13.03.2022, 12:10 | czytano: 5198

Jacek Sowa: Podhalańskich kółek czar… Taddy - mistrz z tej ziemi

zdj. mat. prasowy
"Jeśli ktoś ustanowi niesamowity wynik, powiada się, że jest to osiągnięcie „nie z tej ziemi”. Ale z tej nowotarskiej ziemi wywodzi się mistrz nad mistrze – Tadeusz „Taddy” Błażusiak" - pisze w swoim kolejnym felietonie dziennikarz i publicysta rodem z Nowego Targu - Jacek Sowa.
Dziś niemal czterdziestoletni sportowiec, sześciokrotny mistrz Świata Superenduro, od lat zadziwia swoimi osiągnięciami.
Pierwsze laury Tadzika

Zaczął jeździć na motocyklu mając pięć lat, mając dziesięć lat zdobył pierwszy tytuł mistrza Polski w cyklotrialu. Już rok później zaczął zdobywać kolejne tytuły mistrzowskie, tym razem już na motocyklu. Dosiadając włoskiego Fantica i japońskiej Hondy wspinał się po szczeblach motocyklowej drabiny, co roku dokładając kolejne mistrzowskie tytuły - od młodzika począwszy, na seniorach skończywszy.

Mały Tadzik obserwuje zmagania starszego brata

W barwach Automobilklubu Krakowskiego wygrywał kolejne zawody, zarówno w hali jak i na „świeżym” powietrzu, w kraju i w Niemczech i w całej Europie (w sumie zdobył kilkanaście tytułów mistrza Polski, kilka tytułów międzynarodowego halowego mistrza Niemiec i wiele innych). Pod okiem utytułowanego trenera Roberta Błachuta, Tadzik parł do sukcesów z młodzieńczą zapalczywością.

Trening pod okiem Roberta Błachuta

W 2001 roku ojciec Jakub, główny strateg teamu BŁAŻUSIAK, (starszy brat Tadzika Wojciech, po kontuzji ręki, stał się głównym coachem młodego Taddiego), zaprosił do współpracy Czesława Borowicza, olimpijczyka i szkoleniowca hokejowej reprezentacji Polski. Zwrócił się o fachowe wsparcie do autorytetów w zakresie medycyny sportowej, któremu swe sukcesy wówczas zawdzięczał m.in. Adam Małysz. Opieka wybitnych profesorów: fizjologa z UJ Jerzego Żołądzia oraz psychologa z krakowskiej AWF, Jana Blecharza przyniosła efekty w kilkunastoletniej karierze „Taddy’ego”, który stał się sportowcem mocnym fizycznie i mentalnie. To sprawiło, że na torze każdy czuł respekt przed Błażusiakiem, który gnał do przodu jak lokomotywa.

Znakomity 2004 rok, czyli data wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, był również mocnym akcentem w karierze nowotarżanina; Tadeusz zdobywa tytuł mistrza Europy w trialu, przełamując nieprzerwaną od początku istnienia dyscypliny, hegemonię Hiszpanów i Anglików. Cały motocyklowy świat, wraz z wielokrotnym mistrzem „Dougiem” Lampkinem, patrzył z uznaniem na osiągnięcia młodego Polaka.

W 2007 roku, Tadeusz na standardowym motocyklu enduro, wybrał się do austriackiej Styrii, gdzie w kamieniołomach Eisenerz odbywały się słynne międzynarodowe zawody hardenduro - Erzberg Rodeo. Po jego eliminacyjnych fajerwerkach, zafascynowani inżynierowie z czołowej firmy motocyklowej KTM, zaproponowali mu start na ich maszynie. Taddy wykosił wszystkich 1300 (sic!) konkurentów i za kilka dni podpisał w Mattighofen kontrakt kierowcy fabrycznego KTM. Ogólnie mistrzostwo Erzberg Rodeo Tadeusz zdobywał nieprzerwanie przez pięć lat.

…zbierał kolejne laury…

W Europie zbierał kolejne laury, ale żądny sukcesów nowotarżanin, pojechał szukać sławy i guza do USA, gdzie znalazł jedno i drugie. Uwielbiany przez amerykańską publiczność „Taddy” jest pięciokrotnym mistrzem USA, wielokrotnie triumfując w Wielkim Finale w Las Vegas. Tadueusz jest również czterokrotnym złotym medalistą igrzysk motocyklowych X-Games. Podczas zawodów w ostępach Cascade Mountains zawiodła maszyna, co skończyło się koszmarną kontuzją, a twarz zawodnika była przedmiotem wielogodzinnej operacji w szpitalu w Seattle.

