17.06.2014, 21:17 | czytano: 3937

Kolejny znakomity występ Oskara Kaczmarczyka (zdjęcia)

- Nie ukrywamy, iż podążamy śladami Tadka Błażusiaka. To będzie rok próby w superenduro i zobaczymy co się będzie działo. Po dobrym występie w Łodzi dwie firmy chcą nas wspierać. W trialu jest coraz gorzej, nie ma wsparcia PZMot na wyjazdy zagraniczne, a kiszenie się we własnym sosie nie podnosi umiejętności - mówi Przemysław Kaczmarczyk.
Były mistrz Polski w trialu motocyklowym pilotuje syna Oskara, mistrza Polski młodzików w trialu, który w minioną niedzielę zadebiutował w mistrzostwach Polski w superenduro na torze w Obronikach. O takim debiucie wszyscy sportowcy marzą. Pierwszy start i od razu „pudło”. Oskar zajął drugie miejsce w zawodach. Ojciec zapowiada, że nadal syn będzie łączył dwie dyscypliny sportu. – Większy jednak nacisk w treningach będzie położony na enduro. Trial tylko z doskoku i starty tylko w krajowych imprezach. W mistrzostwach Europy w trialu nie pojedziemy, bo po pierwsze za mało trenujemy, a po drugie nie mamy wsparcia w PZMot – wyjaśnia Kaczmarczyk senior.
Oskar, według ojca, mniej niż w poprzednich latach trenuje trial, a mimo to okazał się rewelacją nowotarskich rund mistrzostw Polski. Już w ubiegłym roku debiutował w grupie A, ale widać, że szybko się uczy. Tylko Gabriel Marcinów, mistrz i aktualny wicemistrz kraju, był od niego lepszy. Pokonał z kolei starszych zawodników.

- Bez przesady, aż tak mało trialu nie trenuję - śmieje się Oskar. – Do nowotarskich zawodów przygotowywałem się specjalnie. Jeśli będą czekały mnie zawody trialowe, to więcej czasu będę poświęcał tej specjalności. Podobnie z enduro. Podczas wakacji będę ćwiczył na zmianę – rano trial, popołudniu enduro. Trenuję w Waksmudzie i na torze AMK Gorce.

Do Obornik udał się zaraz po rewelacyjnym trialowym występie. Wystartował w pierwszej rundzie mistrzostw Polski juniorów. Jego kategoria wiekowa była najliczniej obsadzona. Wystartowali w niej wszyscy najlepsi w kraju, jeźdźcy utytułowani, którzy dłużej uprawiają superenduro niż Oskar. Nie przeszkodziło mu to, by utrzeć nosa konkurencji. Okazał się sensacyjnym odkryciem. Pojechał fenomenalnie.

Oskar jeździ na KTM 125. Motocykl został przygotowany i zakupiony z Böttcher Team. Nowotarżaninowi w starcie pomogły także inne firmy – Fox, Motorismo i Rajski Racing.

- Po przygodzie w pierwszym biegu adrenalina na starcie do drugiego wyścigu była ogromna – zdradza Oskar. - Był też ogromny stres. Na szczęście minął zaraz za pierwszym zakrętem. W tym biegu wszystko było super. Nie było żadnych przygód na trasie. Od początku do końca jechałem na czele stawki. Niezagrożony pierwszy minąłem metę i dzięki temu w klasyfikacji generalnej zająłem drugie miejsce, bo zwycięzca wygrał pierwszy wyścig finałowy, a w drugim był drugi.
- Dobry start – ocenia ojciec. – Brakuje Oskarowi jeszcze rutyny, obycia w enduro. Brakuje mu naturalnych zachowań dla tego sportu. To przyjdzie z ilością startów. Dla niego nowością było przepychanie się na zakrętach, przejechanie rywalowi po motocyklu, co w superenduro jest normalnością. W tej dyscyplinie jest sporo agresywności, której nie nauczył się w trialu. Przyzwyczajony jest do jazdy uprzejmej.

Senior Kaczmarczyk ma też wiele uwag do PZMot i kalendarza imprez. – Chyba podejmowane są decyzje polityczne wewnątrz PZMot – mówi. – Odpadły dwie eliminacje superenduro w Rymanowie, w Nowym Targu w trialu z powodu powodzi i Bytomiu. W tym ostatnim miejscu po wielkich awanturach eliminacja została przełożona na inny termin. Tam jest idealne miejsce do zawodów i szkoda byłoby, gdy nie została rozegrana. Nie podoba mi się, że odrzucono Nowy Targ dla superenduro, skoro w ubiegłym roku zebrano tyle pochwał. Widocznie komuś się to nie spodobało, albo zagrażało konkurencji. To mi się nie podoba, to nie służy sportowi.

Stefan Leśniowski, zdj. Patrycja Okupniak

Zobacz więcej na

Może Cię zainteresować
komentarze
Parkiety-Michał19.06.2014, 08:23
Gratulacje Oskar, oby tak dalej.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl