Dziś rano o godz.8.41, kiedy doszło do tragedii, mieszkańcy Poronina zgromadzili się na miejscowym cmentarzu, by uczcić pamięć 96 ofiar katastrofy smoleńskiej, która wydarzyła się dokładnie 15 lat temu. Wśród tragicznie zmarłych był prezydent Lech Kaczyński z małżonką, a także pochodząca z Poronina lekarka i działaczka społeczna - Bronisława Orawiec-Loeffler.
W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele lokalnych władz, posłowie z Podhala, duchowieństwo, oraz uczniowie miejscowych szkół. W ciszy, skupieniu i z widocznym wzruszeniem wspominano tych, którzy zginęli w drodze na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.- To obowiązek. Pamiętamy - mówiła wójt gminy Poronin, Anita Żegleń. - Bardzo się cieszę, że dzisiaj było z nami wielu młodych ludzi, świadomych nastolatków, którzy byli naprawdę wzruszeni. To budujące, że ta pamięć nie zaginie. Wierzę, że oni będą tu przychodzić co roku. Ta łezka w oku, to wzruszenie, to zostaje w człowieku. To jest szacunek dla tych, którzy byli przed nami - mówiła wójt.Wspomnienie o Bronisławie Orawiec-Loeffler pojawiało się wielokrotnie. Była osobą znaną i szanowaną w lokalnej społeczności - lekarzem, społecznikiem, zaangażowaną w działalność patriotyczną.
- Miałam wielką przyjemność, ale też taki dar, że mogłam ją znać - dodała wójt Żegleń. - Pani Bronia to taka cząstka naszej narodowej tragedii, taki malutki ułamek Poronina, który pojawił się w tym wielkim, dziejowym wydarzeniu - mówiła.
Na cmentarzu w Poroninie pojawiła się także posłanka na Sejm RP, Anna Paluch, która również osobiście znała nie tylko panią Bronisławę, ale i wiele innych ofiar katastrofy.
- To była tragedia, która dotknęła wszystkich w naszym środowisku. Znałam pana prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego przez 19 lat, od kiedy był posłem w naszym okręgu i wielu innych. To byli ludzie, z którymi współpracowałam, z którymi byłam zaprzyjaźniona. To nie była tylko strata polityczna, to była strata osobista. Przyjaźniliśmy się i wspieraliśmy. Ta tragedia jest naprawdę czymś okropnym zważywszy również na na okoliczności tej śmierci i na bardzo jednak mocne przesłanki tego, że to nie była kwestia techniczna, tylko że ktoś temu wypadkowi dopomógł - mówiła wzruszona Anna Paluch, która do Smoleńska przyjechała wcześniej pociągiem i w oczekiwaniu na wejście doszły wiadomości o katastrofie samolotu.
Dla wielu mieszkańców Poronina to nie tylko wspomnienie tragedii narodowej, ale także osobisty żal po stracie kogoś bliskiego. Wspólne modlitwy, składanie kwiatów i zapalone znicze były wyrazem pamięci, ale i zobowiązania - by przekazywać tę historię kolejnym pokoleniom.
- Nie ma znaczenia, czy ktoś ma prawicowe czy lewicowe poglądy. To jest wielka rana w historii naszego państwa i po prostu należy o niej pamiętać - podsumowała Anita Żegleń.
em/r

















