie policzy strat ludzkich, jakie ponosi nasz krajowy potencjał sportowy; ażeby wychować jednego medalistę, trzeba przez selekcyjne sito w ciągu kilku lat przesiać kilkuset kandydatów. Wiedzą o tym w Ameryce i to niekoniecznie przy szkoleniu Navy Seals. Ale do Ameryki nam daleko. Owszem, trzeba nam herosów miary Lewandowskiego, Małysza, Zmarzlika, czy Błażusiaka wreszcie, ale bardziej potrzebne jest zdrowe pokolenie młodych ludzi o prostych kręgosłupach, sprawnych mięśniach i otwartych głowach, które wsiądzie po pracy na rower, czy wybiegnie na rekreacyjną ścieżkę. I żaden komputerowy program tego nie załatwi przy czterech godzinach WF-u, który prowadzą paniusie na szpilkach lub niedouczeni animatorzy.

Już, natychmiast (!) trzeba zabrać się za edukację ludzi, którzy mogliby te wielce ambitne programy zrealizować. W przeciwnym razie za parę lat, na wciąż modernizowanym (jak ten pod Tatry) torze, nie będzie miał kto poprowadzić tego pendolino na sportowe szczyty. Zostanie nam do dyspozycji co najwyżej przedwojenna luxtorpeda dla pół setki jadących na kongres gadających głów i wesoły pociąg dla jego uczestników. Prezydent przejedzie tunelem…

Jacek Sowa
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Tamtejszy23.10.2022, 20:13
Do toreador: sorry, koleś, ale po tym słowotoku nie bardzo wiem o co ci chodzi...
toreador23.10.2022, 11:14
do tamtejszy - a niby ma nam się wydawać, że jest inaczej? I że to wsystko jest nieprawdą? I jest wynikiem naszych frustracji spowodowanych tym co wyprawia rząd i tak zwane ministerstwo sportu? Przypomnę, że ten kabaret, tych samych ludzi, na tej samej politycznej karuzeli i przez tych samych przebarwionych działaczy, próbujących każdorazowo wstrzelić się w nowe okoliczności - trwa już siedem lat. Trwa z tym samym mizernym efektem niszczącym między innymi przestrzeń sportu. A fachowcy od wszystkiego znają się i na gospodarce, i na ekonomii, i na finansach, i na turystyce. Teraz nawet na sporcie. Przecież każdy z nas kiedyś oratł się o niego jako dzieciak na lekcjach wfu, jako zawodnik, czy wreszcie odbiorca sportowych rywalizacji na światowych arenach. No, to rzeczywiście zazdroszczę takiego spojrzenia przez różowe okulary i dobrego samopoczucia w sytuacjach kompletnej klapy. Cóż, na skrzydłach wiary w społeczne zaufanie pseudo autorytetów i sprytnej socjotechniki budowania społecznego napięcia i reżyserowania kolejnej showpapki, będzie można się jeszcze chwilę pobujać na wielkich kongresach. Brawo! Tak trzymać!
Tamtejszy23.10.2022, 10:07
Do Biegacza: Kolego, radzę iść sobie pobiegać i przeczytać ten artykuł jeszcze raz. Może coś zrozumiesz...
Biegacz22.10.2022, 22:27
I o czym ten felieton panie Sowa? Ano o tym samym pieprzeniu co pod Nosalem. Bez składu, sensu i polotu. Kolejna gadająca głowa. Warto sobie usiąść przed aby się zastanowić co powiedzieć/napisać. Bo w przeciwnym przypadku wychodzi to do czego także się siada z rana.
kika22.10.2022, 22:17
pan Wacek ma racje
Tamtejszy22.10.2022, 18:28
Do toreadora: Coś mi sie zdaje gościu, że masz żal do całego świata i zaraz nawet z gry w badmintona zrobisz polityczną hucpę. /.../

Naruszenie regulaminu. Moderator.
Podziwiający22.10.2022, 17:22
Do Piotrka: Też byłem i słuchałem, ale trzeba odróżnić wazelinę od dyplomacji. Byli kiedyś tacy ministrowie jak Lipiec, Dębski, Drzewiecki i panie Mucha i Elżbieta ze wsi; ten jest trochę lepszy. I radzę przeczytać ten felieton jeszcze raz. To samo sie odnosi do Wacława, który pachnie mi z daleka lokalnym patriotyzmem. Stamtąd do szowinizmu niedaleko!
toreador22.10.2022, 17:16
Chyba doświadczony redaktor Sowa miał świadomość, że to akcja czysto polityczna przygotowywana na przyszłoroczne wybory. Że niby ciekawość? Jakaś nadzieja? Plan? Trudno wyczuć... Ale skoro pan tam się już załapał, i to obojętnie w jakim charakterze, zrobił kilka sweetfoci, ogrzał się tym pisowskim blichtrem i był zapewne karmiony przez partyjnych organizatorów, to teraz, dobre wychochowanie każe milczeć, albo grzecznie podziękować, albo trzymać łeb w kuble i nie bulgotać. To dopiero żenada i hipokryzja. Udawać, że to niby wielki świat, gdy przyszło broczyć w tym śmierdzącym szambie przyozdobionym kiczem i błyskotkami.
Piotrek22.10.2022, 14:33
Panie Jacku byłem na sali i owszem zadał Pan pytanie, owszem poruszył Pan pewne kwestie, ale też wykazał się Pan wazeliną dla Ministra Sportu.....
Wacek22.10.2022, 13:20
Chyba żal ze się jest na bocznym torze. Takie jest życie. Mysle ze miał Pan swoją szanse w sporcie i jakoś to wyszło jak wyszło. Wtedy gdy był pan w centrali jakoś nie wykazywał pan zainteresowania sportem podhalanskim. Nazywanie innych gadającymi głowami jest trochę żenujące. Tak w sumie może lepiej nich pan się zajmie historia sportu lokalnego tak będzie lepiej. Najlaytwiej krytykować a historia o wydaniu środków przeznaczonych na sport na kongres jest nie na miejscu. Był Pan na kongresie na bocznym torze to pan krytykuje jakie to malostkowe. Niech pan da szanse innnym.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl