22.11.2018, 21:00 | czytano: 1676

Hokej: PHL: Zepsute urodziny

fot. Adamowski Michał
AKTUALIZACJA (zdjęcia) Dokończono mecz z pierwszej kolejki, który został przerwany z powodu mgły po pierwszej tercji przy stanie 1:0 dla Podhala.
Wtedy Toruń sprawiał lepsze wrażenie. Świetnie rozgrywał przewagi, miał też „setki” (Minge dwie i Dołęga), ale to górale objęli prowadzenie, a gola w zdobył Jaśkiewicz spod niebieskiej linii. Krążek nim zatrzepotał w siatce, odbił się od słupka.
Oba zespoły wystąpił w składach z 14 września. Górale, po dwóch miesiącach, rozpoczęli drugą tercję w przewadze. Nie wykorzystali jej, podobnie jak chwilę później podwójnej. Gdy jeden z torunian powrócił już na taflę Dziubiński będąc zza bramką dostrzegł w korytarzu międzybulikowym Wielkiewicza, a ten pokonał Spesznego. To była tercja „Szarotek”, które stwarzały mnóstwo sytuacji bramkowych i często po składnych akcjach. Przyjezdni sporadycznie kontratakowali i stworzyli jedną sytuację godną odnotowania.

Trzecia tercja rozpoczęła się od napory gości. W 45 minucie Dutka odepchnął kij przeciwnika, który dość długo leżał na tafli pod bramką Odrobnego i sędzia podyktował karnego, a Oriechin go wykorzystał. „Szarotki” odpowiedziały 6 minut później po szybkiej kontrze. Strzał Różańskiego został obroniony, ale dobitka Koskiego była już do pustej bramki. 55 minucie Karczocha w sytuacji sam na sam trafił w słupek. Chwilę później Jaśkiewicz uderzył spod niebieskiej linii, krążek odbił się od bandy, wyszedł przed bramkę i odbił się od łyżwy Spesznego przekraczając linię bramową.

 

-- To moja pierwsza bramka zdobyta od…bandy -mówi autor dwóch goli, Oskar Jaskiewicz. - Podeszliśmy odpowiedzialnie do meczu, bo ważne były trzy punkty. Odskoczyliśmy teraz od rywala na kilka punktów. Jak straciliśmy bramkę to rywal od razu ruszył na nas. Trener jednak kazał nam grać swoje i realizować założenia. Trzecia bramka uspokoiła nas i zapędy torunian.

Dzisiaj mam urodziny i będę je długo pamiętał - twierdzi Jurij Czuch. - 11 lat jestem przy hokeju i nie spotkałem się z sytuacją, by meczu nie rozpoczynać od stanu 0:0, w dotyku od kary i jeszcze w tych samych składach co przed dwoma miesiącami. Dwie części to mogą być w piłce nożnej. Druga tercja była zła w naszym wykonaniu, w dodatku łapaliśmy dziwne kary. W III tercji zabrakło nam skuteczności, bo mieliśmy sytuacje.
- Też po raz pierwszy spotkałem się tym, że trzeba grać od drugiej tercji. Stabilnie graliśmy. Bronimy lepiej. Obrońcy robią progres i to najważniejsze - powiedział Tomek Valtonen.

 

Zobacz więcej na

Zobacz pełną wersję podhale24.pl