FELIETON. "Zadzwonił wójt Smarduch, żebym wpadł na panel do Tichnerówki. Rozmówcy z najgórniejszej półki. Prowadził Henryk Woźniakowski a udział wzięli minister Syryjczyk i red. Bonowicz. Od dwóch filozofach z Łopusznej*. Jeden to oczywiście prof. Tischner. Drugi, mniej znany, acz kiedyś bardzo ważny, Mirosław Dzielski. Fizyk, ekonomista, filozof. Etyka Solidarności i Liberalizm Chrześcijański. Spotkanie ludzi dążących różnymi drogami do tego samego celu. Co dalej z Polską" - pisze Maciej Jachymiak, lekarz i nowotarżanin, były samorządowiec i polityk.
Drodzy Użytkownicy P24!Nie pisałem dawno, bo był to okres przykry. Przy okazji tzw. wyborów prezydenckich starły się dwa mainstreamy. W większości wolnego świata tak teraz jest. Mieliśmy więc kilkutygodniową młóckę na cięte riposty, sensacyjne doniesienia i tradycyjne wylewanie pomyj. Jakby nikt nie wiedział kogo i do czego wybieramy. Poziom absurdów był taki, że wymiękli tacy jak ja ubarwiacze rzeczywistości. Na szczęście się skończyło. A przygnębienie i niemoc zostały. Aż do dziś.Zadzwonił wójt Smarduch, żebym wpadł na panel do Tichnerówki. Rozmówcy z najgórniejszej półki. Prowadził Henryk Woźniakowski a udział wzięli minister Syryjczyk i red. Bonowicz. Od dwóch filozofach z Łopusznej*. Jeden to oczywiście prof. Tischner. Drugi, mniej znany, acz kiedyś bardzo ważny, Mirosław Dzielski. Fizyk, ekonomista, filozof. Etyka Solidarności i Liberalizm Chrześcijański. Spotkanie ludzi dążących różnymi drogami do tego samego celu. Co dalej z Polską.
Cudowny był ten panel. Dla mnie to sprawy wielce osobiste, bo jakoś w tamtym czasie zostałem trafiony strzałą liberalizmu i do dzisiaj we mnie sterczy. Choć w naszem kraju liberałem być nie jest łatwo. Wiadomo, homines sovieticus.
Poruszono ten przykry temat, acz finał był optymistyczny. Nasza największa siła to pracowitość. Pozwala jakoś ciągnąć wózek, mimo populizmu i problemów z władzą. Niech tam sobie ktoś gada co chce, ważne, żeby nie przeszkadzał. A skok jaki dokonał się od uzyskania wolności jest wielki. Mimo wiecznego narzekania. Optymistyczne jest też, że na widowni spotkali się podhalańscy liberałowie. Kiedyś mieli coś do powiedzenia.
Inny osobisty wątek to tzw etyka pracy. Mam z nią problem. Tyle lat minęło, a ja dalej okładam się cepami z pracodawcą. I końca nie widać. Wyobraźcie sobie, Brzoza znalazł na mnie sposób. Zrazu chciał mnie wywalić. Teraz zaś zajechać pracą. Doszło do tego, że dostałem dzisiaj nowy kontrakt. Kilka dni przed zakończeniem starego. No, tego w naszem szpitalu nie bywało! Zwykle takie umowy dostarczano po czasie. A czasem w ogóle. A tu masz.
Poszedłem podpisać do administracji, a tam wielki fest! 15 lecie oddziału paliatywnego. Drużyna doktora Czosnka odebrała szereg odznaczeń. Gratulacje! Jest relacja na P24 napisana w stylu Trybuny Ludu. A ja tam w krótkich gatkach wlazłem. Gorąco było. Na szczęście Brzoza siedział tyłem. Wrażliwy na takie rzeczy jest i zaś by było. Piszę, bo i tak ktoś na mnie doniesie. Taka teraz etyka pracy.
A tak w ogóle to dziś koniec roku szkolnego. Ja już co prawda po wakacjach, ale przede mną lato w domu. Będzie pięknie. Podhale bywa czasem ponure i wtedy można gdzieś spylić. Ale latem nigdy!
Pozdrawiam zdjęciem znad Atlantyku. Jakby nie liberalizm pojechałbym co najwyżej nad Czorsztyn. Tys piyknie
MJ
*Rodzina Mirosława Dzielskiego posiadała bacówkę w Łopusznej, stąd jego częste tam wizyty. Związki profesora z Łopuszną znamy. Rodowitym łopusznianinem jest Jasiek Smarduch. Lider podhalańskich liberałów. Przy takich znajomych trudno, by było inaczej :-)





brzegiem Atlantyku przesiąknięty frustrat do samego szpiku
Zesłany na Kamieniec za grzechy przeszłości pisze farmazyje ze zwykłej zazdrości.