03.08.2014, 21:55 | czytano: 2115

Przesunięty bark Oskara

Strzelino nie było szczęśliwym miejscem dla Oskara Kaczmarczyka, walczącego o mistrzowską koronę w superenduro. Nowotarżanin w biegu finałowym został potracony i doznał kontuzji. Zmuszony był skorzystać z pomocy medycznej. Czwartą rundę mistrzostw Polski juniorów ukończył na czwartym miejscu.
W „generalce” motocyklista reprezentujący barwy Rajski Racing Team plasuje się na drugiej pozycji. Traci do lidera - Emila Juszczaka – sześć punktów. Nowotarżanin ma ich na koncie 130. Na trzeciej pozycji znajduje się Jakub Kucharski (HAWI Opole), który w czterech dotychczas rozegranych rundach uzbierał 96 „oczek”.
- Super zawody, mega zorganizowane – mówi Oskar Kaczmarczyk. – Jedyny minus to moja kontuzja. Trasa była trudna, bardzo wymagająca, bardziej trialowa. Juniorzy zrobili nieprawdopodobny show. Takiego widowiska jeszcze nie było. To co działo się w pierwszym wyścigu, to szok. Wywróciłem się na pierwszym okrążeniu, jechałem ostatni, ale zdołałem odrobić straty i zakończyć go na drugiej pozycji. W tym wyścigu była potworna mieszanina. Ci co jechali ostatni, nagle po upadkach czołówki znaleźli się na czele. Na krótko, bo potem oni wywracali się i wrócili na koniec stawki. Cały czas w tym wyścigu coś się działo.

Drugi wyścig i kolejna zażarta walka Oskara z Emilem. Jest ostatnie okrążenie. Nowotarżanin minął Juszczaka, jest trzeci, na czele Kargul i Kucharski (w takiej kolejności minęli metę), i nagle…

Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

Może Cię zainteresować
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl