09.04.2019, 15:29 | czytano: 1632

„Hokus krokus” – gra w deptanego

zdj. Łukasz Sowiński
"Postanowiłem bliżej przyjrzeć się zjawisku, które ktoś nazwał nie wiedzieć dlaczego „hokus krokus” Warto postawić pytanie: w jakim celu Tatrzański Park Narodowy promuje akcję, której nazwa ma co najmniej wątpliwy sens. Powaga tej instytucji powinna jednak do czegoś zobowiązywać" - pisze Adam Kitkowski.
Jestem mieszkańcem Zakopanego i od wielu lat chodzę po Tatrach. W moim ogrodzie od kilkunastu lat rosną krokusy. Niektóre z nich to „samosiejki”, a niektóre zasadziłem sam, by uzyskać większą gamę kolorów. Przez te lat nigdy nie przyszło mi do głowy, by zaprosić swoich znajomych z Polski czy Europy do oglądania tych kwiatów u mnie. Dlaczego? To oczywiste, po kilku minutach prawie wszystkie krokusy zostałyby rozdeptane! Nawet bez specjalnej premedytacji oglądających.
Postanowiłem bliżej przyjrzeć się zjawisku, które ktoś nazwał nie wiedzieć dlaczego „hokus krokus” Warto postawić pytanie: w jakim celu Tatrzański Park Narodowy promuje akcję, której nazwa ma co najmniej wątpliwy sens. Powaga tej instytucji powinna jednak do czegoś zobowiązywać.

„Hokus pokus” to pseudo-łacińska formułka, która upowszechniła się w XVII wieku. Słowa te były wypowiadane jako zaklęcie, aby odwrócić uwagę widzów od ruchów rąk  prestidigitatorów. Od słowa hokus pochodzi angielskie słowo hoax (wym. həʊks), które oznacza  mistyfikację. Czyżby więc pomysłodawca akcji „hokus krokus” nie zastanawiał się co pisze, tylko kierował się melodią rymowanki godnej reklamy proszku do prania czy reklamy majtek? Równie dobrze można by tę akcję nazwać „abra kadabra” i gra słów miałaby też wystarczający powab.

TPN proponuje tysiącom turystów przyjazd do tatrzańskich dolin, by właśnie przyjrzeli się tym pięknym, wiosennym kwiatom i je…. rozdeptali! Ludzie, jak to ludzie chcą dotknąć, sfotografować, posmakować i koniecznie muszą podejść jak najbliżej, wręcz wejść w przestrzeń chronioną. I nie ma znaczenia czy robią to świadomie czy nieświadomie.

Niestety drugie dno tej pozornie szlachetnej akcji poznajemy, gdy zapoznamy się ze stroną internetową hokuskrokus.pl. W zakładce noclegi z tej strony jesteśmy przekierowani do katalogu ponad stu pensjonatów z gminy Kościelisko, które oferują wynajem apartamentów.  Nazwa „hokus krokus” nie jest więc przypadkową zbitką słów, lecz dokładnie - zgodną z tytułem – mistyfikacją! Akcja „hokus krokus” jest tak naprawdę przedsięwzięciem komercyjnym, w którym głównie chodzi o jak największy zysk. Gdyby faktycznie komuś zależałoby na ochronie krokusów, to w pierwszym rzędzie zablokowana zostałaby zabudowa krokusowych polan, które od wylotu Doliny Kościeliskiej do Doliny Chochołowskiej zamieniane są w parkingi, gdzieniegdzie przyozdobione pseudo bacówkami.

W Tatrzańskim Parku Narodowym w 2018 roku oficjalnie zanotowano ponad 3,8 mln wejść turystów. W jeden „krokusowy” dzień do Doliny Chochołowskiej przybyło 40 tysięcy osób! I co się stało? Piękna przestrzeń dolin z dywanem krokusów została zadeptana i porzucona. My, mieszkańcy Zakopanego i urokliwych wiosek Podhala z tą zniszczoną przestrzenią, zdemolowanym krajobrazem, o który staramy się dbać od pokoleń – zostajemy na co dzień.
Tatry są „rozdeptywane” przez większą część roku. Coraz częściej przybywają tu osoby, które chciałyby, np. rozpalić w Tatrach grilla. Przyjeżdżają osoby, które chciałyby, np. namalować na skałach Giewontu strzałkę z napisem „na molo”. W hałaśliwym, sezonowym tłumie dla miłośnika przyrody w Tatrach nie ma warunków do klasycznej turystyki. A wszystkiemu winna jest nadmiernie rozbudowana baza noclegowa w Zakopanem i na Podhalu. Wzrost liczby osób wchodzących do TPN jest proporcjonalny do liczby miejsc noclegowych pod Tatrami. Czy za 10 lat liczba wejść do TPN-u przekroczy, np. 8 milionów? Z dotychczasowego wzrostu przyjeżdżających gości pod Giewont wynika, że tak będzie. Czy w niedalekiej przyszłości kolejny pan premier naszego rządu przyjedzie do Zakopanego i wyrazi swoją radość z tego, że tylu naszych rodaków mogło przyjechać w Tatry?
Projekt „hokus krokus” jest zwyczajną umową (dealem) między TPN-em a organizatorami turystyki. Ale czy ona jest uzasadniona moralnie? W jakim celu media, zawsze w kwietniu, rozpalają krokusową gorączkę?
I nikt nie bije na alarm!

