14.07.2025, 19:00 | czytano: 5394

Meleksy w Zakopanem na kursie kolizyjnym z przepisami. Pojazdy wjeżdżają na zakazy

Meleks zatrzymany przez Straż Miejską na Krupówkach / zdj. Czytelnik
Zakopane co roku przyciąga setki tysięcy turystów, dla których co chwilę powstają nowe atrakcje. Elektryczne meleksy, które miały ułatwić zwiedzanie, stały się kością niezgody między władzami, dorożkarzami i służbami porządkowymi.
Te niewielkie pojazdy miały być alternatywą dla pieszych wędrówek - oferując przejażdżki z lektorem opowiadającym o historii miasta. Choć pomysł na pierwszy rzut oka wydawał się nieinwazyjny, jego realizacja rodzi coraz więcej kontrowersji.
Konflikt z tradycją
Właściciel jednej z firm oferujących przewozy próbował zająć przystanki wykorzystywane przez tradycyjne dorożki konne. Miejsca te są zarezerwowane dla fiakrów zrzeszonych w Związku Podhalan i stanowią element długoletniej tradycji Zakopanego. Odpowiedź górali była jednoznaczna - odrzucili pomysł, uznając go za naruszenie kulturowej równowagi w mieście.

Miasto po konsultacjach z fiakrami i przedstawicielami Związku Podhalan oddział Zakopane odrzuciło propozycję zmiany części postojów zaprzęgów konnych na przystanki dla elektrycznych pojazdów.

Mandaty zamiast promocji

Problemy jednak nie skończyły się na przystankach. Straż Miejska w Zakopanem już teraz wystawiła sześć mandatów kierowcom meleksów za naruszanie przepisów ruchu drogowego - w tym zakazów wjazdu na Krupówki i do Kuźnic.

- Na Krupówkach obowiązuje znak B-1, zakazujący ruchu pojazdów. Meleksy nie mają tu prawa jeździć, a mimo to próbują - mówi Leszek Golonka, komendant zakopiańskiej Straży Miejskiej. - Jeden z kierowców nie przyjął mandatu. Wniosek o ukaranie trafił do sądu.

Za złamanie przepisów grożą poważne konsekwencje: mandaty nawet do 5 tysięcy złotych i 8 punktów karnych. Najwyższy nałożony dotąd mandat wyniósł 2 tysiące złotych.

Patrol kontra wyścig z czasem
Miasto nie pozostaje bierne. Krupówki są w całości monitorowane, a patrole - zarówno piesze, jak i zmotoryzowane - reagują na każde zgłoszenie. Mimo to operatorzy meleksów nie ułatwiają zadania strażnikom.

- Wiemy, że kierowcy informują się nawzajem o lokalizacji patroli. Czasem próbują uciekać, zmieniać trasy. Ale my działamy konsekwentnie. To nie jest polowanie - to egzekwowanie prawa - podkreśla komendant Golonka.

Pojazd jak każdy inny

Choć meleksy wydają się nieszkodliwe, formalnie są traktowane jak każdy inny pojazd poruszający się po drogach publicznych - muszą respektować znaki, zakazy i ograniczenia. Obecność elektrycznych pojazdów w miejscach o statusie parku kulturowego, jak Krupówki, wzbudza uzasadnione wątpliwości zarówno prawne, jak i estetyczne.

Czy elektryczne meleksy znajdą swoje miejsce w Zakopanem, nie naruszając charakteru miasta i obowiązujących przepisów? Na razie odpowiedź pozostaje niejasna - choć na ulicach już widać, że współistnienie nowoczesnych pojazdów i góralskiej tradycji nie będzie łatwe.

em/r
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
lb17.07.2025, 09:01
@filipek - dokładnie tak jest. jeden kurs i ma zarobione na 20 takich mandatów. więc ma je w d.... inna sprawa, jakie społeczeństwo wyrosło - zwiedzanie Krupówek meleksem. ciężko to skomentować nawet, scena z grubasami w automatycznych fotelach z "walliego" nasuwa się sama. brawo ku...na Polacy.
filipek15.07.2025, 13:57
Mlody biznesmen ma gdzieś przepisy,liczy się tylko kasa.A w Zakopanem przybywa co raz więcej meleksow ludzi którzy płacą albo i nie płacą podatków poza zakopane
eleks15.07.2025, 11:17
Czy smród węgla z komina elektrowni ciągnie się za takimi, czy może solary do ładowania w zestawie kupili?
fred15.07.2025, 05:57
Bo na wsi takie jak Zakopane to byle jak sie jedzi, a władza to ma gdzieś wystarcy ze się zgodzili na takie złomy ze mogą tam jedzić.
Zagadka14.07.2025, 22:52
Po woznicach w morskim oku nastepne i następne i następne?
Może Cię zainteresować