05.02.2019, 14:55 | czytano: 1347

Premiera spektaklu "Syćko sie wraco" na deskach GOK-u w Łopusznej (zdjęcia)

Fot. Szymon Pyzowski
W pierwszą niedzielę lutego sala widowiskowa Gminnego Ośrodka Kultury w Łopusznej wypełniła się tak, iż dosłownie nie było już gdzie szpilki wcisnąć. Wszystko za sprawo spektaklu teatralnego pt. „Syćko sie wraco” w wykonaniu Zespołu Regionalnego „Góralsko Brać” z Łopusznej.
Historia do której scenariusz napisał Mateusz Buła rozpoczęła się niewinnie od listonosza Gienka, który zmęczony ciągłym chodzeniem z pocztą zaczął opróżniać swoją torbę z listów. Natknął się jednak na list z USA i zaciekawiony treścią w nim zawartą postanowił dostarczyć go do adresata. List nadał Jasiek Rzegotka będący na emigracji w Stanach Zjednoczonych do swoich rodziców i sióstr. Poinformował z nim, iż wraca do rodzinnego domu w Łopusznej, nie będzie jednak sam, wraz z nim przyjeżdża wybranka jego serca – Dżołana. Dziewczyna Jaśka jest kobietą wyzwoloną, nosi chłopskie portki zamiast spódnicy, nic w tym dziwnego gdyż urodziła się „za Wielką Wodą” ale jej dziadkowie pochodzą z Harklowej. Jak się okazuje podczas rozmowy z przyszłym teściem jej dziadek popadł kiedyś w konflikt z dziadkiem Jaśka w wyniku którego ojciec Jaśka został sierotą. Stary Rzegotka nie chce słyszeć o żeniacce Jaśka z Dżołaną i wyrzuca ją z domu. Jasiek jest rozbity decyzją ojca i kompletnie nie może sobie poradzić z samym sobą. Dzięki namowie kolegów udaje się do miejscowej karczmy na „muzykę”. Zbieg okoliczności powoduje, iż w tej karczmie jest również i Dżołana, która wybrała się tutaj z nowo poznanymi dziewczynami ze wsi (dziewczyny zafascynowane stylem bycia Dżołany też zaczynają chodzić w chłopskich portkach.) Między młodymi kochankami dochodzi do pojednania lecz decydują się na popełnienie samobójstwa w iści Szekspirowskim stylu. Od tego haniebnego procederu odwodzą ich siostry Jaśka, które podstępem przekonały ojca aby zgodził się na ich ślub. Dziewczyny powiedziały ojcu, że cały majątek dziadka Dżołany dostanie się właśnie jej, a listonosz przynosi informację, iż ta pogłoska jest najprawdziwszą prawdą w wyniku czego wszystko kończy się szczęśliwie.
W spektaklu pojawiają się też tańce podhalańskie, śpiew i muzyka, a całość naszpikowana jest zabawnymi tekstami i scenkami humorystycznymi, na które żywiołowo, salwami śmiechu reagowała widownia, która przyszła to przedstawienie zobaczyć.

Aktorzy-amatorzy, którzy wcielili się w odgrywane role zrobili to wręcz zawodowo dając z siebie naprawdę wszystko na scenie.

Reżyserem spektaklu jest Mateusz Buła, a komu nie było dane zobaczyć przedstawienia na własne oczy będzie miał ku temu szansę, gdyż zespół wystawi swoje dzieło jeszcze co najmniej dwa razy.

Najbliższy występ będzie miał miejsce 28 lutego (czwartek) o 19:00 również w Gminnym Ośrodku Kultury w Łopusznej. Następnie zespół spróbuje swoich sił w VII Posiadach Teatralnych na Orawie, czyli Przeglądzie Amatorskich Grup Teatralnych w Jabłonce 10 marca.

Źródło: materiały prasowe zespołu, zdj. Szymon Pyzowski
Zobacz pełną wersję podhale24.pl