Zakopane od lat zmaga się z problemem nadmiaru reklam, które w wielu miejscach zasłaniają piękne widoki na Tatry. Miasto stanęło przed szansą uporządkowania przestrzeni publicznej, ponieważ trwają prace nad przygotowaniem uchwały krajobrazowej. Przepisy mają na celu określenie dopuszczalnych rozmiarów i liczby reklam na poszczególnych nieruchomościach. Nowe przepisy mają jednak swoich przeciwników. - Dajemy urzędnikom prawo do decydowania o naszej własności. Czy to jest komunizm 2.0? - mówił oburzony nowymi przepisami Robert Kaciczak, mieszkaniec Zakopanego, który pracuje w branży marketingowej.
W konsultacjach społecznych wzięło udział kilkanaście osób, ale same uwagi można składać na Dzienniku Podawczym urzędu. Uchwała krajobrazowa, której zapisy mają ograniczać ilość i wielkość reklam na posesjach oraz budynkach, odnosi się także do małej architektury. Jest to odpowiedź na rosnące niezadowolenie zarówno mieszkańców, jak i turystów, którzy narzekają na chaos reklamowy w Zakopanem.Od wielu lat turyści i mieszkańcy zwracają uwagę na przesyt reklam w Zakopanem. Często w jednym miejscu można spotkać kilka, a nawet kilkanaście reklam dotyczących tych samych usług. Przykładem tego są prywatne, często nielegalne parkingi.
- Proszę popatrzeć jak wyglądają prywatne parkingi w Zakopanem. To jest tragedia i szczyt tandety. Po kilka znaków, do tego brudne kamizelki odblaskowe zawieszone jeszcze byle gdzie i ludzie wychodzący na jezdnię i machający, żeby do nich skręcić. Czy oni naprawdę myślą, że im więcej znaków i kamizelek rozwieszą, tym więcej przyjedzie do nich samochodów? - podaje przykład Łukasz, mieszkaniec Zakopanego, którego irytują praktyki parkingowych.
Tego typu przykłady pojawiają się także w kontekście obiektów handlowych i usługowych, gdzie reklamy skutecznie zasłaniają widok na Tatry.
- W tej chwili wygląda to tak, że wygląda szpetnie, można powiedzieć i byle jak. To są 2 przymiotniki, które dopinam do tego wszystkiego. Nie jesteśmy zdziwieni, że sami turyści tutaj przyjeżdżający zwracają nam uwagę na wiele różnych aspektów. Właśnie na ten nieład, właśnie na zasłanianie tego krajobrazu. Na wielość tych reklam, nośników i tego wszystkiego, co jest w otoczeniu. Oni tutaj przyjeżdżają dla Tatr, dla tej przyrody. Przyjeżdżają tutaj dla uprawiania turystyki i sportu. Doceńmy to, co mamy najważniejsze i chrońmy to - mówi Agata Wojtowicz, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej i przewodnicząca Rady Powiatu Tatrzańskiego.
Radny Tymoteusz Mróz również zwrócił uwagę na problem reklamozy, powołując się na badania sprzed kilkunastu lat. - Turyści wskazywali już ponad 10 lat temu, że zaraz po korkach bilbordoza jest największą bolączką Zakopanego. Uchwała uniemożliwia montaż reklam wielkoformatowych" - powiedział radny podczas konsultacji.
W czym pomoże nowe prawo?
Uchwała krajobrazowa ma na celu uporządkowanie przestrzeni publicznej Zakopanego, eliminując przede wszystkim reklamy nielegalne i wielkoformatowe, które zasłaniają widok na Tatry. Pionierem w eliminowaniu reklam psujących krajobraz była gmina Kościelisko, gdzie w 2019 roku wprowadzono lokalne przepisy zabraniające stawiania dużych reklam. Zakopiańscy urzędnicy wzorowali się m.in. na przepisach obowiązujących w Krakowie oraz Kościelisku.
