NOWY TARG. To jubileusz, który zostanie na długo w pamięci. W końcu skoro szkoła jest specyficzna to i jubileusz musiał być okazały. W sali widowiskowej nowotarskiego Miejskiego Centrum Kultury świętowaliśmy 50-lecie Zespołu Placówek Szkolno-Wychowawczo-Opiekuńczych. Na widowni zabrakło miejsc, a na scenie panował prawdziwy żywioł, bo jak inaczej określić występy wychowanków od przedszkolaka po uczniów szkoły branżowej. I nic tak bardzo nie oddaje jej specyfiki jak nastroje panujące podczas jubileuszu. Była radość, zabawa, gromki śmiech, spora garść życiowych mądrości, by zakończyć łzami w oczach niemal wszystkich.
A działo się mnóstwo poczynając od występów w rytmie country najmłodszej grupy. Potem z góralskim repertuarem pojawiły się słynne Milusioki. Dalej mieliśmy pokaz tańca nowoczesnego w wykonaniu uczniów podstawówki z teatrzyku "9 i pół", trzy występy grupy Pieguski, Był walc do piosenki ?Nic dwa razy się nie zdarza" w wykonaniu grupy teatralnej Iskra, pokaz mody, występ Trzech Tenorów, zespół Sylaba z pelikanami, rapujący Kacper Rusnarczyk "Młody Pablo", który zaprezentował autorski utwór pt. "Poeta", a wreszcie sportowi mistrzowie świata podopieczni Fundacji Hendicap.Kochajmy naprawdę
A w przerwach można było obejrzeć nagrane wcześniej niezwykłe wywiady przeprowadzone przez nauczycielkę Monikę Porębę-Strycharz. Na pierwszy ogień poszedł Andrzej Trzop, były wicedyrektor, który całe swe zawodowe życie przepracował właśnie tu, w szkole przy Jana Pawła. A jakie rady ma dla swoich następców?
Dzieci specjalnej troski nie da się oszukać. Jeśli je kochamy, to je kochajmy naprawdę. One to czują, rozumieją i potrafią się odwdzięczyć. Miłość, ale mądra, kochanie, ale mądre. Nie stosować przemocy, nie wywyższać się, nie uważać, że jesteśmy mądrzejsi i nie poniżać wychowanków. Być szczerym i otwartym, mówić prawdę, choćby najgorszą, nie ukrywać, nie udawać i... chyba tyle - wyliczył swoisty dekalog pedagoga.
Mamo, tato pamiętaj...
A na pytanie co powinna usłyszeć nowa dyrektor Urszula Filas, która rządzi w ośrodku dopiero od lipca, były wieloletni dyrektor Włodzimierz Żak przekazał:
Żeby się nie bała ludzi i oparła się na tych, którzy mają coś do powiedzenia, mają swoje zdanie, ale coś sobą reprezentują w pedagogice specjalnej. Z tych których na znam, mógłbym wymienić tu przynajmniej czterdziestu ludzi, którzy naprawde się znają na tym, a liderzy wcześniej czy później wyrosną sami - podkreślił.
A co Anna Palider, założycielka Fundacji Na rzecz Pomocy Niepełnosprawnym Wychowankom Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wwychowawczego nr 1 powiedziałaby rodzicom?
Chciałabym im życzyć cierpliwości, zrozumienia, umiejętności dostrzegania nie tylko trudności ale też mocy swojego dziecka. Ale najważniejsze - mamo, tato pamiętaj - potrzeby twojego dziecka są ważne, ale wasze potrzeby jako rodziców są równie ważne. To wy jesteście jego wsparciem - podkreśla.
Marian, jego historia i nasze łzy
Na koniec Monika Poręba-Strycharz poprowadziła jedyny wywiad na żywo. Na scenę zaprosiła Mariana Gromalę, absolwenta szkoły fotografa, dziennikarza i właściciela portalu TV Waks. Ten wywiad, choć starannie przygotowany, nie był wyreżyserowany. Tego nie dało się przewidzieć, że dziesięciominutową rozmowę zakończą łzy prowadzącej, wzruszenie rozmówcy i na koniec owacje na stojąco całej sali.
A Marian opowiadał swoją historię, która jest opowieścią z życie także wielu innych wychowanków. Opowiadał o szkole, która była jego domem. I to nie w przenośni. Cierpiał, gdy na weekendy musiał wracać do rodzinnego domu, w którym rządził alkohol, przemoc i awantury. Nie mógł się doczekać poniedziałkowego poranka, gdy wymknie się z powrotem do szkoły, gdzie mógł realizować swoje pasje. gdzie wreszcie mógł poczuć się kimś ważnym.
By sobie w życiu poradzić
Jako aktor wcielał się we wszystkie możliwe postaci szkolnych spektakli, angażował się w harcerstwo, nie opuszczał żadnych wycieczek, tu wreszcie zaczął pasjonować się fotografią i zrozumiał, że to od niego samego zależy kim będzie.
Gdyby wtedy w 2001 roku nie trafił do internatu nie udałoby się to, kim jestem - dorosłym człowiekiem, który potrafi sobie radzić w trudnych sytuacjach - przyznaje.
Dwugodzinne spotkanie zakończyły typowe gratulacje, podziękowania notabli i życzenia przyjaciół szkoły. A wszystkim opuszczającym uroczystość pozostała w pamięci wizja szkoły kolorowej, rozśpiewanej i roztańczonej, w której wbrew wszelkim przeciwnością można znaleźć swoją drogę do szczęścia.
Józef Figura






























































































































































































































































































