Te mają być podjęte w stosunku do tych, którzy sugerują koniec nowotarskiej kablówki, czy likwidację Nowotarskiej Telewizji Kablowej. Tymczasem gotowy jest projekt uchwały o zbyciu udziałów Miasta w NTvK.
Prawdziwa burza wokół działającej od blisko 30 lat Nowotarskiej Telewizji Kablowej trwa od momentu odwołania jej prezesa w styczniu tego roku. To spowodowało burzę podczas posiedzenia miejskich komisji, a w efekcie pomysły dotyczące sprzedaży przez miasto wszystkich 80% udziałów w spółce.Pojedynek na oświadczenia
Był też prawdziwy pojedynek na oświadczenia miejskich przedstawicieli w Radzie Nadzorczej, odwołanego prezesa Adama Jamińskiego i jednego z jego poprzedników Pawła Kosa. Także przedstawicielka mniejszościowego udziałowca, Joanna Gąsior, wystąpiła podczas sesji rady miasta tłumacząc powody swego sprzeciwu, wobec tego, co dzieje się w spółce w 80 procentach należącej do miasta.
W efekcie radni zastanawiają się nad zbyciem udziałów kablówki - uchwała w tej sprawie przygotowana została przez Macieja Tokarza.
Tymczasem telewizja działa, a pełniącym obowiązki prezesa - do czasu wyłonienia w konkursie nowego szefa - został dziennikarz Piotr Starmach.
Dezinformacja i treści szkalujące?
Wczoraj na stronie internetowej NTvK pojawiło się oświadczenie, w którym spółka informuje o swej działalności i podkreśla, że nie jest w likwidacji.
W piśmie podpisanym: "Nowotarska Telewizja Kablowa" pojawiła się też groźba: "Informujemy, że zebraliśmy stosowny materiał dowodowy i zastrzegamy sobie prawo do podjęcia kroków prawnych wobec podmiotów oraz osób rozpowszechniających tego typu dezinformację i treści szkalujące naszą firmę."
fi/





