LIPNICA WIELKA. - Pierwsza warstwa masy asfaltowej została ułożona - relacjonuje na swoim profilu społecznościowym wójt Mateusz Lichosyt.
Przypomnijmy, że w efekcie scalenia do wykonania jest cala sieć dróg gminnych o szerokości od 6 do nawet 10 metrów. - Przyjęliśmy taką praktykę, że każdy, kto stara się o pozwolenie na budowę i chce inwestować, może liczyć, że drogę do niego będziemy budować priorytetowo. Nie mamy jeszcze na ten cel środków centralnych, ale budujemy to sami, by już nie odwlekać na kolejne lata chęci budowy domu - tłumaczył niedawno wójt w wywiadzie dla Podhale24.pl.Jak zauważył, zamiast wcześniejszych 150 hektarów gminnych terenów, po scaleniu jest około 400 hektarów wytyczonych pod drogi. W tym momencie wykonanych jest około jednej-trzeciej z nich, więc potrzeby są jeszcze potężne. Problemem są jak zwykle w takich przypadkach pieniądze.
- Sytuacja jest bardzo skomplikowana. W ustawie tzw. scaleniowej jest zabezpieczenie, że całe zagospodarowanie wynikające z decyzji jest finansowane z centrali. Jednak scalenie w Lipnicy Wielkiej trwało tak długo, że wszystkie te środki centralne przepadły. Finalnie scalenie zostało zatwierdzone ustawą, w której nie ma zapisu skąd ma być finansowane zagospodarowanie poscaleniowe. Tak naprawdę dopiero w tym momencie zaczynamy rozmowy w różnych komisjach międzyresortowych - przekonuje Mateusz Lichosyt, dodając, że szacunki opiewają na kwotę około 150 - 180 mln zł. To cztery razy więcej niż nasz cały lipnicki budżet.
Tymczasem trwają prace nad budową najpotrzebniejszych odcinków dróg.
fi/