- Na pewno chcemy się wzorować na Krakowie, bo Kraków sobie poradził z tym doskonale. Jest to uchwała trudna, bo Zakopane nie jest łatwą gminą. Zawsze te wszystkie nasze przepisy, szczególnie w zakresie planistycznym i urbanistycznym, są bombardowane odwołaniami i sprawami sądowymi. Mamy mnóstwo takich spraw, nie tylko jeśli chodzi o uchwałę krajobrazową, ale również o plan zagospodarowania. Wszystko, co jest w zakresie tym urbanistycznym, zawsze jest w Zakopanem mocno analizowane przez różne kancelarie prawne i przez samych zainteresowanych. Z drugiej strony to dobrze, bo chcieliśmy przygotować ten projekt bardzo solidnie, żeby on się utrzymał, żeby to nie były martwe przepisy, które przyjmiemy i one za chwilę przestaną obowiązywać - mówi Łukasz Filipowicz, burmistrz Zakopanego.
Przeciwnicy nowych przepisów
Podczas konsultacji społecznych padły również głosy sprzeciwu wobec wprowadzenia nowych przepisów. Robert Kaciczak, mieszkaniec Zakopanego, uznał je za nieuzasadnioną ingerencję w prawo własności.
Kaciczak twierdzi, że reklamowa "bilbordoza" była odpowiedzią na potrzeby rynku. Podkreśla, że to rynek, a nie urzędnicy, powinien decydować o standardzie i reklamach.
- Nic się nie bierze z niczego. Te reklamy powstały w odpowiedzi na jakieś potrzeby. Gdyby nie te potrzeby, tych reklam by nie było. Paręnaście lat temu przecież nie było w domach jacuzzi, nie było łazienek w każdym pokoju. Były po prostu zwykłe domy" - zaznacza. - Te reklamy znikną, jeżeli będzie zapotrzebowanie na coś innego. Są ludzie, którzy żyją z tych reklam i muszą płacić podatki. Nie może być tak, że urzędnik przetnie to wszystko i każe nam siedzieć cicho - mówił Kaciczak.
Kiedy nowe prawo wejdzie w życie
Burmistrz Zakopanego zakłada, że uchwała krajobrazowa wejdzie w życie w pierwszej połowie 2026 roku. Przepisy, po ich przyjęciu, będą wymagały pewnego okresu przejściowego, aby przedsiębiorcy i właściciele nieruchomości mogli dostosować swoje reklamy do nowych regulacji.
- Konsultacje społeczne trwają do końca stycznia. Mam nadzieję, że uda nam się to przyjąć w pierwszym kwartale tego roku. Przepisy wymagają vacatio legis, by ludzie mieli czas się dostosować. W 2026 roku te przepisy wejdą w życie i miasto zostanie uporządkowane - podkreśla Filipowicz.
Burmistrz zapowiada również przygotowanie poradników oraz wprowadzenie odszkodowań dla właścicieli legalnych reklam, które będą musiały zostać zdjęte lub przerobione.
- Przygotowaliśmy załączniki graficzne i chcemy pokazać ludziom, jak to ma wyglądać. Będziemy też chcieli zaostrzyć przepisy, żeby uchwała weszła w życie w 100% - mówi Filipowicz.
Pierwotnie planowano, aby konsultacje społeczne trwały do końca stycznia, jednak przybyli na spotkanie w Urzędzie Miasta Zakopanego sugerowali, aby wydłużyć czas do końca marca. To pozwoli, aby zajęci obecnie ruchem turystycznym mieszkańcy Zakopanego mogli po feriach przeczytać propozycję nowego lokalnego prawa i zgłosić swoje uwagi.
me/r



Ale rozumiem, że o nic innego Panu nie chodzi tylko o to, żeby firma Panu dobrze prosperowała. Nawet Pan tego nie kryje mówiąc, że są ludzie, którzy "żyją z reklam". Ale są też tacy jak ja, którzy w Dolomitach czy Alpach widzą, że da się inaczej, bez tych przydrożnych płacht, po jakimś czasie brudnych, paskudnych! To co właściciele działek i właściciele firm reklamowych stworzyli wzdłuż zakopianki począwszy od Szaflar aż do Zakopanego świadczy o jednych i drugich jak najgorzej. Podoba się to Panu? Upsss, cofam pytanie, bo dla Pana jest to tylko biznes i nic więcej. Nie dogadamy się.