16.06.2019, 11:32 | czytano: 3358

Magda Bałajewicz: "Zawsze fascynowało mnie to co nieznane, nieuchwytne, niewyrażalne"

zdj. arch. Magdaleny Bałajewicz
Mag Balay, czyli Magda Bałajewicz - pochodząca z Nowego Targu wokalistka, kompozytorka i autorka tekstów mieszka w Krakowie, gdzie studiuje, tworzy muzykę, przygotowuje kolejne projekty artystyczne. Za kilka dni, 21 czerwca wystąpi w Nowym Targu wraz z mężem - Michałem Wierbą w ramach imprezy "Przywitanie Lata 2019".
Jej muzyka to połączenie alternatywnego popu z elektroniką, jazzem i elementami etnicznymi. Taką mieszkankę można usłyszeć na jej debiutanckim albumie "No borders". Poznajcie Państwo Magdę Bałajewicz.
Kiedy i dlaczego Magda Bałajewicz stała się Mag Balay?

- Zawsze uważałam, że tworzenie utworów i bycie artystą łączy się z kreacją, z tworzeniem siebie od nowa. Z każdym utworem, każdym albumem jestem inna. Mogę zmieniać się jak kameleon. Muzyka daje mi tę wspaniałą wolność bycia kim zechcę i kiedy tylko o tym zamarzę. W 2013 roku kiedy ,,przyszedł” do mnie mój pierwszy autorski utwór - pojawił się w mojej głowie i pod palcami - wtedy poczułam wyraźnie, że za tworzenie i bycie na scenie musi odpowiadać ktoś inny, wymyślony. Ktoś kto żyje i narodził się właśnie ze świata wyobraźni. Tak powstała Mag Balay czy po prostu Balay, gdyż tak najczęściej jestem nazywana. Postać sceniczna, ale bardzo prawdziwa, bo utkana z autentycznych emocji, doświadczeń i przeżyć, która zabiera słuchaczy w innym wymiar, w którym ważne są wyobraźnia, piękno i przekraczanie granic.

Czytam wpisy na portalu społecznościowym. Aż iskrzą. Zawsze było w Pani tyle niespożytej energii?

- Wrodzony entuzjazm, ciekawość i pasja do życia, którymi zostałam obdarzona nie pojawiły się od razu, choć zawsze we mnie były. Jako dziecko, a potem nastolatka byłam bardzo nieśmiała. W momencie kiedy poczułam, że chcę nagrać swój pierwszy autorski album, a jego kształt i powodzenie zależą tylko ode mnie poczułam w sobie ogromną siłę. Zaufałam sobie i przekonałam się, że prowadzi mnie to w dobrym kierunku. Dziś już się nie boję tak jak kiedyś i mam odwagę sięgać daleko. Pochodzę z Podhala i ta koncepcja zdobywania kolejnych szczytów jest mi bardzo bliska. Teraz staram się tym dobrem i pięknem dzielić się z innymi. Uważam, że taka jest też rola muzyki i sztuki w ogóle - powinna pobudzać w nas te najistotniejsze, najgłębsze struny - wrażliwość na świat i drugiego człowieka. A to jak ludzie są w stanie oddawać dobrą energię i przesyłać swoje wsparcie jest niesamowite!

Zacytuję: "piszę i wykonuje swoje utwory, a nawet wymyślam kostiumy i wizualizacje do kolejnego projektu!" Żeby być tak wszechstronną - sam talent chyba nie wystarczy...

- Myślę, że ten tak zwany talent jest często przeceniany (śmiech). Każdy jest obdarzony pewnym potencjałem. To czy go rozwijamy, jaką drogą podążamy jest już splotem wielu innych czynników - pracy, wytrwałości, konsekwencji w dążeniu do celu, wyobraźni i odrobiny szczęścia. Swój dar i potencjał trzeba też odkryć, trzeba być świadomym jego posiadania, a droga do tej wiedzy nie zawsze jest prosta. Moja wciąż bywa wyboista i stroma. Jednak tylko wtedy można iść dalej. Mam to szczęście, że mogę rozwijać się w tym, co mnie pasjonuje i staram się być w tym coraz lepsza. Zawsze w zgodzie z sobą. Naukę muzyki rozpoczęłam tutaj w nowotarskiej szkole muzycznej, podobnie jak taniec od którego wszystko się zaczęło. Przez ponad 10 lat swojego życia trenowałam balet i gimnastykę artystyczną, równolegle uczyłam się gry na fortepianie, a następnie śpiewu. Chcąc podążać w życiu drogą artystyczną, być blisko sztuki i kultury, ukończyłam studia licencjackie na Akademii Muzycznej w Katowicach. Tytuł magistra uzyskałam jednak na Uniwersytecie Jagiellońskim jako teatrolog. Obecnie łączę praktykę z teorią - koncertuje, pracuje nad drugą płytą i nowymi projektami, między innymi najbliższym "Sea&Fire. Two worlds" oraz doktoryzuje się na Wydziale Pedagogicznym w Akademii Ignatianum w Krakowie, zajmując się pedagogiką twórczości, arteterapią i kulturowymi aspektami muzyki.
Różnorodność jest dla mnie ogromną siłą - pozwala mi przekraczać kolejne granice i odkrywać w świecie to co najpiękniejsze.

