Smutna wiadomość dotarła z Zakopanego - odszedł dr Janusz Kwiatkowski, znany i ceniony na Podhalu lekarz laryngolog, człowiek wielce szanowany, niemal zawsze pogodny, pełen osobistej kultury i empatii.
Od najmłodszych mych lat był przyjacielem, gotowym nieść poradę i pomoc, zwłaszcza w sprawach zdrowotnych. W moje 16-te urodziny operował przegrodę nosową, złamaną po rowerowej kolizji z krawężnikiem; dzięki temu przeszedłem badania na GOBL i mogłem skakać ze spadochronem. Piętnaście lat później wyciągał mnie z rozbitego samochodu, będąc naocznym świadkiem wypadku, w którym uniknąłem czołówki z bezmyślnym kierowcą Żuka. Przez kilka dekad, zarówno w fotelach przy kawie, jak i przez telefon na odległość, rozprawialiśmy o bieżących problemach naszego zagmatwanego świata, często też przy brydżowym stoliku; jeszcze niedawno rozgrywając wiele robrów w zakopiańskim "Kmicicu"...Pocovidowe zaszłości nadwyrężyły zdrowie Janusza, któremu zdążyłem jeszcze osobiście złożyć życzenia urodzinowe, niestety, wystarczyły mu na niecały miesiąc. Miał 93 lata, przez które patrzył na świat przez różowe okulary... Żegnaj Przyjacielu!
Jacek Sowa



