Pamiętam z dzieciństwa.W kuchni gdzie był piec węglowy, na drewno taki kaflowy z blachami do gotowania z piekarnikiem (sabaśnikiem),podkową,bojlerem do ciepłej wody(moskole w knajpach pieką na patelni na gazie nie na blasze) .Te zapachy,ciepło.Wszyscy tam siedzieli,rodzina,goście. Była atmosfera.Nie w salonach jak teraz ogrzewane gazem,drogimi pompami ciepła,fotowoltaiką.Produkcja ich wytwarza najgorszy syf,niszczy naturę,nas.Wiecie ile ludzi za ,,centa,, w urągających warunkach pracuje przy wydobyciu litu na szkodliwe bateryjki(utylizacja kosztuje krocie)dla waszych elektrycznych rowerków, autek bogaci lenie?