Magda Bałajewicz nie jest wokalistką, która staje na scenie i po prostu śpiewa. Te występy to swoiste spektakle.

- Tak jak powiedziałam, muzyka łączy się dla mnie z kreacją. Ta nie obejmuje jednak tylko mnie i tego jak wyglądam, ale cały "wszechświat", który tworzę na scenie wszelkimi dostępnymi środkami. Muzyka silnie łączy się tutaj z obrazem, wizualizacjami i grą świateł, dźwięki prowadzą widza przez pewną historię, którą chcę przekazać. Zaprojektowane przeze mnie kostiumy wykonane przez współpracującą ze mną firmą Dagnez, ręcznie robiona biżuteria Tyvodara, sprawiają, że cały zespół staje się częścią żywego, muzycznego obrazu. Można więc powiedzieć, że są to multimedialne spektakle muzyczne, utrzymane w bardzo energetyzującym i dynamicznym klimacie. Można się przy nich wzruszać, ale i świetnie bawić. Razem z moim teamem możemy zabrać widzów w nieco inną rzeczywistość.

Debiutancki album "No borders" - określony został jako "połączenie alternatywnego popu z elektroniką i wpływami muzyki etnicznej, jazzowej i fantasy. Czego Pani szuka w muzyce?

- Tajemnicy. Zawsze fascynowało mnie to co nieznane, nieuchwytne, niewyrażalne. To coś co pozwala na chwilę zatrzymać się i przenieść w inny świat, w którym możemy złapać oddech, ale czasem oddalić się od tego co tu i teraz, by spojrzeć na rzeczywistość z innej perspektywy. Znajdowałam to w literaturze, filmie, w folklorze... To jest też to, co ujęło mnie w muzyce kiedyś, gdy byłam dzieckiem. Dziś chcę dzielić się tego rodzaju magią i tajemnicą z innymi. Chcę , aby mogli zanurzyć się w świat dźwięków, świateł i głosów, które wzajemnie się uzupełniają i przenoszą w inny wymiar - dynamiczny, energetyzujący, wciągający i fantastyczny. W mojej muzyce przeciwieństwa lubią się spotykać.
Obecnie z mężem - Michałem Wierbą pracujecie nad dwoma projektami.

- Tak. Wraz z moim mężem znanym pianistą, kompozytorem i producentem Michałem Wierbą pracujemy obecnie nad dwoma projektami. Pierwszym jest multimedialne show zatytułowane "Sea&Fire. Two worlds", które będzie można zobaczyć przedpremierowo już za kilka dni 21 czerwca na rynku w Nowym Targu w ramach imprezy "Przywitanie lata 2019”, gdzie wystąpimy na jednej scenie z Sarsą i Afromental. Zapraszam gorąco! Jest to projekt dla mnie szczególnie ważny - podejmuje temat związku pomiędzy naturą i nowymi technologiami, które otaczają nas zewsząd i nieuchronnie zmieniają naszą planetę, którą mamy w końcu tylko jedną. Premiera projektu i ogólnopolska trasa koncertowa planowana jest na 2020 rok. Michał coraz intensywniej działa międzynarodowo a na rynku amerykańskim ukazała się jego płyta we współpracy z amerykańskim perkusistą Ronnie Burrage’em, w przygotowaniu jest również pierwszy projekt solo piano Michała zatytułowany "Pop Fiction", w której wykonuje on w wirtuozowskich aranżacjach utwory muzyki popularnej i rockowej, m.in. StInga, Red Hot Chili Peppers czy Nirvany. Premiera tego projektu również przewidziana jest na 2020 rok. Mamy również więcej planów, te jednak postawię na razie w tajemnicy.

A w tym roku, już 21 czerwca - koncert na nowotarskim Rynku. Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiała Sabina Palka
zobacz także
komentarze
A.18.06.2019, 11:13
Dobrze przeprowadzony wywiad. Ciekawe odpowiedzi. Konkretnie, ze smakiem, z zaangażowaniem z obu stron. Oczywiście, widać też mocną strategię marketingową, ale artysta to w pewnym sensie produkt, więc to zrozumiałe. Całość rozmowy stanowi miłą odmianę od galowych i viviarskich miałkich wynurzeń zblazowanych celebrytek pozwalających zwracać się do siebie per "Ty"!
Pani Magdaleno, proszę zawsze w ten sposób komunikować się jako artystka z czytelnikami. Pozdrawiam, koleżanka z SM.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl