06.01.2014, 20:00 | czytano: 1877

Kamil Stoch utrzymał żółtą koszulkę lidera PŚ

Austriak Thomas Diethart został zwycięzcą 62 Turnieju Czterech Skoczni. Mocnym akcentem zakończył ostatni występ na skoczni imienia Paula Ausserleitnera (HS 140; K – 125 m) w Bischofshofen. Kamil Stoch w ostatnim konkursie był ósmy, a w łącznej klasyfikacji TCS „oczko” wyżej. Utrzymał żółtą koszulkę lidera PŚ, wyprzedza Simona Ammanna o 24 punkty.
Diethart miał 9,4 punktów przewagi nad Szwajcarem i 15,4 nad Thomasem Morgensternem. Wszyscy zastanawiali się, czy „młokos”, debiutujący w tak prestiżowej imprezie, wytrzyma ciśnienie. Wytrzymał. Skoczek znikąd w jednej chwili stał się wielkim sportowcem. Przebył drogę „od zera do bohatera”. – Nie umiem powiedzieć dlaczego mi się teraz skacze dużo lepiej, niż wcześniej – powiedział triumfator.
Diethart 25 lutego skończy 22 lata, a sukcesy odnosił dawno temu, bo przed dekadą, w wieku wczesnojuniorskim. W PŚ zadebiutował w… TCS. Nie błyszczał nawet w Pucharze Kontynentalnym, gdzie przez lata startów wygrał tylko jeden konkurs. Debiutant wygrał TSC!

Ostatnim, który wygrał zawody w debiutanckim sezonie był Norweg Anders Jacobsen (2007). Wcześniej dokonał tego Fin Toni Nieminen (1992). Wszyscy oczekiwali jego pojedynku z Simona Ammannem w KO. Szwajcar poleciał 137,5 m, ale miał kłopoty z lądowaniem. Mimo to, jeden z sędziów dał mu notę 18,5! Metr dalej szybował Austriak i zwiększył do 16 punktów przewagę nad Szwajcarem. Tylko jakiś kataklizm mógł mu odebrać zwycięstwo w TCS. Ammann był jedynym zawodnikiem, który mógł przerwać znakomitą austriacką serię. Reprezentanci tego kraju wygrywali pięć ostatnich edycji TCS.

Szwajcar, choć jest czterokrotnym mistrzem olimpijskim, nie wygrał nigdy tej imprezy. Ammann nigdy nie wygrał konkursu na austriackiej ziemi w 16-letniej historii startów w PŚ. Nie wygrał i dzisiaj. Ale to nie było koniec emocji w KO. Jako ostatni na belce stanął Peter Prevc. Słoweniec sam rywalizował (Takeuchiego wycofał się z powodu problemów zdrowotnych) i poleciał 139,5 metra. Był tylko 0,2 punktu za Diethartem.

W serii finałowej pierwsza czwórka dała pokaz „siły”. Rozpoczął ją Ammann. Potrzebował rekordu skoczni, żeby mieć nadzieję na triumf w turnieju. Lądował na 137 metrze. O drugie miejsce w TCS walczył z nim Morgenstern. Austriak przy dopingu publiczności skoczył 142 metry, a więc o metr krócej niż rekord skoczni należący od 2005 roku do Japończyka Daiki Ito. Następny Prevc walczył o zwycięstwo w konkursie. 138,5 metra dały Słoweńcowi prowadzenie. Musiał jednak czekać na Dietharta. Najważniejszy skok w życiu Austriaka zakończył się zgodnie z planem - 140 metrów. Wygrał konkurs i cały turniej. - Teraz coś wypijemy! - przyznał szczerze. - To niesamowite.

Przed ostatnim skokiem nie czułem żadnej presji. Przed zawodami w Bischofshofen prawie żadnych szans na podium nie miał już Kamil Stoch, ale przecież walczył o utrzymanie żółtej koszulki lidera w Pucharze Świata. Skoczek z Zębu w KO zmierzył się z Austriakiem Christophem Stauderem (119,5 m) i pokonał go. Wylądował na 134 metrze, które po pierwszej serii dawało mu szóste miejsce. W finale wylądował pół metra bliżej i spadł dwa miejsca niżej.
W konkursie zobaczyliśmy jeszcze pięciu reprezentantów Polski. Dwa pojedynki austriacko – polskie zakończyły się zwycięstwami, bo Piotr Żyła (130 m) ograł Manuela Poppingera (126,5 m). Z kolei w konfrontacji polsko – norweskiej padł remis. Górą był Maciej Kot (129 m), który zmierzył się z Tomem Hilde (123 m), a Klemens Murańka (123,5 m) musiał uznać wyższość Andersa Bardala (133,5 m). Dawid Kubacki nie zdołał pokonać Czecha Jana Matruę. Czech poszybował na odległość 131 m, a Polak wylądował 7 metrów bliżej.

Za to Jan Ziobro (128, 5 m) pokonał Słoweńca Jerneja Damjana (123,5 m). Do finałowej serii zakwalifikowało się czterech biało –czerwonych. Trójka z nich znalazła się w trzeciej dziesiątce. Kot plasował się na 24 miejscu, Żyła był 25, a Ziobro – 27. Dwaj ostatni w finałowej serii poszybowali na odległość 128, a Kot lądował pół metra bliżej. Ostatecznie uplasowali się na miejscach: 21. Żyła, 23. Kot, 24. Ziobro.

Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na

Zobacz pełną wersję podhale24.pl