09.10.2018, 22:00 | czytano: 1352

Hokej: PHL: Spełniony obowiązek. Hat -trick Siutego

O tym meczu można powiedzieć tylko tyle, że się odbył, a Podhale spełniło obowiązek narzucany przez PHL. Każdy inny wynik niż zwycięstwo "Szarotek" było sensacją ogromnego kalibru.
Do tego nie doszło, bo też rywal nie był wymagający. Nie ta półka, nie te umiejętności, ale też nie wszystko układało się według rozpisanego scenariusza. Jeśli ktoś jednak liczył, że Podhale od pierwszej minuty pokaże młodzieżowcom gdzie pieprz rośnie - to srodze się zawiódł. Fotoreporterzy też, bo wszyscy ustawili się pod bramką gości. Liczyli na smakowite kąski. „Szarotki” nie urządziły sobie bramkowych łowów w pierwszej tercji, do tego grały w zwolnionym tempie, co było wodą na młyn ambitnie grającego rywala. Goście w pierwszych 10 minutach przejawiali więcej ochoty do gry. Stwarzali sytuacje, a Podhale… łapało kary.
- Obraz nędzy i rozpaczy - skomentował w przerwie jeden z kibiców, zawiedzony postawą swoich ulubieńców. Fani wyczuli, że wielkich emocji w tym meczu nie będzie i niewielu zadecydowało się na 2-godzinną wizytę w nowotarskiej zamrażarce. Szkoda, że miejscowi hokeiści nie chcieli wiernym fanom zrobić przyjemności już od pierwszego gwizdka sędziego. Już nie chodzi o zdobycze bramkowe, ale przynajmniej pokaz przyzwoitego hokeja. To kolejna w tym sezonie pierwsza tercja, która jest mizerna w ich wykonaniu. Powinni chyba przed spotkaniem wypić kawę lub powąchać amoniak, jak to czyniła ekipa Ewalda Grabowskiego, oczywiście dla pobudzenia. Skutkowało, bo w pierwszych tercjach zmiatała z tafli rywali.
Gospodarze otworzyli wynik spotkania dopiero grając w podwójnej przewadze. Koski otrzymał podanie na drugi słupek i postało mu dołożyć tylko łopatkę kija, by krążek zatrzepotał w siatce. A potem już poszło, bo musiało, bo jak się rzekło, przeciwnik nie był z wysokiej półki. Padły piękne gole m.in. Dziubińskiego, Neupauera z pierwszego uderzania. Zachwycił Siuty, który na początku trzeciej tercji skompletował hat - tricka. Na światowych taflach, gdy koś strzela trzy gole, to czapki lecą na lód. W Nowym Targu poleciała jedna. Rzucił ją trener Valtonen, ściągając chłopakowi stojącemu w boksie.

- Taki jest zwyczaj na każdym lodowisku. To docenienie zawodnika. Rzeczywiście zabrałem czapkę Kubie ( Jamka - przyp. aut) i rzuciłem ją na lód - potwierdza szkoleniowiec Podhala. - Siuty z każdym treningiem i meczem idzie do przodu. Wykonuje polecenia, chce się uczyć. Będzie z niego dobry gracz.

 

- Pierwszy hat trick w dorosłym hokeju - przyznaje Łukasz Siuty. - W grupach młodzieżowych zdarzały się mecze, że krążek trzy razy po moim strzale w jednym meczu wpadał do bramki przeciwnika. Na rozgrzewce byłem za bardzo spięty, za bardzo chciałem. Z chłopakami z piątki porozmawiałem i do drugiej tercji ruszyło. Po prostu wcześniej ręce mi zespawało. Nie tylko mnie, ale całej drużynie. Od drugiej tercji już było OK. Na pewno nie było to, czego trener od nas oczekuje, a szczególnie w pierwszej odsłonie. Najedlibyśmy się wstydu, gdybyśmy przegrali. W naszych rękach było nie dopuścić do tego.

Nie Siuty za hat- tricka dostał największy aplauz, ale Zapała, który zdobył pierwszą w sezonie bramkę.

Hokeiści przynajmniej spełnili pierwszy warunek - gole - które z pewnością usatysfakcjonowały kibiców. Gra nadal nie była plynna. Byli tacy, którzy twierdzili, iż Podhale nie chciało rywalowi zrobić dużej krzywdy. Od drugiej tercji poćwiczyło celność strzałów, z którą ostatnio w nowotarskim zespole było na bakier, zresztą dzisiaj nie było lepiej. Nowotarżanie mogli też przećwiczyć grę w przewadze,. Grający ambitnie młodzieżowcy za wszelką cenę chcieli uniknąć wysokiej przegranej, grali z ogromną ambicję i poświęceniem, ale przy tym zbyt często popadali w konflikt z hokejowym prawem. Ambicja i ofiarność to za mało, nawet wtedy, gdy doświadczony rywal tylko momentami gra na poważnie.

 
- Poza pierwszą tercją, w której zagraliśmy mądrze, realizowaliśmy założenia taktyczne, to w kolejnych nie mieliśmy nic do powiedzenia. Momentem zwrotnym były kary. Tracą 203 bramki przestajemy grać. Brak u chłopaków zaciętości - podsumował występ trener Kadry PZHL U 23, Grzegorz Klich.

- Nie byliśmy w pierwszej tercji skoncentrowani, gotowi na grę. Od drugiej tercji nasza gra wyglądała lepiej. Mamy napięty harmonogram gier, więc jestem zadowolony z wyniku - ocenił Tomek Valtonen.

Tatryski Podhale Nowy Targ - Kadra PZHL U 23 8:0 (0:0, 5:0, 3:0)
1:0 Koski - Sammalmaa - Tolvanen (21:12 w podwójnej przewadze)
2:0 Siuty - Sammalmaa - Koski (29:05)
3:0 Neupauer - Jaśkiewicz - Dziubiński (31:03)
4:0 Dziubiński - Siuty - Sammalmaa (31:26 sygnalizowana kara)
5:0 Siuty - Moksunen - Wsół (34:12)
6:0 Siuty - Koski- Wsół (42:02)
7:0 Sammalmaa - Koski - Guzik (50:47 w przewadze)
8:0 Zapała - Neupauer (56:39)
Podhale: B. Kapica; Wajda - Tolvanen, Jaśkiewicz - Moksunen, Dutka - P. Wsół, K. Kapica; Michalski - Dziubiński (2) - Słowakiewicz, Neupauer (2) - Zapała -Guzik, Siuty (2) - Koski- Sammalmaa, Liikanen - Różański - Worwa. Trener Tomek VALTONEN.
Kadra PZHL U 23: Lipiński; Chorążyczewski - Wysocki, Randzienciak - Skokan (2), Horzelski - Duszak, Gruszczyk - Niedlich; Sołtys - Wałęga (2) - Misterkiewicz, Peleczyk - Michał Rybak - Maciej Rybak, B. Wsół (2)- Blanik (2) - Zając (2), Luszniak - Choperia - Magiera. Trener Grzegorz KLICH.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski

Zobacz więcej na