Sesja Rady Miasta Zakopanego rozpoczęła się od ostrej wymiany zdań na temat kontrowersyjnego stanowiska w sprawie dalszego pobierania opłaty miejscowej od turystów. Choć dokument ostatecznie przyjęto jednogłośnie, emocje sięgnęły zenitu - pojawiły się oskarżenia o hipokryzję, populizm, a nawet działanie na szkodę miasta. Nie brakowało głosów krytyki pod adresem urzędników i wątpliwości co do legalności pobierania pieniędzy. "Zamieńmy to na legalną formę. Inaczej to zbójowanie".
Zastrzeżenia wobec formy pobierania opłaty miejscowej były jednym z pierwszych głosów, które wybrzmiały podczas sesji. Radny Paweł Strączek nie przebierał w słowach.-?Nie ma woli w urzędzie, żeby legalnie pobierać opłatę i nie nastawiać się na śmieszność. To janosikowe wprowadzenie takiego stanowiska. To jest zbójowanie. Zatrudnijmy kilku karków, niech pobierają po 200-300 zł od turysty i uzbieramy te pieniądze.Radny Strączek zaznaczał, że żeby legalnie pobierać, trzeba opłatę miejscową zamienić, na przykład poprzez Kartę Turysty. Jego zdaniem zabrakło jednak realnych działań w tym kierunku.
"Jesteśmy wyjątkowi. Mamy trzy wyroki"
Obawy prawne były wspólne dla kilku radnych. -?Mamy trzy wyroki. Ościenne gminy tego nie mają - mówił radny Strączek. -?Nikt z radnych nie mówi, żeby nie pobierać opłaty. Chodzi o to, żeby ją zastąpić i pobierać legalnie.
Wskazywał, że obecne działania mogą zakończyć się negatywną opinią Regionalnej Izby Obrachunkowej. - Przyjdzie opinia z RIO. Jak będziemy wtedy wyglądać?
Wiceprzewodniczący: "Nie rozumiem tej dyskusji"
Zupełnie inny ton prezentowała większość rady, która bez wahania poparła dalsze pobieranie opłaty. Wiceprzewodniczący Marek Donatowicz nie krył irytacji.
-?Nie rozumiem tej dyskusji. Mamy pozyskiwać pieniądze, żeby ich potem nie brakowało. Przecież nie staramy się o coś, co jest ewenementem. W ościennych gminach to funkcjonuje. Dlaczego mam się z tego tłumaczyć? Kościelisko i Poronin mogą, a Zakopane nie? To absurd.
Wiceprzewodniczący rady Marek Donatowicz wskazywał, że opłata miejscowa nie jest kwestią prestiżu, ale realnego zasilania budżetu.
-?Powinniśmy o to zabiegać i głośno mówić, że miasto jest poszkodowane. Bo wychodzicie populistycznie i mówicie, że trzeba na to i tamto, ale nikt nie powie, skąd na to wziąć - mówił Marek Donatowicz.
"Jeśli zabraknie tych pieniędzy, zapłacą mieszkańcy"
Najmocniejszą obronę opłaty przedstawił radny Tymoteusz Mróz, który zarzucił niektórym kolegom działanie na niekorzyść mieszkańców.
-?Jest grupa radnych, która działa na szkodę miasta. Podważając pobierane opłaty, działają na szkodę miasta i mieszkańców - mówił. -?Jeśli zabraknie tych 5-6 milionów, to koszty, które moglibyśmy pokryć z tych środków, zostaną przerzucone na nas, na mieszkańców.
Tymoteusz Mróz przypomniał też, że to nie opłata z chciwości.
-?To nie jest podatek ze względu na naszą chciwość. To opłata, z której łata się dziury w drogach i naprawia chodniki dla 5 milionów turystów. Miasto ma 25 tysięcy mieszkańców, ale ogromna liczba gości powoduje nadmierne zużycie infrastruktury.
Zaznaczył również, że projekt Karty Turysty to nie nowość:
-?Zabiegałem o nią na początku kadencji obecnego burmistrza, ale i za kadencji burmistrza Doruli. Wtedy nie było żadnego popędzania. Teraz nagle są zarzuty. Widzę w tym hipokryzję.
Głos przewodniczącego i apel o świadomość
-?Miasto powinno pobierać opłatę miejscową. To nie bonus i dodatek, tylko coś, co pozwala pokrywać koszty bieżące. Do infrastruktury i śmieci trzeba dołożyć jak się gdzieś jedze - mówił.
Radna Izabela Szlachetka-Lelek była rozczarowana tym, że temat w ogóle budzi sprzeciw. - Opłata miejscowa musi być pobierana. Przykrym jest, że musimy o to walczyć. To turyści dokładają się do miasta, do oświetlenia, czystości i dróg. Musimy wspierać burmistrza.
Z kolei radny Stanisław Karp ostrzegł tych, którzy opłatę traktują jako element gry politycznej. -?Im gorzej burmistrzowi, tym wam lepiej. Ale te pieniądze służą mieszkańcom. Im gorzej burmistrzowi, tym gorzej mieszkańcom. Przyjmijcie to do świadomości.
"To głos do Warszawy i Krakowa"
Radny Wojciech Solik zaznaczył, że uchwalone stanowisko nie jest pustym gestem. -?**Nasze stanowisko daje głos zarówno w RIO w Krakowie, jak i w Sejmie w Warszawie.
Ostatecznie stanowisko zostało przyjęte jednogłośnie - 13 radnych było "za". Paweł Strączek i Wojciech Tatar, którzy wcześniej zgłaszali wątpliwości, nie byli obecni podczas głosowania.
Treść stanowiska: "Nie godzimy się na obciążanie mieszkańców"
W dokumencie radni piszą wprost:
"Nie godzimy się na sytuację, w której z powodu nadmiernych obciążeń finansowych miasto musiałoby ograniczać wydatki na oświatę, kulturę, sport czy pomoc społeczną - tylko po to, by utrzymać infrastrukturę wykorzystywaną głównie przez osoby przyjezdne."
Wskazują, że opłata w wysokości 1,90 zł dziennie od turysty przynosi miastu rocznie ponad 5 mln zł. Środki te trafiają w całości na obsługę ruchu turystycznego - remonty dróg, kosze uliczne, wydarzenia, inwestycje ekologiczne. -?To uczciwy ekwiwalent za korzystanie z zasobów Zakopanego - czytamy.
Co dalej?
Choć stanowisko zostało przyjęte, formalna kwestia legalności pobierania opłaty w obecnym kształcie nadal pozostaje otwarta. Radni zapowiedzieli kolejne działania - być może jeszcze przed wakacjami odbędzie się nadzwyczajna sesja w sprawie nowych uchwał dotyczących parkowania lub Karty Turysty.
Na razie jedno jest pewne: temat opłaty miejscowej w Zakopanem nie zniknie z porządku obrad tak szybko.
em/r













