Zagrali w Rabce-Zdroju już po raz czwarty i jak zwykle - zachwycili. A publiczność wsparła pogorzelców w odbudowie domu.
Tym razem relację z koncertu zaczniemy od końca. Już po zakończeniu zaplanowanego repertuaru i czterech bisach, Damian Pałasz poprosił, by zostać jeszcze na parę minut, gdyż chce przedstawić występujących. Po kolei, przywołując grupkami przedstawił każde dziecko z imienia. I nie pomylił się ani razu, a mniejszych i większych wykonawców było blisko trzystu! To zapewne ważna chwila dla każdego z nich i docenienie mozolnego wysiłku i prób śpiewu i gry na skrzypcach czy innych instrumentach.Koncert przyciągnął mnóstwo widzów - z amfiteatru wyniesiona została część ławek, by zmieściło się więcej osób. Występ trwał dwie godziny, ale był to niezapomniany czas dla wszystkich.
Impreza miała też charytatywny charakter. Dowolne datki zbierane przez wolontariuszy przy wejściu, wesprą rodzinę, która straciła dom w marcowym pożarze na Słonem. Na scenie pojawili się też sami pogorzelcy z podziękowaniami.
- Gramy na szczytny cel, po to by ktoś mógł odbudować swój dom - podkreślał Damian Pałąsz. - Ktoś go stracił, w jedną noc stracili wszystko co mieli. Pomóżmy tym, którzy pomocy potrzebują. My mamy swoje domy, mamy gdzie wracać, a to takie ważne - podkreślił wręczając zdjęcie zespołu przedstawicielowi rodziny pogorzelców.
A pomysł na charytatywny koncert zrodził się jak tylko jedna z krewnych wysłała maila z pytaniem, czy "Małą Amia Janosika" mogłaby udostępnić na swej stronie link do zbiórki. Damian Pałasz niemal natychmiast oddzwonił i ustalili, że zorganizują imprezę. Pierwotnie miała odbyć się 18 maja, ale wówczas fatalna pogoda zmusiła organizatorów do przełożenia koncertu.
Czy dziesięć lat temu ktokolwiek mógł sobie zamarzyć, że dziecięcy zespół z Raby Wyżnej wypełni ogromną halę sportową w Krakowie?
Józef Figura





































































































