02.10.2014, 22:20 | czytano: 583

Bez luzackiego podejścia

Tak dobrego wejścia w sezon „szarotki” nie odnotowały od sezonu 2003/04. Wygrały z rzędu trzy mecze i to z nie byle jakimi rywalami. Mającymi zdecydowanie mocniejsze składy niż górale. Hokeiści wysoko zawiesili sobie poprzeczkę, zaostrzyli apetyt kibicom, a – jak wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Na Podhale zjeżdżają dwa zespoły teoretycznie słabsze – HC GKS Katowice (piątek) i bytomska Polonia (niedziela).
- Nie wybiegam też aż do niedzieli. Koncentrujemy się i przygotowujemy się na Katowice. Przed sezonem ustaliśmy z zawodnikami, że gramy od meczu do meczu. Patrząc na wyniki, teoretycznie wydaje się, że Katowice powinny być słabszą drużyną, niż te, z którymi się dotychczas potykaliśmy, ale… Nie możemy tak myśleć, bo takie myślenie niejednego zgubiło. Uczulam graczy, by nie było luzackiego podejścia, bo musimy wykorzystać dobry moment i kontynuować zwycięską passę. Najważniejsze, żeby przystąpić do meczu w pełni skoncentrowanym i z emanującą wolą zwycięstwa – powiedział trener „szarotek”, Marek Ziętara.

Katowiczanie już po terminie otrzymali licencję, co wzburzyło niektóre kluby, najbardziej pokrzywdzeni czuli się kryniczanie. Działaczom z „Perły Wód” nie podano ręki, jak w przypadku Katowic. A przecież KTH nie z własnej winy wpadło w kłopoty, ale przyczyniła się do nich centrala, która wymyśliła sobie dream team i sponsora z walizką dolarów. Ci, którzy są blisko hokeja doskonale wiedzą, co piszczy w „stajni” prezesa Domogały. Zespół był tajemnicą, nie rozgrywał sparingów, nie miał składu i dopiero ujawnił się w przeddzień inauguracji rozgrywek. Zgłoszonych zostało tylko 13 graczy. Szybko okazało się, że nie wszyscy w pierwszych dwóch meczach zagrali legalnie. Prezes PZHL, Dawid Chwałka, przyznał się dziennikarzom hokej. net, że niektórzy zawodnicy z Katowic nie byli zatwierdzeni do rozgrywek. Mimo to wystąpili w ostatnich dwóch spotkaniach. Grozi im za to walkower. Poszła nawet fama, że zespół ze stolicy Górnego Śląska nie przyjedzie do stolicy Podhala. Szybko te wieści rozwiał szef GKS-u, po telefonie od kierownika „szarotek”, Stanisława Pali. – Zamówił kolację – powiedział lakonicznie „kiero”. A więc przyjadą.

Pod Wawelem w zespole Podhala zadebiutował 21 – letni Rosjanin Igor Omeljanenko. Zaledwie po jednym wspólnym treningu z kolegami z formacji Wronki, bo w niej wystąpił. - Nadal będzie grał w tej formacji. Odpukać, ale jak na razie wszyscy zawodnicy są zdrowi – informuje Marek Ziętara.

Niebiesko-czerwoni, czyli Polonia Bytom, przystąpili do rozgrywek bez swojego lodowiska, które z uwagi na fatalny stan konstrukcji dachowej zostało zamknięte. Trwają prace remontowe, które najprawdopodobniej zakończą się w grudniu. Do tego czasu wszystkie spotkania bytomianie rozgrywają na wyjazdach. Również mecz z Podhalem zmienił gospodarza.
- O taktyce na Bytom pomyślimy dopiero po meczu piątkowym – przekonuje Marek Ziętara. - Uważam jednak, że bytomianie będą groźną drużyną, dla wielu w lidze. Poloniści mają liczną grupę obcokrajowców i zawodników, o których często się mówi się ligowi „wyjadacze”. W ostatnich sezonach mieliśmy z tą drużyny spore trudności. Na pewno mecz nie będzie łatwy.

Stefan Leśniowski

Zobacz więcej na