07.07.2025, 13:01 | czytano: 10424

1620 litrów gulaszu przygotowali podczas Szczawnica Lamb Festival - to kulinarne święto, jakiego jeszcze w Polsce nie było

Zdj. UG Szczawnica
Szczawnica na jeden dzień stała się stolicą jagnięciny - z rekordem, wielkimi nazwiskami i niezapomnianą atmosferą. Podczas pierwszej edycji Szczawnica Lamb Festival - Pienińskie Smaki Natury udało się ugotować ponad 1620 litrów gulaszu z jagnięciny i pobić rekord Polski. A to dopiero początek opowieści o tym wyjątkowym dniu.
Na oczach tysięcy smakoszy i gości udało się dokonać czegoś, czego nie zrobiono dotąd ani w Pieninach, ani - jak wiele na to wskazuje - nigdzie indziej w Polsce. 1620 litrów aromatycznego gulaszu z jagnięciny- przygotowanego na świeżym powietrzu, w wielkim kotle i z jeszcze większym sercem.
Za kulinarnym sukcesem stali Mikołaj Rey i Jakub Wolski - znakomici kucharze, którzy z właściwym sobie urokiem i dystansem nie tylko gotowali, ale i rozmawiali z uczestnikami, pozowali do zdjęć i zarażali dobrym humorem. Rekordowe danie przygotowane w Szczawnicy było dostępne dla wszystkich chętnych - a tych przybywało z każdą godziną.

Ale Festiwal to nie tylko rekord. To przede wszystkim uczta dla podniebienia i zmysłów. W menu królowała jagnięcina - w najróżniejszych odsłonach przygotowana przez najlepszych restauratorów ze Szczawnicy. Od pierogów i cepelinów, przez placki ziemniaczane z gulaszem, aż po pieczoną jagnięcinę według sekretnej receptury rodziny Zachwiejów - uznawaną za jedną z najlepszych w regionie uginały się stoły.

O muzyczną stronę wydarzenia zadbały zespoły góralskie ze Szczawnicy i Krościenka, a także energetyczne Śpulandery i Kapela Cpiupaga,, które porwały publiczność do wspólnej zabawy.

W powietrzu unosił się nie tylko zapach ziół i pieczonego mięsa, ale też radość, wspólnota i prawdziwie pienińska gościnność.
Szczawnica Lamb Festival pokazał, że wielkie rzeczy mogą dziać się z rozmachem - z pasji, tradycji i miłości do dobrego jedzenia. Organizatorzy już dziś zapowiadają kolejne edycje.

opr. fi/
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
be lajzy08.07.2025, 18:36
@ Bogumiła masz rację całkowicie , tam jeszcze dolewał pod koniec gotowania Wolski z takiej litrówki czarnej plastikowej coś ... może magii ... (nie było reklamy na tej butli ) i nie kosztowałem tego bo ... liczyłem ilość osób w tej zawiniętej kolejce ... i wyszło mi że na redyku jesiennym jest mniej baranów niż tutaj stało ... dużo mniej ...
Ale w sumie zajadali się strasznie z tej plastikowej miski tą zalewką co ich parzyła w łapy bardzo , może też dlatego że stojący przy wydawce Rej z tacą pobrał już od nich za jedzenie najwyższej próby ... zresztą taki kocioł był duży jak nigdzie na świecie ... kocioł był na MAKSA duży ... MEGA kocioł ...
Ble08.07.2025, 10:22
Szczawnica Lamb Festival. Co to? Po POLSKU nie można? A tylu Polaków (zwłaszcza w Małopolsce) nie nawiedzi tego co niepolskie
janibal08.07.2025, 09:32
Biedne Jagnięta, nie zdążą się nacieszyć szczawnickimi łąkami.
Bogumiła07.07.2025, 16:42
Ten kociołek to zalewajka cebulowo -paprykowa z aromatem baranino podobnym....
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl