W jednej chwili straciła dach nad głową, gospodarstwo i wspomnienia. W piątek 13 czerwca po południu w Dzianiszu wybuchł pożar, który doszczętnie zniszczył dom i zabudowania gospodarcze pani Marii Styrczuli. Jej bliscy rozpoczęli zbiórkę na odbudowę. Straty sięgają kilkuset tysięcy złotych.
Do tragedii doszło tuż po godzinie 16. Drewniany dom z lat 70. stanął w ogniu. Na miejscu zjawiło się kilkanaście jednostek straży pożarnej, ale mimo udziału około 100 strażaków, nie udało się uratować budynku. - Z tego, co zostało, nadają się do wyburzenia dwie ściany. Reszta to pogorzelisko - mówi Paweł Michniak, mąż wnuczki właścicielki.Pani Maria ma 77 lat. Całe życie mieszkała w tym miejscu i wciąż prowadziła niewielkie gospodarstwo - hodowała około 50 kur, zajmowała się też sianokosami.
Straty są ogromne. Poza domem i pomieszczeniami gospodarczymi spłonął także ciągnik, narzędzia rolnicze oraz maszyny o łącznej wartości około 150 tys. zł. Ogień strawił też część rodzinnych pamiątek i kolekcję strojów regionalnych.
- Połowa spłonęła, druga została zalana wodą podczas akcji gaśniczej - relacjonuje rodzina.
Dom był ubezpieczony, ale tylko na 144 tys. zł. Przy obecnych kosztach budowy nie wystarczy to nawet na podstawowe prace. Według wstępnych szacunków odbudowa i ponowne wyposażenie może pochłonąć pół miliona złotych. Rodzina czeka na decyzję ubezpieczyciela i wizytę rzeczoznawcy, dlatego nie mogą jeszcze rozpocząć żadnych prac porządkowych.
Wnuczka pani Marii, Ewa Krzeptowska Michniak, uruchomiła internetową zrzutkę. W opisie apeluje o wsparcie. - W kilkanaście minut zniszczony został cały dorobek życia mojej babci. Z góry dziękujemy za każdą pomoc i prosimy o udostępnienie zbiórki.
Wszystkich, którzy chcą wesprzeć odbudowę domu pani Marii, można znaleźć zbiórkę pod nazwą "Pomoc dla babci Marii z Dzianisza" w serwisie Zrzutka.pl. Każda wpłata przybliża seniorkę do odzyskania choć części tego, co utraciła.
em/r







