Z urodzenia nowotarżanin, od 30 lat zakopiańczyk. Na Podhale24.pl zakończyliśmy publikację powieści Andrzeja Finkelstina pt. "Melina Lenina, czyli o tym jak Wacek odrabiał wojsko w Poroninie". Wraz z autorem, zachęceni reakcją czytelników, publikujemy kolejne utwory Andrzeja Finkelstina - wybrane opowiadania z tomów pt. "Nokaut" i "Moje podróże autobusikiem". Są to swobodne opowieści i spostrzeżenia na różne tematy społeczne i psychologiczne w formie opowiadań, często czarno-humorystycznych, zazwyczaj mające drugie dno i morał. Kolejne opowiadania publikujemy co wtorek na Podhale24.pl. Dziś pt. "Czyściec".
Moje podróże autobusikiem _ Czyściec/Fantástico Chico Blanco/
Po porannym przedłużonym pluskaniu, wyszykowany udałem się na autobus. Na przystanku wszyscy debatowali o medalowym złocie. Złoto, złoto i złoto! Dopiero gdy usadowiłem dupę na siedzeniu mojego środka transportu, pozwoliłem sobie na swobodniejsze myślenie, wychodzące bardziej poza zakres nocnych mar. Patrząc na budzący się dzień, wyparłem myśli o medalowym złocie naszych mistrzów i w tym samym momencie zacząłem rozważać, jaką karę mógłby na mnie nałożyć w czyśćcu Bóg za to, że we śnie chciałem Stocha udławić. Bo ostatecznie przecież nic mu nie zrobiłem, był to jedynie zamiar. Znając moje upodobania, Bóg zapewne za karę przyodziałby mnie w przyciasny dziany sweterek z kretyńskim wzorkiem w idiotycznym kolorze. Do tego dołożyłby brązowe poszerzane spodnie z krempliny od kiepskiego wiejskiego krawca w białe prążki z pasem odcinającym pod cyckami i z kieszeniami tak zwanymi "na Mariana" oraz tragicznie plastikowe półbuty z wygiętymi czubkami i ze ściętymi obcasami ? la kowbojskimi. On wie nie najlepiej, że nie spodobałoby mi się to. I to bardzo. W połączeniu z wiecznością i zajebistym dyskomfortem psychicznym, byłoby to męczarnią nie do przeżycia.
Dojechałem do pracy trochę spóźniony i chwała Panu, bo poranny bieg po listę obecności wreszcie mnie porządnie obudził.
Postscriptum. Jaka szkoda, iż nie wiedziałem, że nie było naszej kadrówki, nie biegłbym jak dureń.
***



