29.11.2017, 21:25 | czytano: 1198

Koleos - francuski kolos

Kolejny raz skorzystaliśmy z zaproszenia firmy Anndora z grupy Autoremo która w Nowym Targu, Krakowie i Nowym Sączu prowadzi między innymi salony marki Renault. Tym razem do testu zaproponowano nam dużego francuskiego suva - Renault Koleos.
Nowy Koleos poza nazwą niewiele ma wspólnego ze swoim poprzednikiem. Dość powiedzieć, że stary model dzielił podwozie z dostawczo-osobowym modelem Kangoo, podczas gdy nowy model to rozwiązanie bliźniacze z Nissanem X-Trail.
Producent zapewnia, że zdecydowana większość widocznych elementów samochodu różni się od tych zastosowanych w Nissanie, ale nie widzimy tu powodu do wstydu nawet, gdyby było inaczej.

Nowy Koleos to ostatni z gamy Renault samochód naznaczony niezwykle udanym projektem Laurensa van den Ackera. Zaczęło się od modelu Talisman, potem w tej stylistyce zaprezentowano kolejne modele, teraz przyszedł czas na największego suwa i przyznać trzeba, że nawet w wydaniu XL koncepcja Pana van den Ackera broni się doskonale. Mimo rozmiarów samochód jest zgrabny i robi dynamiczne wrażenie a światła do jazdy dziennej ułożone w ogromne C nie pozostawiają złudzeń, że to Renault.


Wnętrze samochodu nie zadziwi miłośników francuskiej marki, rozwiązania i układ przeniesiono bowiem z modelu Talisman. W centralnej części kokpitu króluje blisko 9 calowy wyświetlacz za pomocą którego sterujemy nie tylko systemami audio czy nawigacją, ale nawet nadmuchem i klimatyzacją. Robi to fajne wrażenie ale nie sposób nie zastanowić się, jak ten system sprawdzi się na 20-stopniowym mrozie. Opóźnienia które mogą wtedy wystąpić mogą być irytujące szczególnie kiedy będziemy chcieli szybko włączyć nadmuch ciepłego powietrza.
Pozostaje mieć nadzieję, że producent przewidział występujące w naszych warunkach zimowe temperatury tym bardziej, że także wskaźniki deski rozdzielczej oparte zostały o ekrany lcd.
Na pewno nie zmarzną nam natomiast ręce, gdyż wersja którą testowaliśmy oferowała ogrzewanie kierownicy i oczywiście foteli. Ciekawostką są miejsca na napoje wyposażone w zależności od potrzeby, w ogrzewanie lub chłodzenie.


Testowana przez nas wersja dysponowała 2-litrowym turbo dieslem o mocy 175 koni i napędem na wszystkie koła w połączeniu z manualną skrzynią biegów. W tej konfiguracji - choć odzwyczajamy się powoli od samodzielnego zmieniania biegów bo testujemy ostatnio same automaty - samochód jest dynamiczny i mimo swoich rozmiarów daje poczucie swobody na drodze. Wyprzedzanie nie stanowi problemu, samochód chętnie się rozpędza i bez kłopotu zatrzymuje się jeśli zachodzi taka potrzeba. Przy takich gabarytach nie zawsze jest to oczywiste.
Koleos oferuje prześwit wynoszący 21 centymetrów co stawia go pod tym względem w jednej lini z terenówkami typu Toyota Land Cruiser czy Mitsubishi Pajero, i choć nie jest to samochód do pokonywania górskich szlaków to z pewnością dowiezie nas na piknik nad jezioro.

Nasza wersja Koleosa już w powodu silnika i napędu odbiegała od standardu. Dodatki i pakiety, choćby ten zimowy odpowiedzialny za ciepłą kierownicę dodatkowo podnoszą jego cenę która finalnie przekroczyła poziom 145 tysięcy złotych. Jeśli jednak gotowi bylibyśmy zrezygnować z niektórych udogodnień, to ceny zaczynają się już od niespełna 110 tysięcy złotych, co za tak duże, rodzinne auto nie wydaje się ceną przesadzoną.

wo/ zdjęcia Michał Adamowski