Tegoroczny koncert inny pod każdym względem niż wszystkie dotychczasowe. Razem ze zmianą repertuaru zmieniło się zachowanie bawiących się pod Tatrami gości?
Niewielka frekwencja na początku Koncertu Sylwestrowego w Zakopanem zapowiadała klęskę wydarzenia, jednak z każdą minutą w wyznaczonych sektorach pojawiało się coraz więcej miłośników muzyki folkowej.Tegoroczne koncert w ostatnią noc w roku ma zupełnie inny charakter niż dotychczasowe Sylwestry Marzeń. Olbrzymie komercyjne wydarzenie zostało zastąpione bardziej kameralną, ale nastawioną na promocję kultury Podhala imprezą.
- Kochamy Tatry, góry i góralszczyznę. Wreszcie dobra odważna decyzja - mówił Marian z Poznania, który wraz z żoną przyjechał świętować powitanie Nowego Roku w Zakopanem.
Koncert otworzył występ zespołów Giewont z Olczy oraz im. Klimka Bachledy. Na scenie zobaczyliśmy także Passport Control, Martynę Kasprzycką z Zespołem Future Folk, Fiśbandę, Trebunie Tutki, Anie Byrcyn, Krywań, Brathanki, Hankę Rybkę i Skaldów.
Nie zabrakło także odliczania w ostatnich sekundach 2024 roku oraz życzeń od burmistrza miasta. - Dziękujemy, że jesteście z nami. Mam nadzieję, że taka impreza przypadła wam do gustu. Życzymy wam, żebyście częściej bywali w Zakopanem, a sobie, żebyśmy częściej takie imprezy mogli przygotowywać dla was. Żebyście czerpali z tego co Zakopane ma najpiękniejsze, czyli z tradycji i kultury, żebyście z tego czerpali garściami. Wszystkiego dobrego - życzył Łukasz Filipowicz, burmistrz Zakopanego.
e/r




















































































































































