W ramach obchodów 50. Poroniańskiego Lata zespół Regle z Poronina przedstawił inscenizację tradycyjnego góralskiego wesela. Były konie, powozy, przyśpiewki, czepiec, brama i... finał rodem z dawnych opowieści - młodzieńcza bójka o dziewczynę.
Uroczystość rozpoczęła się od przejazdu orszaku weselnego - młodzi oraz towarzyszące im góralki i górale wsiedli do tradycyjnych powozów zaprzężonych w konie, śpiewając i bawiąc się jak przystało na góralską zabawę.- To właśnie przejazd powozami zawsze jest jednym z najbardziej radosnych momentów. Śpiew niesie się po całej wsi, a ludzie uśmiechają się i machają z okien - mówi Izabela Szeliga, Nośwarniyjso Górolecka 2024 roku.Po dotarciu na miejsce wesela nowożeńcy zostali tradycyjnie powitani przez rodziców chlebem i solą - znakiem gościnności i pomyślności.
Najważniejszym momentem wieczoru była ceremonia czepca, w którym panna młoda żegna się z panieństwem, a z głowy zdejmowany jest wianek i zakładana chustka.
- To gest symboliczny, ale bardzo mocno osadzony w tradycji. Od tej chwili dziewczyna staje się mężatką i gospodynią domu - wyjaśnia Izabela.
Zanim jednak do tego doszło, nie obyło się bez weselnego targowania. Starościny musiały "wykupić" możliwość zdjęcia wianka - w ruch poszły oscypki, butelki gorzałki i różne drobne prezenty.
Po całej ceremonii młodzi mogli wreszcie zatańczyć swój pierwszy taniec jako małżeństwo. Chwilę później ruszyła zabawa dla wszystkich - przy góralskiej muzyce bawiono się w rytmie polek i walczyków.
Jak to na niejednym weselu bywa - nie obyło się bez mocniejszych emocji. Wieczór zakończył się bijatyką między młodymi góralami. Powód? Najprawdopodobniej - jak podpowiada tradycja - zazdrość o dziewczynę.
e/r/












































































