ZAKOPANE. Ścieżka pieszo-rowerowa łącząca Bulwary Słowackiego z Drogą do Bristrolu została niespodziewanie zamknięta tuż przed długim majowym weekendem. Miejsce, z którego przez lata korzystali zarówno mieszkańcy, jak i turyści, zostało ogrodzone przez właściciela terenu. Miasto prowadzi rozmowy w sprawie ponownego udostępnienia przejścia, jednak sytuacja jest skomplikowana.
Trakt, choć biegnący przez prywatną działkę, od lat był ogólnodostępny i stanowił wygodne skrócenie drogi. Decyzja o jego zamknięciu zaskoczyła nie tylko spacerujących mieszkańców, ale i przyjezdnych. Zdezorientowani turyści oraz zdziwieni takim obrotem sprawy zakopiańczycy zaczęli szukać obejścia - wiele osób próbuje teraz przedostać się przez zarośla obok zniszczonego budynku, co stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa.Jak informuje burmistrz Zakopanego, Łukasz Filipowicz, decyzja inwestora mieści się w granicach prawa, choć nie była konsultowana z miastem. - Teren, na którym znajdowała się ta ścieżka, jest własnością prywatną. Przez długi czas prowadziliśmy rozmowy z właścicielem działki, niestety nie zakończyły się sukcesem - komentuje.
Na działce inwestor planuje budowę obiektu z garażem podziemnym, co dodatkowo komplikuje sytuację. - Trzeba pamiętać, że w tym miejscu znajduje się także istniejąca od lat infrastruktura techniczna, co sprawia, że sprawa ma również wymiar inżynieryjny. Temat nie jest prosty, ani formalnie, ani infrastrukturalnie - zaznacza burmistrz. - To, że przez lata można było tamtędy przechodzić, wynikało wyłącznie z dobrej woli właściciela gruntu - dodaje.
Choć ogrodzenie stoi, rozmowy z inwestorem wciąż trwają. Miasto nie wyklucza, że uda się wypracować kompromis, który pozwoli sformalizować przejście i ponownie je otworzyć dla pieszych oraz rowerzystów. - Na tę chwilę ścieżka jest zamknięta, ale nie traktujemy tego jako ostatecznego rozwiązania. Nadal prowadzimy rozmowy. Chcemy, by ten skrót mógł funkcjonować w zgodzie z przepisami - zapewnia Filipowicz.
em/s






