Zakopane co roku przyciąga setki tysięcy turystów, dla których co chwilę powstają nowe atrakcje. Elektryczne meleksy, które miały ułatwić zwiedzanie, stały się kością niezgody między władzami, dorożkarzami i służbami porządkowymi.
Te niewielkie pojazdy miały być alternatywą dla pieszych wędrówek - oferując przejażdżki z lektorem opowiadającym o historii miasta. Choć pomysł na pierwszy rzut oka wydawał się nieinwazyjny, jego realizacja rodzi coraz więcej kontrowersji.Właściciel jednej z firm oferujących przewozy próbował zająć przystanki wykorzystywane przez tradycyjne dorożki konne. Miejsca te są zarezerwowane dla fiakrów zrzeszonych w Związku Podhalan i stanowią element długoletniej tradycji Zakopanego. Odpowiedź górali była jednoznaczna - odrzucili pomysł, uznając go za naruszenie kulturowej równowagi w mieście.
Miasto po konsultacjach z fiakrami i przedstawicielami Związku Podhalan oddział Zakopane odrzuciło propozycję zmiany części postojów zaprzęgów konnych na przystanki dla elektrycznych pojazdów.
Mandaty zamiast promocji
Problemy jednak nie skończyły się na przystankach. Straż Miejska w Zakopanem już teraz wystawiła sześć mandatów kierowcom meleksów za naruszanie przepisów ruchu drogowego - w tym zakazów wjazdu na Krupówki i do Kuźnic.
- Na Krupówkach obowiązuje znak B-1, zakazujący ruchu pojazdów. Meleksy nie mają tu prawa jeździć, a mimo to próbują - mówi Leszek Golonka, komendant zakopiańskiej Straży Miejskiej. - Jeden z kierowców nie przyjął mandatu. Wniosek o ukaranie trafił do sądu.
Za złamanie przepisów grożą poważne konsekwencje: mandaty nawet do 5 tysięcy złotych i 8 punktów karnych. Najwyższy nałożony dotąd mandat wyniósł 2 tysiące złotych.
Patrol kontra wyścig z czasem
- Wiemy, że kierowcy informują się nawzajem o lokalizacji patroli. Czasem próbują uciekać, zmieniać trasy. Ale my działamy konsekwentnie. To nie jest polowanie - to egzekwowanie prawa - podkreśla komendant Golonka.
Pojazd jak każdy inny
Choć meleksy wydają się nieszkodliwe, formalnie są traktowane jak każdy inny pojazd poruszający się po drogach publicznych - muszą respektować znaki, zakazy i ograniczenia. Obecność elektrycznych pojazdów w miejscach o statusie parku kulturowego, jak Krupówki, wzbudza uzasadnione wątpliwości zarówno prawne, jak i estetyczne.
Czy elektryczne meleksy znajdą swoje miejsce w Zakopanem, nie naruszając charakteru miasta i obowiązujących przepisów? Na razie odpowiedź pozostaje niejasna - choć na ulicach już widać, że współistnienie nowoczesnych pojazdów i góralskiej tradycji nie będzie łatwe.
em/r