W pewnym sensie można zrozumieć biznesmenów i polityków. Jedni żyją z liczenia pieniędzy, a drudzy z liczenia wyborczych głosów. Ale gdzie się podziała elita naszego narodu, gdzie są panowie doktorzy, profesorowie, moralne autorytety? To właśnie oni powinni stymulować zachowania społeczne, uzasadniać i promować nadrzędną wartość przyrody chronionej. Gdzie oni są! Czyżby…
Schowali się
w różnych mrocznych instytucjach -ucjach-ucjach-ucjach-ucjach.

Gdzie oni są! Czyżby…
Pożarła ich
Galopująca prostytucja -ucja-ucja-ucja-ucja-ucja.

jak śpiewała kiedyś „Republika”.

Gdzie są tak tabuny ekologów, którzy dniem i nocą potrafią stać na straży, potrafią przykuwać się do drzew, skał, urządzeń? Gdzie są owe zielone organizacje z pod znaku „Green Peace”? No, gdzież oni są?

Adam Kitkowski
komentarze
Góral z Kościeliska10.04.2019, 14:25
Niech Pan już tyle nie narzeka, w piątek spadnie tyle śniegu, że przyroda sama zadepta krokusy białym ciężkim śniegiem. I niech Szanowny Pan nie narzeka już na tych turystów z których żyje nasz region.
gary fisher10.04.2019, 10:35
Autor chyba trochę zapędził się w swoich teoriach. Coś a'la palenie słoników i książek Harrego Pottera. Powstał fajny "produkt" który ściąga tysiące ludzi w martwym wiosennym sezonie, noclegi wyżywienie, bilety wstępu, morze pieniędzy płynących na Podhale. Gratulacje dla TPNu. Powinni wymyślić coś na jesień, może abra kadabra leje jak z wiadra - ps. jakby co to moje hasło :-) Autor pisze, że nie zaprasza gości do siebie żeby mu nie zadeptali kwiotków, żałosne. Widać, że malkontentów nie brakuje. Wiosna! Głowy w górę!
ZŁO TO KASZ MI RU09.04.2019, 20:19
W maleńkim KROKUSIE kochał się
Miłośnik kwiatu z wielu polskich miast
Nie widział przedtem że ten kwiat
W Tatrach łanami przykrył Świat
Tu w Tatrach zwątpił w miłość swą
Tę najpiękniejsza z wszystkich snów
Bo jak miał w jednym kochać się ?
Gdy TPN ma tysiące stów ++{==
Nie wierz swym oczom szepnął wiatr
Jeżeli kochasz sercem patrz
TAKI MAŁY KWIAT TO
JAK AFRODYZJAK :-))))))

ALE
CZY GÓRALE ?
GOŚCINNI SĄ ?
ŻE U NICH
GOŚĆ W DOM
TO BÓG W DOM ?
ALEŻ SKĄD !!!!!!!!
A KASĘ
MACIE SKĄD ?
A TEŻ STĄD !!!
Gorol09.04.2019, 18:55
Brawo brawo dobry artykuł.Do roboty zieloni do roboty nieroby,kłść się na drogę,pilnować kwiatuszków wiązać do drzew,pilnować robaczków,korników i liczyć muszki siadające na łajnie zrobionym przez nieodpowiedniego konia co ze zmęczenia dwa razy się ze...r..ł zamiast raz.Liczyć tylko dokładnie.
stary podhalanin09.04.2019, 18:19
Ekolodzy zawsze są tam, gdzie ludziom dzieje się krzywda by mieć z tego satysfakcję. . A że krokusy są deptane i teren na którym rosną jest zaśmiecany niedopałkami papierośów i puszkami po piwie, tich nie interesuje. Taka ich natura - cieszą się gdy mogą ludziom wyrządzic krzywdę
Go for more09.04.2019, 17:42
Fajny tekst. Mam taką samą refleksję w powiązaniu z pewną prywatną spółką komercyjną agresywnie inwestującą w Gorcach, której pełnomocnik twierdził, że jednym z fundamentalnych celów przedsięwzięcia jest ochrona przyrody.
jo09.04.2019, 15:40
dobrze chłop gada , wódki mu nalać .
Zobacz pełną wersję podhale24.pl