Ale jak mówią: „co cię nie zabije, to cię wzmocni”; nasz góralski twardziel już niebawem wsiadł znów na motocykl, aby zdobyć kolejne mistrzostwo świata w superenduro. Tadeusz przez wiele lat nieprzerwanie królował na amerykańskich torach. W 2011 roku został motorowym sportowcem roku w północno-amerykańskim plebiscycie, zwyciężając we wszystkich kategoriach motorowych, zarówno jedno- jak i dwuśladów. To był jego „perfect season” co znaczy, że Polak we wszystkich treningach czasowych, kwalifikacjach i głównych finałach 2011 roku, ani raz nie ustąpił nikomu pierwszego miejsca na podium!!!

Każdy, kto zna specyfikę sportu amerykańskiego, potrafi sobie uświadomić wielkość tego osiągnięcia…

W 2016 roku w krakowskiej Tauron Arenie ponad piętnaście tysięcy widzów sprawiło mu owację na stojąco nie wierząc, że „mistrz nad mistrze” chce kończyć karierę. Mieli rację, „Taddy” wrócił , wygrywając międzynarodowe zawody Red Bull Megawatt, a numer startowy [111] znów oglądano na najwyższym podium.

Motocykle są nieodłącznym elementem rodzinnego obrazu Błażusiaków. Jeszcze przed wojną dobrze sytuowany pradziadek Tadeusz Gawędzki posiadał kultowego Indiana, którego ponoć w obawie przed wpływami atmosferycznymi trzymał w …kuchni!
W nowotarskim rodzinnym „centrum logistycznym” od lat rządzi największa fanka Tadzika i Wojtka, mama Cecylia, która dbała zawsze, aby byli odpowiednio zaopatrzeni na zawody, zarówno w wikt, jak i sprzęt. Ponoć tylko do motorów się nie wtrącała, chociaż pierwsze motocykle dzielnie serwisowała ze swoimi synami.

Ojciec Jakub, lubiący wyrwać się na motocyklu w teren, aby jak mówi, przewietrzyć głowę, zadbał o zaplecze materialne swoich synów. Sport wyczynowy wymaga dużych nakładów, a motorowy zwłaszcza. Nie dbając o poklask tłumu ma jednak pewien niesmak medialny; Taddy’ego znają na całym świecie, a w Ojczyźnie …

Nasz najlepszy żużlowiec Tomasz Gollob tak wyraził się o Błażusiaku: „Każdy rodak powinien być z niego dumny! Siła i odwaga to cecha wspaniałego sportowca, którzy są dziś na wagę złota!”

W jednym szeregu sportowców, komplementujących osiągnięcia znaleźć można jeszcze takie autorytety, jak Jarosław Hampel, sześciokrotny drużynowy mistrz świata na żużlu, gwiazdy Dakaru – Marek Dąbrowski czy Jakub Przygoński, żeby o Krzysztofie Hołowczycu nie wspomnieć…

Taddy na bloczku znaczków pocztowych

Jakiej miary sportowcem jest Tadeusz Błażusiak, niech świadczy fakt umieszczenia go w panteonie najlepszych zawodników sportów motorowych 70-lecia Polskiego Związku Motorowego. Z tej okazji wydano serię znaczków pocztowych, na których „Taddy” znalazł się obok automobilisty Sobiesława Zasady, kierowcy F1 Roberta Kubicy i wspomnianego już Tomasza Golloba. A na końcu listy dokonań na jubileuszowej karcie Tadeusza Błażusiaka znalazł się tekst: „i to jeszcze nie koniec, czekamy na więcej”.

W panteonie gwiazd na Jubileusz PZMot.

Bez względu na to, czy będzie jeszcze więcej, osiągnięcia naszego mistrza już są nie z tej ziemi…

Jacek Sowa

Reportaż o "Taddym" można obejrzeć m in. tutaj.


