Gmina Nowy Targ doczekała się własnego biuletynu informacyjnego. Pomysł zacny - w końcu mieszkańcy powinni wiedzieć, co dzieje się w ich okolicy. Problem w tym, że w biuletynie, średnio prawie na każdej kartce, pojawia się jedno znajome oblicze - wójt Wiesław Parzygnat. 27 zdjęć to całkiem niezły wynik, jak na gazetę liczącą 60 stron, która miała służyć przekazywaniu informacji, a nie promocji jednego urzędnika. Wójt tu, wójt tam, a w tle jakieś wydarzenia z życia gminy.
Co więcej, numer wydano w grudniu, ale znajdziemy w nim wiadomości... z maja. Ktoś powie, że lepiej późno niż wcale, ale chyba nie o to chodzi w informowaniu mieszkańców. Dziś, kiedy większość ludzi ma dostęp do internetu, wiadomości z życia gminy można na bieżąco znaleźć od ręki - na stronie urzędu, w lokalnych portalach, mediach społecznościowych. Po co więc wydawać publiczne pieniądze na drukowanie informacji, które w momencie publikacji są już nieaktualne?Nie da się ukryć, że władza zawsze miała skłonność do promowania swoich dokonań, ale może zamiast drukowania własnych zdjęć lepiej byłoby przeznaczyć te środki na coś bardziej pożytecznego? Na przykład na nagrody dla dzieci startujących w zawodach sportowych. Przynajmniej wyszłoby to mieszkańcom na zdrowie.Zresztą, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego planuje uregulować kwestię wydawania prasy przez samorządy. Pomysł słuszny - bo skoro istnieją lokalne, niezależne media, to rolą urzędu powinno być udostępnianie informacji, a nie konkurowanie z prasą i tworzenie oficjalnych "gazet urzędowych" na własny użytek.
Biuletyn sam w sobie nie jest niczym złym - pod warunkiem, że rzeczywiście służy mieszkańcom, a nie staje się prywatnym albumem zdjęć lokalnej władzy. Może więc warto zastanowić się, czy to najlepszy sposób wydawania publicznych pieniędzy?
Dzwoniliśmy do wójta - nie odebrał. Wysłaliśmy więc zapytanie, ile to wszystko kosztowało. Odpowiedź opublikujemy.
Chcesz przejrzeć Biuletyn Informacyjny Gminy Nowy Targ? kliknij TUTAJ



