02.01.2014, 16:05 | czytano: 1754

Po marzeniach

Jeszcze kilka dni temu oszaleliśmy ze szczęścia. Wydawało nam się, że będziemy rządzić i dzielić na skoczniach całego świata. Kamil Stoch w czterech konkursach z rzędu stawał na podium, w tym dwukrotnie na najwyższym stopniu. Na podium pokazał się też Jan Ziobro. Ci co przestrzegali przed huraoptymizmem mieli trochę racji. Minęło kilka dni i ci sami zawodnicy są jakby inni. Kryzys?
Kamil Stoch nadal pozostaje liderem Pucharu Świata, ale o walce o wskoczenie na podium Turnieju Czterech Skoczni już chyba musi zapomnieć. A już na pewno o triumfie w prestiżowych zawodach niemiecko –austriackich. Skoczek z Zębu do rewelacji turnieju Austriaka Thomasa Dietharta traci 60 punktów, a trzeci Szwajcar Simon Amman wyprzedza skoczka go o 40 „oczek”.
– Teoretycznie nawet wygrana jest realna, bo nie takie rzeczy zdarzają się w skokach, ale w praktyce to będzie trudne – przyznaje Kamil Stoch. – Jeśli uda się wskoczyć na podium, to będzie wielki sukces. Ale jeśli nie, to nie będzie katastrofy. Jestem trochę zły na siebie, bo wiem, że stać mnie na lepsze wyniki. Nie można jednak mieć wszystkiego. Siódme miejsce nie wywołuje entuzjazmu, ale jest lepsze niż jeszcze miesiąc temu. Wtedy zajmowałem miejsca w drugiej dziesiątce. Austriacka cześć turnieju powinna być lepsza.

- Kamilowi brakuje luzu – twierdzi trzykrotny olimpijczyk, Piotr Fijas. – Na lidera są zwrócone wszystkie oczy, a to mu nie pomaga w skupieniu się na skokach. Na jego występy duży wpływ ma presja, z którą nie potrafi sobie poradzić.
- W dyspozycji, w jakiej jest Kamil, jest w stanie na każdym obiekcie walczyć o najwyższe lokaty. Oddawać dobre, długie skoki. Szybko dopasowuje się do nowej skoczni. W Ga-Pa nie odnieśliśmy spektakularnego sukcesu, ale konkurs oceniam na plus. Kolejny raz moi podopieczni punktowali w PŚ – mówi trener kadry, Łukasz Kruczek.
Miał zapewne Klemensa Murańkę, który skakał najrówniej. – To było udane rozpoczęcie Nowego Roku. Nie mam powodów by być złym, bo skoki mam powtarzalne. To wszystko idzie w dobrym kierunku – mówi Murańka.
- Wysoko oceniam skoki Klimka, który oddał poprawne skoki w obu seriach, mimo niesprzyjających warunków. Miał pecha związanego z mocniejszymi podmuchami wiatru – wyjaśniał Łukasz Kruczek, który zrezygnował z Piotra Żyły. W austriackiej części imprezy zastąpi go nowotarżanin Dawid Kubacki.
Thomas Diethart jest rewelacją imprezy. – Swoją młodzieńczą energią przewyższa pozostałych zawodników. To świetnie, gdy pojawiają się nowe twarze – powiedział dyrektor PŚ, Walter Hofer.
- Jest wielkim zaskoczeniem. Nie wiem skąd się wziął, co robił – przyznaje Maciej Kot. - Do tej pory nie pokazywał się tylko w Pucharze Kontynentalnym. W Engelbergu już zaskoczył, dwa razy wszedł do dziesiątki.

Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

Zobacz pełną wersję podhale24.pl