W poszukiwaniu miejsc mniej popularnych wśród rowerzystów zaglądam do Lipnicy Wielkiej. Najpierw krótki przejazd Rajsztagiem, czyli drogą u stóp Babiej Góry, a po powrocie - wypad na słowacką stronę.
W międzyczasie chwila zagubienia, gdy porwany urokami pieszej trasy odbijam na żółty szlak. Potem zjazd na słowacką stronę, by "cyklotrasą" dotrzeć do Bobrova, dalej na Marysiną Polanę i do Lipnicy Wielkiej Przywarówki. Czy warto? Podobnie jak w przypadku szklanki - trasa jest do połowy świetna, a do połowy... beznadziejna. O ile Rajsztag, przejazd z Przywarówki do Rabcicy i Rabcy dadzą wiele wrażeń i relaksu, to już jazda do Zubrohlavy i Bobrowa przypomina podróżowanie zakopianką. Żadna przyjemność.A dalej? Sama świadomość, że jedziemy ruchliwą drogą, gdy kilkaset metrów obok mamy brzeg Jeziora Orawskiego podnosi ciśnienie. Aż się prosi, by stworzyć tu coś na wzór pętli wokół Jeziora Czorsztyńskiego... Ale na pociechę trzeba dodać, że w sprawie pętli wokół Jeziora Orawskiego "rozmowy trwają". W projekt włączyły się polskie gminy Jabłonka i Lipnica Wielka oraz gminy słowackie. Kiedy się dogadają, a co ważniejsze, kiedy przejedziemy ścieżką? To na pewno kwestia lat.
Tymczasem wąchając spaliny docieramy do sympatycznej Marysinej Polany, gdzie można nieco odetchnąć przy turystycznym stole. Dalej z głową zaprzątniętą wizjami przyszłej turystycznej atrakcji docieram do Lipnicy Wielkiej, gdzie trzeba będzie mozolnie przejechać przez cała wieś, stopniowo coraz bardziej pod górę, by dotrzeć do Przywarówki.
Cały przejazd to 57 km. Czy warto? To już każdy musi ocenić sami. Zobaczcie film.
Józef Figura



















