Siedem mieszkań w atrakcyjnych miejscach Krakowa zostanie sprzedanych, a pieniądze trafią do nowotarskiego budżetu. Kim był Piotr Grzesik - przypomniała radnym jego przyjaciółka, Beata Zalot.
Piotr Grzesik, pisarz, tłumacz, który ostatnie lata życia spędził w Nowym Targu zmarł nagle 7 stycznia 2020 r. Miał 51 lat. Nie posiadał dzieci ani krewnych, którzy mieliby prawo do spadku. Z mocy prawa majątek po nim należy się więc samorządowi miejscowości, w której zamieszkiwał. A, że choć był krakowianinem, to majątek przypadł Nowemu Targowi.Żył skromnie w wynajmowanym mieszkaniu, nie afiszował się stanem posiadania. Stąd też zaskoczeniem było, że miasto otrzymało w spadku aż siedem mieszkań w dobrej lokalizacji w centrum Krakowa.W poniedziałek, na marcowym posiedzeniu rady miasta o głos poprosiła Beata Zalot, przyjaciółka zmarłego, która opiekuje się artystyczną spuścizną Piotra Grzesika. Niedługo po jego śmierci, zwróciła się do nowotarskiego burmistrza, który prosił, by poczekać, aż sprawy sądowe się zakończą. Miasto ufundowało artyście nagrobek.
Muzyka wpisana w życie
- Znaliśmy się od czasów studiów na UJ. Piotr pozostawił po sobie kilka książek wydanych - "Na przedmieściach" czy "Karmasutra, księga nieurodzaju". Tworzył też muzykę i komponował według oryginalnej metody losowania dźwięków. Prawie 30 lat tworzył ogniwa złożone z kilkudziesięciu dźwięków, a każdy przypisany był na jeden dzień jego życia. Codziennie na flecie wygrywał tę atonalna muzykę. Przed śmiercią było to nagrane w studio przez Macieja Mikulskiego. Metoda zainspirowała też naukowców. To jedyny przykład, by tak ściśle związać ją ze swoim życiem - wspomina Beata Zalot.
Tłumaczył m in "Wichrowe wzgórza". Pozostały rzeczy niewydane. Był erudytą - pasjonowało między innymi go religioznawstwo, filozofia czy teoria muzyki.
Sklepy bławatne jak u Schultza
Piotr Grzesik był też tłumaczem, znał kilka języków, codziennie czytał w innym. Nigdy nie pracował na etacie, żył bardzo skromnie jak mnich poświęcając się sztuce. Po śmierci dziadków sprzedał dom i ogród na krakowskim Ruczaju i kupił za to siedem mieszkań. Majątek spływał na konto, ale tych pieniędzy nie wydawał.
Chciał założyć fundację wspierania młodych artystów, ale tego planu nie zdążył zrealizować.
Nie przypuszczałam, że tak szybko będę musiała działać...
- Moja prośba, by pamiętać o Piotrze, znaleźć miejsce, gdzie te rzeczy przetrwają, wydać książki. Miasto ma prawo do wszystkich publikacji z wyjątkiem tłumaczenia "Wichrowych Wzgórz". Mam rękopisy, nuty rzeczy, co do których zobowiązałam się, że się nimi zajmę. Nasza cicha umowa była taka, że kto pierwszy zostanie zajmie się twórczością drugiego. Nie przypuszczałam, że tak szybko będę musiała działać...
Do sprawy krótko odniósł się wiceburmistrz Krzysztof Trochimiuk.
- Zapraszam na spotkanie, gdzie omówimy ramy współpracy, zbudujemy dalsze etapy działania. Jestem pod wrażeniem, mieliśmy do czynienia z osobą wyjątkową - dodał.
Józef Figura




