Do dramatycznego wypadku doszło 2 lipca późnym wieczorem na drodze wojewódzkiej w Dębnie.
Trzynastoletni chłopiec przechodził przez przejście dla pieszych przeprowadzając rower. Wracał do domu z boiska. Tu uderzyła w niego toyota prowadzona przez 77-letniego kierowcę. Jak mówią świadkowie kierowca nawet nie hamował, prawdopodobnie nie zauważył przechodzącego nastolatka. Policja otrzymała zgłoszenie o godz. 21.33.Obrażenia chłopca okazały się na tyle poważne, że został wezwany śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Szczęśliwie jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.Ciemność widzę, ciemność...
- Na całym odcinku drogi wojewódzkiej w Dębnie jest tylko jedno przejście dla pieszych, w dodatku nieoświetlone - alarmowała po wypadku Czytelniczka.
I właśnie na tym jedynym, nieoświetlonym przejściu doszło do wypadku. Policja bada okoliczności zdarzenia.
- Ale dlaczego ta droga jest wciąż nieoświetlona? Minął rok czy dwa jak po remoncie postawili nowe, piękne, ale wciąż nieświecące lampy - irytował się mieszkaniec Dębna dzwoniąc do naszej redakcji.
Podczas odbioru podłączyli lampy do agregatu
Remont drogi wojewódzkiej zakończył się blisko dwa lata temu. Zgodnie z procedurami jego konsekwencją powinno być przekazanie oświetlenia gminie, która powinna podpisać umowę z Tauronem i utrzymywać na bieżąco oświetlenie.
Tyle, że mimo upływu czasu wciąż dokumentacja do gminy nie trafiła.
- Jeszcze w lutym wysłałem kolejne pismo bezpośrednio do wykonawcy z pytaniem, dlaczego lampy wciąż się nie świecą - przyznaje Piotr Gąsiorek, radny z Dębna. - Dowiedziałem się, że dokumentacja gdzieś zaginęła i jeszcze nie trafiła do gminy stąd ta nie może zrobić przyłącza.
Jak zauważa, podczas odbioru, lampy się świeciły. Jak to możliwe, skoro nie są podłączone do sieci? Okazało się, że były podłączone do... agregatu, by pokazać, że wszystko działa. To podobno normalna praktyka. Po odbiorze oświetlenie zgasło, niemal na dwa lata.
Ale wiejskie lampy się świecą...
Lampy nie świecą, gdyż wciąż gmina nie może wystąpić do Tauronu o przyłączenie. Chodzi o 6 lamp wzdłuż drogi i dwie nad feralnym przejściem dla pieszych.
Krzysztof Łapsa, zastępca wójta gminy Nowy Targ zauważa, że oświetlenie działa, ale to na starych słupach, wzdłuż drogi. Przy okazji to gminne oświetlenie rzuca nieco światła na drogę wojewódzką i przejście dla pieszych.
- Mimo monitów do dziś oświetlenie nad drogą wojewódzką nie zostało nam przekazane. Nie ma problemu z tym byśmy je przejęli i utrzymywali pokrywając koszty energii. Prócz gminy w twej sprawie do ZDW zwracał się radny z Dębna. Wciąż nie możemy tego zrobić, dopóki Zarządu Dróg Wojewódzkich formalnie nie przekaże nam dokumentacji - tłumaczy.
Podobny problem wciąż występuje na innym odcinku tej drogi w Harklowej, gdzie ZDW uruchomiło oświetlenie ale wciąż trwa przekazywanie go do gminy.
Niedawno pisaliśmy też na Podhale24 o lampach, które wciąż nie świecą się na odcinku nowej zakopianki od strony Nowego Targu do ronda w Klikuszowej. Tam sprawa jest bardziej zaawansowana, bo wniosek już trafił do Tauronu. Gmina czeka na umowę dystrybucyjną, która pozwoli na uruchomienie oświetlenia. Ale nadal jest ciemno.
Czy wypadek poruszy urzędnicze tryby
Wydawać by się mogło, że nie ma nic prostszego jak przekręcić włącznik, by prąd popłynął. Tymczasem formalności między wykonawcami, inwestorami i kolejnymi urzędami trwają w najlepsze. Pozostaje pytanie czy wypadek w Dębnie przyspieszy tryby urzędniczej machiny? A może nadal będziemy słyszeć, że gdzieś ktoś wciąż czegoś nie podpisał?
Józef Figura