opr.s/
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
kazik15.03.2022, 09:36
Zabrakło panie Jacku epizodu Hiszpańskiego. To właśnie w Hiszpanii Tadek poczynił ogromne postępy w trialu. Dzięki Wypracowanej technice zdobywał najwyższe laury w późniejszych zawodach halowych super-enduro. Natomiast epizod z pierwszego startu w Erzbergu i oczywiście zwycięstwo był nico inny.
Pinki14.03.2022, 15:20
Szanowny Dawidzie. W Nowym Targu już od dawna jest tor na którym odbywają się zawody motocyklowe. Wstań od telewizora (komputera) i przejdź się lewym brzegiem Białego Dunajca w stronę Szaflar, a na pewno trafisz na tor AMK Nowy Targ na którym corocznie odbywają się eliminacje do MP.
Dawid14.03.2022, 11:30
Szkoda że do dnia dzisiejszego nie ma w NT miejsca na tor z infrastrukturą i możlwiością organizacji zawodów. Ludzie mają pretensje że jedzą po górach czy łąkach a nie ma alternatywy. Błędne koło.
kwiotek14.03.2022, 11:13
Piotrek 1962
Co ty piszesz ..Nie jeden miał bogatych rodziców i poszedł w tany..
Kazek Z.14.03.2022, 11:01
Każdy młody dawniej jezdził i marzył żeby zostać zawodnikiem. Niewielu z nas wytrwało z wielu niezależnych powodów. Mamy powód być dumni jako Nowotarżanie. Mamy wspaniałych sportowców jak Taddy czy Dawid który dopiero raczkuje i rozpoczyna karierę. Cieszmy się z tego kogo mamy bo mamy naprawde wiele.
Niestety z obrzydzeniem patrzę w stronę hokeja. Przerażenie mnie ogarnia widząc to /.../ idącą na trening.
Ewa14.03.2022, 10:51
Pieniądze to jedno ale całej reszty mu nie można odebrać. Jak rodzice nie mają monety to idzcie pograć w pimponga w tym też można być dobrym i zdobyć sławę. Forest Gump jest najlepszym przykładem.
Janosik14.03.2022, 09:13
Nie pamiętam który to był rok, jak spacerowałem z kolegą koło Czarnego Dunajca. Tam był taki murek z jednej strony chodnik z drugiej 3 metry w dół. A tu nadjechał na motorku (bo to był chyba taki dla młodszych motor) wyskoczył nim na ten murek, przejechał i pojechał, taki g***iarz. Byliśmy pod wrażeniem, bo na nogach bałbym się po tym murku przejść.
Tylko na taki motorek stać było wtedy może jedną osobę w Nowym Targu.
Przeciętny obywatel musiałby odkładać z 5 lat całą swoja pensję.
Tak se myślę, że wiele takich talentów mogło by się objawić u nas, jakby mieli taką szansę, tzn. kasa, dobry motor.
Tu jest jednak wiele innych czynników co złożyły się na ten sukces.
Czasy w których Taddy szlifował swój talent były specyficzne, ogólnie była bieda, on miał bogatych rodziców. Dostał motor, na który wtedy w Nowym targu nikogo nie było stać. Mógł jeździć gdzie chciał. Nie było cyrków z jeżdżeniem po lesie, po czyichś działkach. On se mógł jeździć tym swoim motorku nawet po chodniku w rynku Nowego Targu. I nie miał nawet trenera. Po prostu jeździł se gdzie chciał i nikt go za to nie karcił. Sądzę że z milicją było zero problemów.
Rodzice pozwalali i to dla nich plus, bo nie zdusili talentu.
Jak patrzę na dzisiejszych rodziców, co to chcą ze swoich dzieci chcą zrobić gwiazdy. Żal d*** ściska. Wyłożyli by kupę kasy, ale dziecka nie puszczą samego do szkoły oddalonej o kilometr. Kupują im motory, ale boją się, że by guza mały se nie nabił. Ograniczają swoje dzieci.
Czy ktoś robił statystykę ile czasu dzisiaj potrzebuje dziecko aby nauczyć się jeździć na rowerze? Ja nauczyłem się jak miałem 4 lata i wielu moich kolegów, choć nie każdy miał rower. Dzisiaj takich g***rzy nie widzę na rowerach. Jeszcze w wózkach ich wożą.
nie ślepy13.03.2022, 22:03
Niestety prawda jest taka, że w Polsce mało jest znany, bo u nas się tylko robi zamieszanie przy niespełnionych talentach typu Kubica, lub gdy chodzi o jakiegoś kopacza piłki!
Burok13.03.2022, 20:56
Wielu było takich że wcześniej mieli nie gorzej finansowo , ale rozmienili sie na drobne , więc nie zazdrościmy .
Piotrek 196213.03.2022, 13:00
Fajnie jak się ma bogatych rodziców sponsorów.Reszta na komarki,romety i bzykać koło Dunajca
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl