28.10.2018, 22:00 | czytano: 1634

Hokej: PHL: Szczęście było przy Podhalu

AKTUALIZACJA (zdjęcia) Furę szczęścia mieli nowotarżanie. Wygrali po kuriozalnym golu. Jastrzębianie pozostawili bardzo dobre ważenie po sobie.
Chyba nikt przed meczem nie sądził, iż Podhale u siebie będzie grało z kontry. Zmuszone zostało przez gości, którzy w pierwszej tercji szybciej poruszali się na łyżwach, ich akcje były składniejsze i były momenty, że robiły spory kocioł pod bramką Odrobnego. Zastosowali też wysoki pressing i górale mieli problemy z zawiązaniem akcji, ze składnym wyjściem z tercji. Ale to gospodarze po 20 minutach prowadzili 1:0. Zdobyli kuriozalną bramkę. Potwierdziła się hokejowa prawda, że jak strzelasz, to jest duże prawdopodobieństwo, że zawsze coś „niezwykłego” wpadnie. Tak było w tym przypadku. Błąd popełnił Raszka. Dziubiński niemal z linii niebieskiej z najazdu oddał strzał. Golkiper Jastrzębia sparował go tak nieszczęśliwie, że krążek wpadł mu za kołnierz.
- Bramkę biorę na siebie - mówi Ondriej Raszka. - Jeśli jednak nie strzela się gola, to trudno wygrać. Byliśmy słabi pod bramką rywala. Musimy popracować nad tym elementem.

 

Na początku drugiej tercji kolejny błąd jastrzębian i trzech Podhalan stanęło samotnie przed Raszką. Gola nie zdobyli, tak przynajmniej orzekł arbiter po analizie wideo. Jastrzębianie nadal grali wyśmienicie. Można było się zachwycać ich akcjami ofensywnymi. Jedyny mankament to skuteczność. Inna rzecz, że trafili na świetnie usposobionego Odrobnego, który momentami zwijał się jak w ukropie. Wygrał m.in. pojedynek sam na sam z R. Nalewajką, a po strzale Kulasa w sukurs przyszedł mu słupek. Podhale dopiero w końcówce stworzyło sobie dwie doskonałe sytuacje, obie miał Tolvanen.

W 50 minucie Siuty miał wymarzoną sytuację, by uspokoić grę swojego teamu, bo przyjezdni nie zamierzali kapitulować. Z ogromną determinacją dążyli do zmiany niekorzystnego rezultatu. Nie było dla nich straconych krążków. W trym elemencie dorównywał im Dziubiński i Różański. 26 sekund przed końcem jastrzębianie wycofali bramkarza i pod bramka Odrobnego doszło do dantejskich scen. Na szczęście wszystko skończyło się po myśli górali.

 

- Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Daj Boże, żeby szczęście nam częściej dopisywało, bo w poprzednich meczach nam nie sprzyjało. Jastrzębianie byli agresywni, dobrze grali w defensywie i ciężko było się dostać pod bramkę Raszki. Jeśli już, to Ondriej dobrze bronił. Mam nadzieję, że kiksy bramkarzy przeciwnej drużyny będą się częściej zdarzały w potyczce z nami - podsumował Bartłomiej Neupauer.

- Spotkały się dwie drużyny, które dobrze grają w defensywie. Nie brakowało walki. Nie strzelimy bramki więc nie mogliśmy wygraliśmy, choć szans ku temu było sporo. Brakowało nam zimnej krwi pod bramką przeciwnika. Kilkakrotnie nie mogliśmy dobić krążka do pustej bramki. Przegraliśmy po kuriozalnej bramce, ale takie się zdarzają - ocenił Robert Kalaber.
- Dumny jestem, że wygraliśmy. Jastrzębie bardzo mi się podoba. Mają spora grupę swoich wychowanków, którzy świetnie się prezentują. Gdyby każdy klub tak pracował jak oni, to nie trzeba było martwić się o przyszłość polskiego hokeja -zakończył Tomek Valtonen.

 

 

Stefan Leśniowski; zdjęcia Michał Adamowski

 

Zobacz więcej na

komentarze
Laszka30.10.2018, 17:22
" Spotkały się dwie drużyny, które dobrze grają w defensywie." Ten Hollywood chyba nie wie co pisze . Mam tu na myśli Podhale oczywiście.
normal30.10.2018, 12:58
Szanowny panie Redaktorze cóż pan to wypisuje ? krążek "wpadł za kołnierz" - byłem na meczu oglądałem kilkakrotnie powtórki i nic takiego nie było nie widziałem też żeby bramkarze mieli kołnierze. Wszyscy piszą że "przypadkowy gol, " kuriozalny" a co w tym kuriozalnego że krążek przetoczył się po plecach bramkarza i wpadł do bramki - to taki gol jest przypadkowy ? a jak się przetoczy po ręce lub parkanie bramkarza to wtedy nie jest przypadkowy ? Brawo Dziubiński strzelaj ile możesz !!