08.04.2021, 09:26 | czytano: 1721

Wyziębiony turysta na Zawracie, wyprawa w raczkach, upadki, ześlizgnięcia się i złamania

Fot. M.Mikiewicz / TOPR
Świąteczny tydzień nie należał do lekkich. Ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego nie mieli czasu na świętowanie ze względu na dużą ilość akcji ratunkowych. Działania ratowników zostały opisane w kronice TOPR.
Turysta, który wybrał się na Zawrat, przeliczył swoje siły. 33 – letni mężczyzna około godz. 14-tej, 29 marca wyruszył z Hali Gąsienicowej na Zawrat. Chciał przez Szpiglasową Przełęcz dostać się do schroniska w Morskim Oku. Niestety pogoda okazała się niesprzyjająca górskim wędrówkom i turysta postanowił przenocować na Zawracie. Rano musiał zadzwonić po pomoc. - Przed godz. 9-tą do Centrali TOPR zadzwonił turysta informując, że od wczoraj jest na Zawracie, przemoczony, zmarznięty, bez sił by samodzielnie schodzić. Prosi o pomoc – pisze Adam Marasek w kronice TOPR. - Zastali go leżącego w niewielkiej śnieżnej jamie. Po przebraniu go w suche ubranie, napojeniu gorącą herbatą i ogrzaniu pakietami, okazało się, że turysta doszedł do siebie, tak, że może schodzić – dodaje.
Ratownicy są zgodni, że zawiodło w tym przypadku planowanie i zaznaczają, że na takie wyprawy nie wychodzi się o tak późnej porze i w dodatku samotnie.

W środę 31 marca ratownicy pomagali osobie, która doznała urazu kolana na Kasprowym Wierchu. Mimo, iż kolejka już nie kursowała, turystę zwieziono wagonikiem na Myślenickie Turnie, a następnie samochodem TOPR do Zakopanego.

Kolejne zdarzenia miały miejsce w sobotę 3 kwietnia. Tuż po południ do centrali TOPR zadzwonił turysta, który w trakcie podejścia pod Zawrat zsunął się gubiąc po drodze czekan. - Naprzeciw turyście wyruszył ratownik pełniący dyżur na Hali Gąsienicowej, który w rejonie Czarnego Stawu napotkał 3 schodzących turystów w tym tego, który zsunął się po śniegach w żlebie- informuje o przebiegu akcji Adam Marasek. - Okazało się, że spotkani turyści rano we trójkę wyruszyli z Hali na Zawrat. Dwóch z nich miało raki i czekany, trzeci, ten, który się zsunął, miał czekan, a na nogach raczki. Turyści, którzy szli w rakach, szybciej i bezpiecznie wyszli na Zawrat i tam czekali na kolegę. Nie mogąc się doczekać i dodzwonić do niego, zaczęli schodzić Zawratowym Żlebem, natrafiając na czekan kolegi. Schodząc niżej natrafili i na niego i razem zaczęli schodzić w kierunku Czarnego Stawu, gdzie spotkał ich idący im naprzeciw ratownik – dodaje ratownik.

Do zsunięcia się doszło także podczas podchodzenia na Wołowiec. Turystka zsunęła się w kierunku doliny Wyżniej Chochołowskiej. Mimo, iż nie odniosła poważnych obrażeń, bała się kontynuować schodzenie. - Z Centrali na Chochołowską wyjechało 4 ratowników, którzy po dojechaniu do schroniska, skuterem podjechali pod Wyżnią Chochołowską i dalej na nartach udali się w kierunku turystki – czytamy w kronice TOPR. - Po godz. 18-tej nawiązali z nią kontakt głosowy, a przed 18.30 dotarli do niej. Okazało się, że turystka wybrała się sama na Wołowiec. We mgle, wietrze i padającym śniegu, pomyliła kierunek zejścia i z wierzchołka zaczęła schodzić stromym żlebem – opisują zdarzenie ratownicy.
Turystka miała na nogach tylko raczki, które nie wystarczyły w trudnym terenie. Poślizgnęła się na stromych śniegach i zjechała około 300 m.
W niedziela 04 kwietnia ratownicy pomagali odnaleźć się we mgle narciarzowi, który zjeżdżając z Kopy Kondrackiej stracił orientację w terenie i zaczął zjeżdżać do doliny Cichej na Słowacji. Dzięki aplikacji „Ratunek”, ratownicy namierzyli turystę za pomocą GPS i mogli telefonicznie naprowadzić na właściwy kierunek.
Ratownicy udzielili także pomocy turyście, który upadając w Dolinie Kościeliskiej złamał rękę. Został on przetransportowany do zakopiańskiego szpitala.

Podczas najbliższych dni przewidywana jest zmienna pogoda w Tatrach. Silny wiatr, opady śniegu i ocieplenie końcem tygodnia wpłyną na stabilność pokrywy śnieżnej. - Przed wyruszeniem na dostępne szlaki (część z nich TPN zamknął dla turystów i skitourowców), należy zapoznać się z aktualną prognozą pogody, warunkami panującymi na szlakach i ogłoszonym przez TOPR stopniem zagrożenia lawinowego i na tej podstawie planować wycieczki – apelują ratownicy TOPR.

oprac. ms/
komentarze
moim_zdaniem/ poezja popełniona :)09.04.2021, 13:35
33 lata i taki przeciąg we łbie !?!

na ''fejsa i tłta''
tez co wrzucić będzie!
lans-filmik w smartfonie
by pokazać, co to on nie...
Umie...?
Przygoda życia
bez pokrycia
w rozumie.
Tak, za obowiązkowym ubezpieczeniem na pokrycie ak08.04.2021, 16:38
Kiedy obowiązkowe ubezpieczenie dla turystów chcących iść w góry na pokrycie w razie czego akcji ratowniczej? Wyjście w góry szczególnie zimą to nie są przelewki.
turysta08.04.2021, 14:58
powinno się zamknąć tatry na zimę powyżej schronisk dokąd można tolerować głupotę ludzką :samotne wyjścia,raczki na butach zamiast raków.Widziałam w zeszłym roku późną jesienią jak tłumy waliły na zawrat i do koziej dolinki ślizgali się na potwornie oblodzonym szlaku ale dale parli w górę.Goprowcy potem idą i ich ratują narażając własne życie.Ja też chodzę po tatrach ale wiem kiedy odpuścić-potworni głupcy.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl