O tym czy pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy trafią do Spytkowic zdecydują zgody kilku właścicieli działek w pobliżu "chyżnianki".
W piątek odbyło się kolejne spotkanie dotyczące budowy kanalizacji w Spytkowicach. Udało się podpisać część umów, ale jeszcze nie wszystkie. Problem jest z właścicielami działek w dolnej części Spytkowic, którzy przebywają za granicą, nie mieszkają we wsi lub po prostu nie chcą się zgodzić na przepuszczenie sieci przez swoją działkę. - To ciężkie do ominięcia miejsca. Jak się nie porozumiemy, to będzie kłopot. Udało się nam za to rozwiązać kilka problematycznych przejść i podpisać umowy między innymi tam, gdzie trzeba było przekroczyć potok. Zostało kilka miejsc wzdłuż drogi krajowej, gdzie rozmawiamy z mieszkańcami, aby nas jednak przepuścili - tłumaczy Bartosz Leksander, wójt gminy Spytkowice. - Jeśli nie uda się porozumieć, konieczne będzie wykonanie obejść, ale to wymagałoby dobudowy przepompowni i znacznie większych kosztów. Chcemy uniknąć tego scenariusza, myślę, że dogadamy się z tymi ludźmi, choć, nie ukrywam, idzie to opornie - dodaje wójt.Jeśli uda się dograć wszystkie umowy przed końcem tego roku, gmina będzie mogła złożyć wniosek o pieniądze na ten cel z KPO. A chodzi o 5 mln zł. Z kolei na górny etap kanalizacji po lewej stronie drogi krajowej są już przyznane środki na oczyszczalnie i sieć, które trzeba wydać do 2026 roku. Tu już jest pewne 7,5 mln zł.
fi/


