ZAKOPANE. - Ludzie się z nas śmieją - apelował do radnych Tymoteusz Mróz słysząc kolejne przytyki między radnymi. Dostało się także wiceburmistrzowi za uśmiech na twarzy. - Czemu się pan śmieje? Niech pan sobie kobietę znajdzie, bo nie jest pan w moim typie - mówił Wojciech Tatar do wiceburmistrza Bartłomieja Bryjaka.
Tak nerwowo na sesji Rady Miasta Zakopanego nie było już dawno. Radni obrzucali się wzajemnie przytykami i dostało się także wiceburmistrzowi. Wszystko zaczęło się od pytań o przeniesienie przedszkola do budynku Szkoły Podstawowej nr. 5. Radny zadając pytania sugerował, że dobro dzieci może być zagrożone w związku z utworzeniem sali na 3 i 4 piętrze, którego jak wyjaśnili burmistrzowie w budynku nawet nie ma.- Wystarczyło spytać na którym piętrze, a nie siać propagandę. Tu chodzi o przekaz radnego. Tam nie ma tylu pięter. Pan chce puszczać fałszywy przekaz - odpowiadał na zarzuty Bartłomiej Bryjak, wiceburmistrz Zakopanego.Do spięcia doszło także między przewodniczącym i wiceprzewodniczącym rady. - Interpretuje pan zapisy po swojemu. Robi pan to po to, aby zadowolić radnego. Próbuje pan poddać pod głosowanie wniosek, z którego się wycofał. To atmosfera wojenna na tej sali. Proszę o obniżenie atmosfery u pana przewodniczącego. Apeluję do radnych o niewzięcie udziału w głosowaniu - mówił Zbigniew Szczerba, wiceprzewodniczący Rady Miasta.
Punktem kulminacyjnym była seria wymiany zdań między radnym Tatarem, a wiceburmistrzem Bryjakiem. - Czemu się pan tak śmieje? - pytał Wojciech Tatr wiceburmistrza. W odpowiedzi usłyszał, że to uśmiech - dalsze słowa wprawiły w zażenowanie większość osób na sali obrad. - Może znajdzie sobie pan kobietę, bo nie jest pan w moim typie - mówił radny do wiceburmistrza. - Proszę mi nie zarzucać, że chodzę po urzędzie i niucham. Większego niuchacza od pana burmistrza nie ma. Tatar był całe życie przyłóż do rany i gangrena - kontynuował swoją wypowiedź radny.
Emocje postanowił ostudzić radny Tymoteusz Mróz. - Narażamy się na śmieszność. Powaga urzędu wymaga, żeby nie było miejsca na insynuacje. Robi mi się niedobrze jak słyszę kolejne insynuacje. Siedzimy tu już 3 godziny. Śmieją się z nas mieszkańcy. Musimy poważnie zastanowić się, jak powinny wyglądać obrady - mówił radny.
em, s/













