13.04.2014, 18:09 | czytano: 8483

Latająca rodzina (zdjęcia)

zdj. Michał Adamowski
Od kilku tygodni na granicy Nowego Targu i Szaflar trwały prace ziemne na terenie dawnego toru motocrossowego. Niektórzy mieli nadzieję, że tor wróci do łask, a niebawem odbędą się tutaj kolejne zawody. Wątpliwości rozwiała dwójka zapaleńców z Zakopanego, która przywiozła na miejsce potężnego stalowego kickera, służącego do skoków na motocyklu z elementami akrobacji – Freestyle Motocross znany również jako FMX.
Razem mają 70 lat - niby nic dziwnego, ale Józef ma 52, a Jan 18 - obaj skaczą!

Józef i Jan Stachoń-Tutoń z motocrossem związani są od dawna. Jasiek na motocyklu jeździ od 11 roku życia i w swojej karierze zdobył już tytuł drugiego V-Ce Mistrza Polski oraz drugiego V-Ce Mistrza Słowacji. Był również drugim V-Ce Mistrzem Europy Federacji MACEC. W sporcie jest zawsze wspierany przez ojca, który jeździ z nim na każde zawody, doradza, pomaga ze sprzętem. Zapytany dlaczego postanowił spróbować swoich sił w tak niszowej dyscyplinie motocyklowej jaką jest Freestyle Motocross, odpowiada, że w jeździe na motorze zawsze najbardziej cieszyły go wszystkie skoczne przeszkody. Im większe, tym większa frajda z jazdy. Wpadł więc na pomysł zespawania skoczni i usypania góry ziemi, na której mógłby bezpiecznie wylądować. Obecnie na skoczni można przelecieć ponad 20 metrów, będąc przy tym 10 metrów nad ziemią.
FMX to w Polsce sport praktycznie nie uprawiany, całkiem niedawno wydawało się, że coś się ruszyło i nawet był organizowany Puchar Polski PZM, ale zainteresowanie szybko zmalało i obecnie nie ma w naszym kraju żadnej rywalizacji pomiędzy naszymi zawodnikami. Nie ma również możliwości do treningu, brakuje profesjonalnych torów do jazdy, trenerów, a wszyscy freestylowcy to samouki. Podobnie jest z Jankiem, który od kilku dni trenuje, ale jednoznacznie nie mówi, że całkowicie zrezygnował z motocrossu – jego dalsza kariera zależeć będzie od postępów jakie będzie robił w nowej dyscyplinie.

Józef zaś nie planuje powielać ewolucji swojego syna, ale swoich sił na skoczni spróbował. Zresztą ciągnie go do latania. Jest członkiem Aeroklubu Nowy Targ i posiada swój własnym ultralekki samolot, w którym sam spędziłem wiele godzin latając z Józkiem nad Podhalem i okolicą - to dzięki niemu powstało tyle ciekawych zdjęć lotniczych. Oczywiście lataniem został również zarażony jego syn, który niedawno zdobył licencję pilota.

Tekst i zdj. Michał Adamowski
Może Cię zainteresować
komentarze
goo23.04.2014, 21:09
brawo!!! W końcu ktoś zaczął coś tworzyć, a nie tylko niszczyć (mam na myśli tych wandali co ryją gdzie się tylko da i co się da) . Jeszcze raz brawo. Prawdziwi odpowiedzialni obywatele!!!
rowerzysa54220.04.2014, 12:39
Mają za płaskie lądowanie. A w takim sporcie raczej kluby są mało popularne. Raczej jakaś marka (firma produkująca sprzęt czy odzież) ma kilku zawodników, których sponsoruje. I to jest dużo lepsze jak kluby. Bo klub za dużo ma biurokracji. A tak zawodnik najpierw sam trenuje, próbuje startować w mniejszych zawodach, sponsor go tam zauważa, jeśli jest dobry to proponuje mu sponsoring. Funduje mu sprzęt i organizuje wyjazd na zawody (często z innymi zawodnikami sponsorowanymi przez niego). Zawodnik robi postępy, bo ma sprzęt i miejsce do treningów, wygrywa zawody, ludzie kupują produkty sponsora, bo używa ich mistrz. I wszyscy są zadowoleni.
Przy sponsoringu zawodnik sam się motywuje do treningów. Trenuje kiedy chce, umawia się z kolegami i jeżdżą. Nie to co w klubie. Zapisał się do klubu, bo myślał, że będzie miód, a się okazuje, że trzeba ciężko pracować. Zaczyna go męczyć regularny trening, nie ma postępów, i klub się rozpada, bo nie ma pieniędzy, bo nie ma wyników.
Tak jest ze wszystkimi indywidualnymi sportami takimi jak FMX, BMX, freeski, snowboar, skateboard i innymi ekstremalnymi.
Zawsze zaczyna się od samodzielnie zbudowanej skoczni (rampy). Potem buduje się większą, jeszcze większą i w pewnym momencie powstaje jakiś tam park. Można zaprosić kolegów z 'branży' z okolicy. Nakręcić jakiś film i posłać w internet. 'Branża' widzi, że fajna miejscówka gdzieś jest i przyjeżdża. Tak powstaje siatka kontaktów. Można wymienić swoje doświadczenia przy budowie, na temat sprzętu, ktoś coś komuś poleci, ktoś odradzi.
Nie trzeba mieć do tego wielkiego terenu. Dobrze jest być gdzieś na wsi i dogadać się z lokalną wspólnotą gruntową o jakiś kawałek pola. Może i być zarośnięty krzakami. Potem kilku kumpli z łopatami za kilka dni wybuduje pierwszą skocznię. Tak było na Krośnicy z torem motorowym, w Czarnym Dunajcu z torem snowboardowym i w Sromowcach z torem bmxowym.
Ot taki przepis na dobrą zabawę.
litek17.04.2014, 18:38
mieszkaniec n.t. - a co cię obchodzi cudza reklama? co cię obchodzi czy ktoś płaci i ile za reklamę? nie twoja kasa to nie lukaj do cudzej kieszeni.
Panowie Tutonie - szacunek za oddawanie się pasji.
portier17.04.2014, 18:25
Super
bbb15.04.2014, 18:39
lepszy byłby koło oczyszczalni
ja15.04.2014, 16:27
jak bym miał hajs to też bym latał .
?15.04.2014, 09:01
Niech z byłego śmietniska powstanie tor z prawdziwego zdarzenia. Może jakieś większe zawody wówczas by się zrobiło?
Kordian14.04.2014, 23:27
Do: " mieszkaniec n.t.":
jesteś bitą pierdołą:-)
tutaj chłopaki latają na motorkach a że niczego się w nich nie dopatrzyłeś to sobie musiałeś jakiegoś smroda wyskrobać. Typowy *** :)
BBB14.04.2014, 19:47
Przecież jest tor motocrossowy w NT koło oczyszczalni !!
mieszkaniec n.t.14.04.2014, 17:49
niektórzy za Reklamę na Podhalu 24 muszą PŁACIĆ ! A inni za frajer widzę mają tu reklamę !!!!!!!!!! " zadlak.pl"
i gdzie tu sprawiedliwość - Moderator obudź się i obejrzyj te zdjęcia !!!
Arni14.04.2014, 11:48
Super. Fajnie, że mają zajawkę i coś robią.
t414.04.2014, 07:15
Stać ich to się bawią
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl