O nowym przedmiocie na sesji Rady Miasta Zakopane chciał rozmawiać Józef Figiel. Jak sam jednak przyznał, nie przeczytał rozporządzenia. - Czy czytał pan rozporządzenie? Czy pan wie o czym mówi? - dopytywał się Marek Donatowicz, wiceprzewodniczący Rady Miasta Zakopanego.
Temat edukacji zdrowotnej, która ma wejść do szkół już we wrześniu 2025 roku pojawia się co jakiś czas, m.in. na sesjach miast i gmin w naszym regionie. Wynikiem dyskusji są najczęściej rezolucje sprzeciwiające się wprowadzeniu tego przedmiotu do szkół. Część osób mówi, że nie będzie to edukacja zdrowotna, tylko seksualna i sprzeciwiają się nowym zajęciom.Rozmowę z radnym podjął Marek Donatowicz, wiceprzewodniczący Rady Miasta Zakopanego i dyrektor Liceum Ogólnokształcącego im. O. Balzera, który zapytał, czy radny poruszający temat przeczytał rozporządzenie w tej sprawie. Gdy okazało się, że nie, padło kolejne z pytań, skąd wiedza na ten temat i chęć rozmowy? - Poleciłbym, żeby zgłębić treść przedmiotu i dopiero wtedy rozmawiać. Dyskusji by nie było, gdyby nie czas wyborczy - mówił radny Donatowicz.
- Edukacja zdrowotna nie jest obowiązkowa. Każdy rodzić na prawo zdecydować, czy jego dziecko będzie uczęszczać na zajęcia, czy nie. Jeżeli rodzicowi treść nie będzie odpowiadać, to rodzic może nie posłać swojego dziecka na zajęcia. Zasadna byłaby dyskusja, gdyby były to zajęcia obowiązkowe - przybliżył temat dodatkowych zajęć Marek Donatowicz. - Dlaczego chce pan uszczęśliwiać rodziców, którzy chcą posłać dzieci na takie zajęcia? Informuję pana, że na przedmiot wychowania do życia w rodzinie nikt nie chodzi i nie ma go, bo tak zdecydowali rodzice i uczniowie - dodał.
Temat ma wrócić pod obrady zakopiańskich radnych.
e/r




i potem ją odwołał
wazna kasa