16.07.2013, 17:18 | czytano: 1189

Svoboda już nie straszy Marcinowa

Motocyklowy Klub Sportowy TRIAL Ochotnica był organizatorem siódmej i ósmej eliminacji mistrzostw Polski w trialu motocyklowym. Dwudniowe zawody zgromadziły na starcie wszystkich tych, którzy liczą się w kraju w tej dyscyplinie sportu.
Organizator zaś dołożył wszelkich starań, by impreza była przygotowana perfekcyjnie pod każdym względem. Kadra sędziowska na najwyższym polskim poziomie i co najważniejsze z wielu klubów, więc obiektywna.
Rajd w Ochotnicy to jedna z najciekawszych eliminacji krajowych. Rozgrywany w pięknej scenerii. Sekcje wymagające, lecz bezpieczne. Przygotowane na suche warunki, podczas padającego deszczu okazały się katorżnicze. W takich warunkach tylko najlepsi mogli sobie z nimi poradzić. W sobotę tylko dwóch zawodników z najmocniejszej grupy A poradziło sobie z tymi warunkami, a zwycięsko z tej próby wyszedł obrońca mistrzowskiego tytułu Gabriel Marcinów. Brodząc w błocie, wykręcając motocykl do granic możliwości na śliskich podjazdach, wytrzymując zimno i utrzymując równowagę na zdradliwych śliskich sekcjach był najlepszy na każdym okrążeniu. Pierwszą pętlę wygrał różnicą czterech punktów, drugą – dziesięcioma „oczkami”, a trzecią - jednym. W całym rajdzie złapał 81 punktów karnych i piętnaście punktów przewagi nad swym największym rywalem z Czech Svobodą. Niestety dla reszty zawodników z grupy A zawody w tych warunkach okazały się nie do przejechania z wymaganym minimum punktów i zostali niesklasyfikowani.

W niedzielę organizatorzy ułatwili kilka sekcji tak, aby stały się przejezdne dla większej ilości zawodników. Wiadomo im łatwiej, tym trudniej odrobić stracone „niepotrzebnie” punkty, a takie się naszemu mistrzowi przytrafiały przez cały rajd. Jazda pod presją zwycięstwa w dniu poprzednim i oczekiwań kibiców okazała się niełatwa. Co prawda Gabryś uzyskał przewagę już na pierwszej sekcji, która okazała się nie do przejechania dla Svobody przez cały rajd. Marcinów później miał kłopoty. Na sekcji pokonanej bezbłędnie, przy mocnym podjeździe „czkał” motocykl. Najprawdopodobniej drobinka błota przytkała gaźnik i … skończyło się piątką. Po pierwszej pętli, mimo przygód zostało mu 6 punktów przewagi. Druga zremisowana, a trzecia przegrana dwoma punktami, co dało Marcinowowi zwycięstwo w całym rajdzie.

Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

Zobacz pełną wersję podhale24.pl